Ta historia wcale nie musiała mieć szczęśliwego finału. Dzięki zaangażowaniu osób wrażliwych na los zwierząt bielik mógł jednak powrócić do swojego naturalnego środowiska.
Wszystko zaczęło się 13 września, gdy mieszkańcy Świecia spacerujący po lesie w okolicy Dólska (gmina Drzycim) natknęli się na bielika. Jego nietypowe zachowanie natychmiast zwróciło ich uwagę. Domyślili się, że ptak jest chory, dlatego postanowili powiadomić służby.
Interwencję podjęli funkcjonariusze z Posterunku Policji w Osiu. O pomoc poprosili zaprzyjaźnioną lekarkę weterynarii Anetę Topę, która zaopiekowała się bielikiem, a następnie powiadomiła Wdecki Park Krajobrazowy.
Pracownicy parku również zareagowali błyskawicznie, co nie było takie oczywiste, ponieważ była niedziela. Przetransportowali ptaka do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt przy Nadleśnictwie Zamrzenica. Tam zaopiekował się nim leśniczy Hubert Zieniowski.
- Bielik, mający przynajmniej 10 lat, prawdopodobnie czymś się zatruł. Nie był w stanie polować. Bez pomocy zapewne czekałaby go śmierć - mówi Daniel Siewert, dyrektor Wdeckiego Parku Krajobrazowego w Osiu.
Ptak otrzymał fachową pomoc i już po kilku dniach poczuł się znacznie lepiej. Pomogły mu nawodnienie, elektrolity, a przede wszystkim świeży pokarm, którego nie był w stanie sam zdobyć, bo nie miał sił na polowanie. W miniony poniedziałek bielik został wypuszczony na wolność.




Oddzwaniać na nieznany numer czy poczekać? Jak bezpiecznie sprawdzić, kto próbował się skontaktować
Telefon przestał wibrować, zanim zdążyłeś go wyjąć z kieszeni. Jedno nieodebrane połączenie, obcy numer i żadnego SMS-a. Kurier? Przychodnia? Firma, do której niedawno dzwoniłeś? Odruch podpowiada, żeby oddzwonić, ale zanim…

