Reklama
Reklama
Reklama

Warto spełniać marzenia. Molo Med wchodzi na wyższy stopień profesjonalizmu

Dobrze znany w Świeciu Molo Derm Instytut zmienia nazwę na Molo Med. Ma ona podkreślać nowy charakter placówki, w której wszystkie zabiegi będą od teraz wykonywane przez dwie lekarki. To istotny element bezpieczeństwa pacjentek decydujących się na zabiegi z zakresu medycyny estetycznej.
Dwa filary Molo Med, Justyna Sadzińska (po prawej) i Monika Wiśniewska / Fot. Sara Stępień, @stepien.media
Reklama

Justyna Sadzińska, właścicielka Molo Med, niedawno odebrała dyplom ukończenia kierunku lekarskiego w Collegium Medicum w Bydgoszczy. Tym samym zamknęła wymagający etap życia, który kosztował ją wiele wysiłku i wyrzeczeń.

Jako absolwentka biotechnologii molekularnej na Politechnice Gdańskiej oraz kosmetologii dwukrotnie poprawiała maturę, aby uzyskać wyniki pozwalające jej dostać się na wymarzone studia medyczne.

"Justa, kto, jak nie ty?"

- Niewielu wie, że do jednej z tych matur podchodziła, będąc w zaawansowanej ciąży z drugim dzieckiem - podkreśla z uznaniem Marcin Sadziński, mąż pani Justyny. - "Ugrała" tylko jeden punkt procentowy. Początkowo był on przyczyną wielu łez, ale później okazało się, że właśnie ten punkt przesądził o przyjęciu na studia medyczne. Pamiętam, że wiele osób z uśmiechem politowania komentowało jej ambitne plany. Nikt nie wierzył, że to może się udać. Przecież po trzydziestce, z dwójką dzieci, nie kończy się medycyny. Tymczasem ona dodatkowo rozwijała Molo i budowała małą społeczność klientek. Dały jej szansę na rozwój dzięki zaufaniu, którym ją obdarzyły, oraz tysiącom słów wsparcia, tak potrzebnych, kiedy brakowało już sił.

Justyna Sadzińska, właścicielka Molo Med w Świeciu/ / Fot. Sara Stępień, @stepien.media

Przez sześć lat Justyna Sadzińska łączyła wymagające studia z pracą zawodową, a każdy wieczór poświęcała na naukę.

- Dzieci to jednak nie obchodziło. Chciały mamy, która je przytuli i przeczyta im bajkę na dobranoc. Z tym również świetnie sobie radziła - mówi jej mąż. - Oczywiście nie było łatwo, bo być nie mogło. Czasem słowa klientek: "Justa, kto, jak nie ty?" wyzwalały w niej dodatkową energię do walki o marzenia.

Wiedza i bezpieczeństwo

Ktoś mógłby zapytać: po co to wszystko? Odpowiedzi może być kilka. Dwie najprostsze to perspektywa zmian w prawie oraz chęć świadczenia usług na możliwie najwyższym poziomie.

- Coraz więcej zabiegów wymaga kwalifikacji lekarskich - wyjaśnia Justyna Sadzińska. - Aby wykonywać je prawidłowo, potrzebna jest odpowiednia wiedza z zakresu anatomii, fizjologii i wielu innych dziedzin. Bez niej można narazić osobę poddającą się zabiegowi na niebezpieczeństwo. Oczywiście może wystąpić niepożądana reakcja, ale lekarz będzie wiedział, jak zareagować, aby ograniczyć jej skutki do minimum.

W związku z dynamicznym i nie zawsze odpowiednio uregulowanym rozwojem branży medycyny estetycznej zapowiadane są zmiany w przepisach. Ich celem ma być przede wszystkim zwiększenie bezpieczeństwa pacjentów. Wiele popularnych obecnie zabiegów będą mogły legalnie wykonywać wyłącznie osoby posiadające odpowiednie wykształcenie i kwalifikacje.

Drugim filarem Molo Med jest lek. med. Monika Wiśniewska, która również konsekwentnie podąża za swoimi zawodowymi marzeniami. Koleżanka Justyny Sadzińskiej ze studiów zamierza specjalizować się w radiologii. Zdobywane umiejętności chce łączyć z dalszym rozwijaniem kompetencji w zakresie zaawansowanej medycyny estetycznej.

WIDEO Tak było pierwszego dnia na Świeckiej Biesiadzie Piwnej

Udostępnij

Wybrane dla Ciebie

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors