Zmiana polityki prywatności

Drogi Użytkowniku,

Chcielibyśmy poinformować, że zaktualizowaliśmy naszą Politykę prywatności. W dokumencie tym wyjaśniamy w sposób przejrzysty i bezpośredni jakie informacje zbieramy i dlaczego to robimy.

Nowe zapisy w Polityce prywatności wynikają z konieczności dostosowania naszych działań oraz dokumentacji do nowych wymagań europejskiego Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RODO), które będzie stosowane od 25 maja 2018 r.

Informujemy jednocześnie, że nie zmieniamy niczego w aktualnych ustawieniach ani sposobie przetwarzania danych. Ulepszamy natomiast opis naszych procedur i dokładniej wyjaśniamy, jak przetwarzamy Twoje dane osobowe oraz jakie prawa przysługują naszym użytkownikom.

Zapraszamy Cię do zapoznania się ze zmienioną Polityką prywatności.

Close GDPR info

Extra Świecie

Imieniny obchodzą:

Józef, Roman, Hilary

Prezes wrócił po latach na maty i… złamał rękę

sport
9 lutego, 13:17
Zapaśnicy Wisły Świecie nie spodziewali się, że podczas Międzynarodowego Pucharu Polski w Miliczu przyjdzie im zmierzyć się z tak silnymi przeciwnikami. Najbardziej przekonał się o tym Klaudiusz Sikorski, który zakończył zawody z kontuzją.
Rafał Kiełpiński (w czerwonym stroju) w swojej kategorii wagowej zajął dziesiątą lokatę
Fot. Klaudiusz Sikorski

Prezes Wisły postanowił po dwudziestu latach wrócić na maty.

- Trenowałem razem z chłopakami, stwierdziłem więc, że spróbuję swoich sił ponownie na macie. Ostatni raz walczyłem podczas Igrzysk Olimpijskich Sportowców Wiejskich w 2000 roku, a więc od tego czasu faktycznie latek minęło – żartował przed zawodami Prezes Wisły.

Pech prezesa

Rzeczywistość turniejowa okazała się dla całej ekipy Wisła bardzo wymagająca. Do Milicza zjechali zawodnicy z szesnastu krajów. Wszyscy potraktowali zawody, jako przygotowanie przed sezonem olimpijskim, co sprawiło, że stawka uczestników okazała się bardzo wymagająca.

Wśród „Wiślaków” najwyższe, ósme miejsce w wadze 57 kg zajął Kacper Kiełpiński. Jego ojciec, Rafał zajął dziesiąte miejsce.

Prezes Wisły, Klaudiusz Sikorski stoczył dwa pojedynki. Pierwszy przegrał wyraźnie na punkty 1:11, a w drugim, gdy wysoko przegrywał postanowił zaryzykować rzucenie zawodnika na łopatki.

- Coś mi strzeliło w ręce i niestety okazało się, że ją złamałem. Zdołałem jeszcze dokończyć pojedynek i przegrać na punkty. Po zawodach stwierdzam jednak, że trzeba znać swoje miejsce w szeregu. Może spróbuję kiedyś swoich sił z weteranami, ale w rywalizacji z młodymi silnymi chłopakami, ważącymi po 100 kilogramów widać, że biologii nie przeskoczę – analizował Klaudiusz Sikorski.

Cenne doświadczenie

Sikorski został sklasyfikowany na dwunastym miejscu, podobnie jak Remigiusz Waśkowski. Kilka punktów do klasyfikacji zatem „Wiślacy” zdobyli, ale przede wszystkim zyskali spore doświadczenie.

- Nie spodziewaliśmy się, że na Puchar Polski zjedzie tylu zawodników z różnych klubów i krajów. Nawet w polskich klubach po raz pierwszy wystartowali zapaśnicy z Rosji i Ukrainy, których wcześniej nie znaliśmy. Nie ma jednak tego złego. Na pewno w takiej rywalizacji zyskaliśmy spore doświadczenie – mówi Prezes.

W ekipie Wisły zabrakło Sebastiana Bąka, który boryka się z problemami zdrowotnymi.

- Sebastian mógłby śmiało powalczyć o wysokie lokaty. W jego kategorii wagowej w finale spotkali się co prawda dwaj obcokrajowcy, ale zawodnicy, którzy zajmowali miejsca 3-5 kilkukrotnie już z Bąkiem przegrywali – ocenia Sikorski.

sportatextraswiecie [dot] pl