Zmiana polityki prywatności

Drogi Użytkowniku,

Chcielibyśmy poinformować, że zaktualizowaliśmy naszą Politykę prywatności. W dokumencie tym wyjaśniamy w sposób przejrzysty i bezpośredni jakie informacje zbieramy i dlaczego to robimy.

Nowe zapisy w Polityce prywatności wynikają z konieczności dostosowania naszych działań oraz dokumentacji do nowych wymagań europejskiego Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RODO), które będzie stosowane od 25 maja 2018 r.

Informujemy jednocześnie, że nie zmieniamy niczego w aktualnych ustawieniach ani sposobie przetwarzania danych. Ulepszamy natomiast opis naszych procedur i dokładniej wyjaśniamy, jak przetwarzamy Twoje dane osobowe oraz jakie prawa przysługują naszym użytkownikom.

Zapraszamy Cię do zapoznania się ze zmienioną Polityką prywatności.

Close GDPR info

Extra Świecie

Imieniny obchodzą:

Ada, Aleksander, Dagmara
  • słabe opady śniegu
    Dzisiaj:
    4°C / 1°C
  • słabe opady śniegu
    Jutro:
    -1°C / -4°C
  • słabe opady śniegu
    Pojutrze:
    -1°C / -3°C

Narodziny giganta. Tak powstawała Celuloza [unikalne zdjęcia]

Andrzej Bartniak
18 listopada, 19:26
To miał być największy i najnowocześniejszy kombinat celulozowo-papierniczy w kraju. Ogromne nadzieje pokładali w nim zarówno rządzący, jak i zwykli robotnicy ściągnięci do Świecia z różnych rejonów Polski. W ciągu pięciu lat w przechowskim lesie wyrósł zakład, który szybko stał się symbolem miasta.
Już pod koniec 1967 r. zakład imponował rozmiarami. Plac budowy rozpościerał się na ponad 100 hektarach
Fot. archiwum

Wszystko zaczęło się pod koniec 1960 r., kiedy komisja planowania przy Radzie Ministrów podjęła decyzję o budowie gigantycznego kombinatu celulozowo-papierniczego. Za optymalną lokalizację uznano okolice Świecia. Zadecydowały o tym m.in. bliskość Wisły, dużych obszarów leśnych oraz węzła kolejowego. Przez kilkadziesiąt lat transport drewna do zakładu i gotowych wyrobów z fabryki odbywał się głównie za pośrednictwem kolei.

O to, by zakład powstał po drugiej strony Wisły miały zabiegać władze Chełmna. Nie miało jednak mocnych atutów. Na niekorzyść sąsiada przemawiało choćby ukształtowanie terenu. Świecie dysponowało równiną, wprawdzie zarośniętą, ale umożliwiającą wręcz nieograniczony rozwój fabryki. W przypadku Chełmna, położonego na wzgórzach, zabrakło również drugiego istotnego warunku - niewielkiej odległość od rzeki.

Naprawa suwnicy na celulozowni sosnowej, początek lat 70. / Fot. archiwum

W maju 1961 r. ruszyło, prowadzone na ogromną skalę, karczowanie lasu pod nadzorem leśniczego Ludwika Nogi. Dzięki jego pomysłowości opracowano nową metodę usuwania drzew, co znacznie usprawniło prace. Temu, co się działo w niedalekiej okolicy Świecia, towarzyszyło żywe zaciekawienie mieszkańców. Wielu przeczuwało, że dzieje się coś ważnego, co w niedalekiej przyszłości może przynieść poważne zmiany, jednak mało kto zdawał sobie sprawę z tego, jak wielka będzie ich skala. Z zainteresowaniem przyglądali się zwłaszcza młodzi ludzie, upatrujący szansę na pracę.

 Najpierw budowa, a potem planowanie

W czerwcu 1961 r. przystąpiono do niwelacji terenu, przygotowania zaplecza i budowy uzbrojenia. Prace szły pełną parą, mimo że wciąż brakowało precyzyjnych planów określających, jak zakład ma wyglądać. Dopiero w sierpniu 1961 r. Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów podjął uchwałę nr 320/61 w sprawie zatwierdzenia założeń budowy Kombinatu Celulozowo-Papierniczego w Świeciu. Z dzisiejszego punktu widzenia taka niefrasobliwość mogłaby zaskakiwać, ale w ówczesnych realiach podobne podejście nie było odosobnionym przypadkiem.

- Zaczynaliśmy dosłownie od zera - wspomina Józef Stekliński, kierownik zaopatrzenia, uczestniczący w budowie od samego początku. - Pierwszy dyrektor, Czesław Świeczkowski miał niewielkie biuro w młynach. Reszta kadry, a można ją było policzyć na palcach dwóch rąk, otrzymała do dyspozycji lokal nad nieistniejącą już restauracją Przechowianka w Przechowie. Główna księgowa, która przyjechała z Łodzi, często pracowała w ogrodzie. Gdy ruszaliśmy, nie było nawet maszyny do pisania. Pieniądze na zakupy nosiłem przy sobie, bo nie mieliśmy też konta w banku. Jednego, czego nam nie brakowało, to entuzjazmu. Byliśmy autentycznie szczęśliwi, że tworzymy coś wielkiego. I to całkowicie od podstaw. Zresztą podobne odczucia mieli też mieszkańcy Świecia, którzy byli dla nas niezwykle życzliwi.

Pierwszym etapem budowy była linia do produkcji celulozy wiskozowej - surowca dla przemysłu tekstylnego. Jako jedno z bardziej liczących się przedsięwzięć dekady w kraju, budowa zadziwiała zarówno rozmachem, jak i szybkością, z jaką wyrastały kolejne obiekty.

Załoga Celulozy na pochodzie 1-majowym z okazji Święta Pracy / Fot. archiwum

W 1962 r. plac budowy rozpościerał się na 100 hektarach. Serce fabryki miała stanowić fińska linia technologiczna firmy Metex. Umowa obejmowała dostawę technologii oraz maszyn i urządzeń dla warzelni, mycia i sortowni, bielarni, maszyny odwadniającej, a także przekrawacza i linii do belowania celulozy. Do prawidłowego funkcjonowania konieczne były też obiekty o tak tajemniczo brzmiących dla laika nazwach, jak miejsce do regeneracji ługu powarzelnego, do przygotowania zrębków z drewna bukowego, kocioł sodowy, kaustyzacja i piec obrotowy.

Mury pną się do góry

Z uruchomieniem linii wiązał się przyjazd do Świecia ekipy fachowców z Finlandii, którzy gościli w Świeciu także w kolejnych latach. Aby czuli się jak u siebie w domu zbudowano im nawet saunę. Ich obecność przyczyniła się w późniejszym okresie do budowy hotelu Leśna, usytuowanego w niedalekim sąsiedztwie Celulozy. Byli oni jednak niewielką grupką na tle polskich robotników, którzy skuszeni dobrymi zarobkami, obietnicami szybkiego otrzymania mieszkania, bądź też przymuszeni nakazami pracy, masowo zjechali do Świecia. Trudno dziś o precyzyjne dane, ale wydaje się, że najwięcej osób przyjechało z Kujaw.

We wrześniu 1972 r. otwarto Przyzakładową Zasadniczą Szkołę Zawodową. Na zdjęciu klasa ślusarzy remontowo-maszynowych z wychowawcą Czesławem Kurzyną / Fot. Maryla Cylkowska

Utrzymanie imponującego tempa prac nie byłoby możliwe, gdyby nie specjalne traktowanie tej inwestycji, będącej symbolem postępu wynikającego z triumfu idei socjalistycznej.

- Dysponowałem specjalną pieczątką, której przystawienie na zamówieniu niemal gwarantowało, że nie będzie opóźnień w dostawie - tłumaczy Józef Stekliński. - To był wielki komfort w czasach, gdy towary częściej się zdobywało niż normalnie kupowało. Sporadycznie zdarzało się, że próbowano nas zbywać lub wyznaczać odległe terminy dostaw, ale na całkowite zlekceważenie stempla „uchwała rządowa” nie mógł sobie nikt pozwolić.

Teren budowy nie był ogrodzony. Jego granice wyznaczały wykopy i niewykarczowany las. Od strony południowo-zachodniej powstawał oddział przygotowania drewna.

Montaż galerii transportu zrębków bukowych, rok 1965 lub 1966 / Fot. archiwum

Rósł budynek korowalni, a w nim dwa potężne, stalowe bębny korujące. Wytyczono plac do rozładunku drewna, zamontowano transportery łańcuchowe do podawania drewna prosto do bębnów. Za korowalnią znajdował się kanał do spławiania drewna i stacker wyławiający drewno z kanału i przekazujący na składowisko.

Dalej były rębalnia i sortownia zrębków, a tuż za nią galeria z transporterem wiodącym do dwóch potężnych betonowych silosów. Za silosami - kolejna galeria prowadząca do warzelni. Od warzelni aż po belowanie rozciągała się budowa linii do produkcji wiskozy. W innej części powstawał kocioł sodowy z wyparką i kaustyzacja. Tuż obok elektrociepłownia, a za nią w kierunku zachodnim oddział gospodarki wodnej.

Rusza produkcja

Pierwszy kocioł węglowy w elektrociepłowni został rozpalony 15 grudnia 1966 r. W kwietniu 1967 r. nastąpił rozruch rozładunku drewna i korowalni, a w maju rębalni. Uruchomienie warzelni 28 czerwca 1967 r. datuje się jako rozpoczęcie produkcji. Nie była to jeszcze celuloza wiskozowa, lecz niebielona celuloza papiernicza, której odwadnianie rozpoczęto 8 lipca 1967 r.

Uruchomienie bielarni i pierwsza produkcja celulozy bielonej nastąpiły 5 sierpnia, a pierwsza celuloza wiskozowa zeszła z linii 23 września tego samego roku W ten sposób budowa pierwszego etapu została pomyślnie ukończona.

Pulpit wytwórni masy półchemicznej. Po lewej Kazimierz Wejner, kierownik oddziału / Fot. archiwum

Zakłady Celulozy i Papieru dysponowały nowoczesną technologią. Park maszynowy wchodzący w skład linii mógł budzić zazdrość podobnych fabryk. Od tego momentu zakład stał się celem podróży licznych delegacji, zwykle zachwyconych zarówno skalą przedsięwzięcia, jak i rozwiązań technologicznych.

Jednym z tych, którzy z podziwem obserwowali rozwój Celulozy był Marek Walendziak, który przyjechał do Świecia w delegację wraz z ekipą Zakładów Mechanicznych Przemysłu Papierniczego Remopap z Poznania.

- Wcześniej miałem okazję widzieć celulozownie w Kostrzyniu, gdzie zbudowano pierwszą maszynę papierniczą po wojnie, Ostrołęce, Skolwinie czy Włocławku, gdzie wykorzystywano słomę, ale to co zobaczyliśmy w Świeciu wprawiło nas w osłupienie. Wielkość hal, maszyn i przede wszystkim mnogość różnego rodzaju ekip były imponujące - opisuje wrażenia z pobytu w 1968 r. - Z pewnym zdziwieniem, zresztą nie ja jeden, obserwowałem ekipę więźniów liczącą około setki mężczyzn, strzeżonych przez uzbrojonych wartowników. Wykonywali gównie prace budowlane. W zasadzie nie kontaktowali się z nami, bo nie mogli. Czasem tylko pozwalali sobie na krótką rozmowę. Zwykle prosili o papierosy lub herbatę, z której później parzyli sobie tzw. czaj.

Z piekarni do papierni

Połowa lat 60. przyniosła pierwsze inwestycje mieszkaniowe na osiedlu Kościuszki, jednak w stosunku do potrzeb była to kropla w morzu.

- Dlatego wielu przyjezdnych mieszkało na stancjach - objaśnia Walendziak. - Dostawaliśmy karteczkę i udawaliśmy się pod wskazany adres. Wraz z kolegą wynajmowaliśmy pokój przy ulicy Sądowej. Dogadaliśmy się też z właścicielką, że będzie nam gotować obiady, bo nie było jeszcze zakładowej stołówki. Można było co najwyżej skorzystać z baru, który niestety nie oferował nic ciepłego.

W 1972 r. ruszyła budowa maszyny papierniczej nr 3 (MP3) / Fot. archiwum

Fabryka wchłaniała także miejscowych. Zdzisław Stolarczyk trafił do ZCiP w 1968 r. wprost z piekarni PSS Społem.

- Nie dostałem od prezesa zgody na kontynuowanie nauki w technikum żywieniowym w Bydgoszczy, więc postanowiłem odejść z PPS-ów - tłumaczy. - Złożyłem podanie do Celulozy. W tamtym okresie z każdym nowo przyjmowanym przeprowadzał rozmowę dyrektor Andrzej Olszewski. Zaproponowano mi stawkę 5,60 zł na godzinę w dziale mycia masy i sortowni.

Stolarczyk do dziś pamięta jak onieśmielała go ilość automatyki i elektroniki.

- Bałem się, żeby czegoś nie popsuć wciskając niewłaściwy guzik - śmieje się. - Praca na wydziale bukowym była czymś zupełnie innym niż w piekarni. Co pół roku przechodziliśmy egzamin. Ci, którzy go zaliczyli otrzymywali bardziej odpowiedzialne zadania. Tak tworzyły się przyszłe kadry. Na miejscu nie było ludzi, którzy mieliby chociaż cień pojęcia o papiernictwie. Wszyscy inżynierowie czy technicy byli przyjezdni.

Z zakładem wiązali się nie tylko świecianie, ale także mieszkańcy okolicznych miejscowości. Aby umożliwić im dotarcie do pracy, zorganizowano specjalne kursy dostosowane do systemu zmianowego. PKS dowoził ludzi siedem dni w tygodniu ze wszystkich gmin powiatu świeckiego oraz części chełmińskiego.

 Inwestycyjne tarapaty

Pod koniec realizacji linii do produkcji celulozy wiskozowej, w 1968 r. rozpoczęto budowę workowni. Miała to być przestronna hala na niewielkich fundamentach. Pierwsze wyroby opuściły fabrykę w listopadzie tego samego roku.

Produkcja worków odbywała się wyłącznie z papieru kupowanego na zewnątrz, bo zakład nie produkował jeszcze własnego. Wkrótce miało się to jednak zmienić za sprawą maszyny papierniczej nr 1 (MP 1). Jej rozruch rozpoczęto w grudniu 1969 r., a przekazanie maszyny do eksploatacji nastąpiło w kwietniu 1970 r. Mogła ruszyć własna produkcja papieru workowego w oparciu o celulozę kupowaną z zewnątrz. W tym samym czasie miało miejsce pełne uruchomienie workowni.

W styczniu 1969 r. ruszyła budowa celulozowni sosnowej wraz z oddziałem przygotowania drewna sosnowego, kotłem sodowym nr 2, wyparką nr 2, kaustyzacją i piecem obrotowym nr 2. W tym okresie miał swój początek drugi etap budowy ZCiP. Niezwykle istotny, bo mający zapewnić dostęp do własnej celulozy, podstawowego składnika do produkcji papieru przez MP 1.

Obchody 10-lecia zakładu. Pierwszy po lewej Stanisław Łojczyk, kierownik wydziału gospodarki wodnej, trzeci od lewej Józef Stekliński, kierownik działu zaopatrzenia / Fot. archiwum

Ponieważ wiele zadań prowadzono niemal równolegle, w czerwcu 1971 r. została przekazana do eksploatacji maszyna papiernicza nr 2 (MP2) przeznaczona do produkcji papieru pokryciowego (kraftliner).

Dotrzymanie terminów określonych przez harmonogram inwestycyjny nie zawsze było jednak możliwe.

Brak dostatecznego potencjału wykonawczego u takich wykonawców jak Bydgoskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego i Mostostal Gdańsk spowodował opóźnienie robót o cały jeden miesiąc. Występujące braki przewodów elektrycznych dla zasilania suwnic powodują dalsze opóźnienia. Opóźnione są także roboty montażowe urządzeń warzelni, sortowni, dezodoryzacji i maszyny odwadniającej i wynoszą one około 90 dni. Spowodowane zostały późnym przekazaniem frontów robót oraz brakami w dostawach rurociągów, dostarczonych w sposób nieuporządkowany przez Chemar Kielce - ubolewał Jan Jakubik w tekście „Inwestycyjne tarapaty”, który ukazał się w „Głosie Celulozy” w sierpniu 1971 r.

Pismo samorządu robotniczego - jak głosił nagłówek - od 1970 r. szczegółowo relacjonowało życie zakładu, a później także miasta. Informacją czołówkową wspomnianego wydania „Głosu” była relacja z otwarcia stadionu, ośrodka wypoczynku niedzielnego nad jeziorem Deczno oraz piekarni w Przechowie. Jak nie trudno przewidzieć, wszystkie te inwestycje, w których udział miał świecki kombinat, oddano hucznie do użytku w przeddzień, jakżeby inaczej, Święta Odrodzenia Polski przypadającego 22 lipca.

a [dot] bartniakatextraswiecie [dot] pl


 Wkrótce kolejny tekst z cyklu poświęconego historii Celulozy.

Czytaj także

Komentarze (4)

na ostatnim zdjęciu poza wymienionymi jest Stanisław Podlasiak a dyplomy wręcza Michał Kempa owczesny dyrektor naczelny,

Odpowiedzi: 0

Dziwię się, że tak mało komentarzy w mieście, gdzie połowa jest 'dziećmi Celulozy'.

Odpowiedzi: 0

Umarła Celuloza, to co tu komentować?

Odpowiedzi: 0

Motocykl prowadzi Jan Młynarski,a pasażerem jest chyba Marek Król

Odpowiedzi: 0

Dodaj komentarz

Filtrowany HTML

  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Filtered words will be replaced with the filtered version of the word.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <blockquote> <br> <cite> <code> <dd> <div> <dl> <dt> <em> <li> <ol> <p> <span> <strong> <ul>
    Allowed Style properties: text-align, text-decoration

Czysty tekst

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Filtered words will be replaced with the filtered version of the word.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
To pytanie sprawdza czy jesteś człowiekiem i zapobiega wysyłaniu spamu.
Redakcja portalu extraswiecie.pl nie odpowiada za treści zamieszczanych przez czytelników komentarzy, zastrzegając sobie jednocześnie prawo do ich moderowania oraz kasowania w przypadkach ewidentnego naruszania prawa lub dobrych obyczajów. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyliście opinię, która łamie prawo lub dobry obyczaj, powiadomcie nas: redakcja@extraswiecie.pl lub użyjcie przycisku Zgłoś komentarz