Wysokie ceny prądu mają negatywny wpływ nie tylko na portfele mieszkańców i prywatnych firm.
Coraz częściej napływają z kraju doniesienia o samorządach, które w związku z podwyżką cen prądu, już zdecydowały się na ograniczenia w oświetleniu ulic lub też wprowadzą je w najbliższym czasie.
- Dotyczy to przede wszystkim miast i gmin, którym jakiś czas temu skończyły się umowy na dostawę prądu i musiały podpisać nowe - uściśla Paweł Knapik, zastępca burmistrza Świecia. - Gmina Świecie do końca roku ma zagwarantowaną dotychczasową cenę, czyli 419,30 zł za 1 megawatogodzinę. Ale za to już w 2023 r. stawka ta wzrośnie do ponad 1,5 tys. zł za 1 MWh.
Właśnie taką kwotę przyniósł przetarg na dostawę prądu ogłoszony przez Świecką Grupę Zakupową, którą tworzy 17 samorządów i spółek gminnych z powiatu świeckiego. Do konkursu ofert stanęły dwie firmy. Wygrała Enea.
Co oznacza taki skok kosztów? Czarny scenariusz zakłada, że wydatki na prąd w gminie Świecie wzrosną z 2,5 mln do 9 mln zł rocznie. Większość tej kwoty pochłania oświetlenie ulic. Taka prognoza zmusza do podjęcia konkretnych działań.
- Chcemy zacząć od ponownego przeliczenia mocy zamówionej - tłumaczy Paweł Knapik. - W ostatnich latach sporo zainwestowaliśmy w oświetlenie ledowe i być może potrzebujemy mniej prądu, niż zamawiamy. Płacimy bowiem nie tylko za to, co zużyjemy, ale też za gotowość zapewnienia tej energii. Nie jest wykluczone, że już to posunięcie przyniesie oszczędności.
Mogą one jednak wynieść tylko kilkaset tysięcy. W porównaniu do milionów różnicy, to niewiele. Niektórzy już zadają sobie pytanie czy Świecie pójdzie za przykładem innych gmin w Polsce i również zdecyduje się np. na wyłączanie oświetlenia ulicznego w godz. 24.00-4.00.
- Na razie nie bierzemy tego pod uwagę, bo zdajemy sobie sprawę, jakie może to rodzić problemy, związane m.in. z bezpieczeństwem - mówi zastępca burmistrza. - Już teraz dzięki wprowadzonym rozwiązaniom w późnych godzinach nocnych uliczne lampy świecą nieco słabiej. Sytuacja wymusza natomiast oszczędności jeśli chodzi o wystrój świąteczny, który będzie cieszył oko nie dłużej niż do Trzech Króli.
Paweł Knapik nie kryje, że tak naprawdę nie wiadomo, co przyniosą najbliższe miesiące. Być może jakiś stanowczy ruch wykona rząd, bo fala niezadowolenia wzbiera coraz mocniej. Samorządy boją się nie tylko wzrostu cen prądu i gazu, ale też pensji minimalnej, która od 1 stycznia 2023 r. ma wzrosnąć z obecnych 3 010 zł do 3 490 zł, natomiast od 1 lipca 2023 r. do 3 600 zł.
Rosnące koszty utrzymania powodują, że kolejne gminy w kraju m.in. Brzeg Dolny i Suwałki, zamykają do odwołania pływalnie.
Chociaż obecny rok zamknie się rekordowymi przychodami z biletów, to i tak Park Wodny w Świeciu jest pod kreską. Podobnie jak niemal każdy obiekt tego typu w kraju. Wyjątkiem są jedynie aquaparki w dużych miastach i w miejscowościach turystycznych.
Zbilansowanie przychodów z wydatkami jest praktycznie niemożliwe. Według ostatnich wyliczeń, gminnej spółce Vistula-Park zarządzającej halą widowiskową i pływalnią, zabraknie w przyszłym roku, w związku z podwyżką cen prądu, około 1,5 mln zł. Stratę przynosi przede wszystkim energochłonny basen.
- Cenę biletu podnosiliśmy już dwukrotnie i na jakiś czas musimy się z tym wstrzymać, aby nie stracić obłożenia, jakie mamy w tej chwili - argumentuje Tomasz Keller, prezes spółki Vistula-Park, podlegającej gminie. - Intensywnie natomiast myślimy nad rozwiązaniami, które przyczynią się do oszczędności. Jedno z nich dotyczy oświetlenia na zewnątrz, drugie regulacji automatyki sterującej pracą urządzeń. Można też nieco obniżyć temperaturę wody.
Tak czy inaczej jednak spółka będzie musiała zwrócić się do gminy o wsparcie finansowe. Bez niego nie będzie w stanie zapłacić za prąd w przyszłym roku.
W Świeciu czasowe zamknięcie Parku Wodnego z powodu rosnących kosztów utrzymania nie jest brane pod uwagę. Przynajmniej na razie. Ale co będzie za pół roku czy za rok?
Z obawami w przyszłość patrzy także Dariusz Woźniak, skarbnik powiatu świeckiego.
- Ostatni rachunek za prąd wyniósł 40 tys. zł. I to za jeden miesiąc - wylicza skarbnik. - Wcześniej za cały rok płaciliśmy 90 tys. zł. Skok jest więc drastyczny.
W jego ocenie dobrym ruchem była inwestycja w fotowoltaikę, bo dzięki niej udaje się obniżyć rachunki o około 30 proc. Panele znajdziemy nie tylko na dachu starostwa, ale także na budynkach innych placówek podlegających powiatowi, takich jak szkoły. Jednak mimo to, powiat musi myśleć o oszczędnościach.
- W przypadku pracy administracyjnej trudno zaoszczędzić większe kwoty - zauważa Dariusz Woźniak. - Oczywiście można racjonalniej gospodarować oświetleniem czy rzadziej używać klimatyzatorów. Obawiam się jednak, że dla zrównoważenia zwiększonych wydatków konieczne stanie się cięcie inwestycji. W tej chwili trudno wyrokować na temat ich skali, ale mogą okazać się nieuniknione - prognozuje skarbnik powiatu.
a.bartniak@extraswiecie.pl