Zmiana polityki prywatności

Drogi Użytkowniku,

Chcielibyśmy poinformować, że zaktualizowaliśmy naszą Politykę prywatności. W dokumencie tym wyjaśniamy w sposób przejrzysty i bezpośredni jakie informacje zbieramy i dlaczego to robimy.

Nowe zapisy w Polityce prywatności wynikają z konieczności dostosowania naszych działań oraz dokumentacji do nowych wymagań europejskiego Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RODO), które będzie stosowane od 25 maja 2018 r.

Informujemy jednocześnie, że nie zmieniamy niczego w aktualnych ustawieniach ani sposobie przetwarzania danych. Ulepszamy natomiast opis naszych procedur i dokładniej wyjaśniamy, jak przetwarzamy Twoje dane osobowe oraz jakie prawa przysługują naszym użytkownikom.

Zapraszamy Cię do zapoznania się ze zmienioną Polityką prywatności.

Close GDPR info

Reklama

Extra Świecie

Imieniny obchodzą:

Damian, Wincenty
REKLAMA

Co łączy Warlubie z największą tragedią w dziejach polskiego lotnictwa?

Andrzej Bartniak
27 kwietnia, 14:58
Krótko po katastrofie samolotu "Tadeusz Kościuszko" w Lesie Kabackim pod Warszawą cały pułk ZOMO przeczesywał lasy w okolicach Warlubia. Czego tam szukali?
Akcja strażaków po katastrofie w Lesie Kabackim i stewardesa Hanna Chęcińska

Katastrofa samolotu Ił-62M, który 9 maja 1987 r. rozbił się pod Warszawą, było największą pod względem liczby ofiar tragedią w dziejach polskiego lotnictwa. Lądujący awaryjnie "Tadeusz Kościuszko" skosił w Lesie Kabackim pas drzew o długości 370 m i szerokości 50 m. Nie przeżył żaden ze 172 pasażerów i 11 członków załogi.

Poprzedniego dnia samolot PLL LOT przyleciał z Chicago. Stosunkowo nowa maszyna nie sprawiała żadnych kłopotów. Za jej sterami siedzieli doświadczeni piloci. Następnego dnia zaplanowany był lot do Nowego Jorku.

Start przebiegł bez żadnych komplikacji. Była piękna słoneczna pogoda, wiał lekki orzeźwiający wiatr. Maszyna wzbiła się w powietrze kilkanaście minut po godz. 10.00 i skierowała się w kierunku Grudziądza.

Około godz. 10.40 piloci otrzymali polecenie, aby błyskawicznie zwiększyć wysokość przelotu, ponieważ niżej miały swój korytarz samoloty wojskowe. Kontrola cywilna nie miała z nimi żadnego kontaktu. Polecenie zostało wykonane. Zwiększono obroty silników do pełnej mocy startowej.

Załoga nie wiedziała, że wskutek wad konstrukcyjnych rosyjskiego samolotu, w okolicach Warlubia dojdzie do nagłego wzrost temperatury na łożysku wału turbiny niskiego ciśnienia. Następstwem tego było zniszczenie silnika, który rozpadł się i dodatkowo uszkodził kolejny silnik.

Co więcej, stwierdzono utratę hermetyczności kadłuba i pojawienie się ognia. Samolot zawrócił w kierunku Warszawy.

Podczas przygotowań do lądowania awaryjnego, stewardesy stwierdziły brak jednej z koleżanek, 36-letniej Hanny Chęcińskiej. Jej zniknięcie natychmiast powiązano z przypuszczalnym wyrwaniem drzwi, dehermetyzacją i wyssaniem kobiety na zewnątrz samolotu.

Działo się to w momencie, gdy maszyna znajdowała się w pobliżu Warlubia. Jej ciała szukał cały pułk ZOMO (Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej). Bezskutecznie. Ciała stewardesy nie udało się również zidentyfikować pośród szczątków odnalezionych w Lesie Kabackim.

Prawdopodobnie Hanna Chęcińska znajdowała się w pomieszczeniu technicznym, które zostało uszkodzone odłamkami rozerwanej turbiny.

Kiedy doszło do spadku ciśnienia, straciła przytomnośc z powodu braku tlenu i zginęła w pożarze tylnej części kadłuba. Jej ciało było jednym z 62 zwęglonych zwłok, których nie udało się zidentyfikować po tragedii. Była pierwszą ofiarą katastrofy samolotu Ił-62M.

a [dot] bartniakatextraswiecie [dot] pl