Wraz z nadejściem wiosny rozpoczyna się "sezon" gaszenia pożarów nieużytków i poszycia leśnego, spowodowanych najczęściej celowymi podpaleniami. Strażacy co roku przypominają o ryzyku związanym z wypalaniem traw. Niestety, apele i racjonalne argumenty nie wszystkim trafiają do rozsądku.
Efekty tych praktyk w połączeniu z przypadkowym zaprószeniem ognia można było zaobserwować w miniony weekend w powiecie świeckim.
W piątek doszło do pożaru w Osiu, w pobliżu ul. Stary Tartak.
Ogień pojawił się w bliskim sąsiedztwie zabudowań mieszkalnych oraz kompleksu leśnego.
- Po dojeździe na miejsce zdarzenia stwierdzono pożar suchych traw. Ogień rozprzestrzeniał się w kierunku lasu, powodując miejscowe zajęcie ściółki leśnej - informuje Ochotnicza Straż Pożarna w Osiu.
Na szczęście, dzięki sprawnie przeprowadzonym i szybkim działaniom gaśniczym, pożar został opanowany.
W sobotę strażacy dostali wezwanie do pożaru trawy w Wielkim Lubieniu (gmina Dragacz), w sąsiedztwie stogu słomy.
W niedzielę pięć zastępów straży gasiło pożar poszycia leśnego w Wielkim Komorsku (gmina Warlubie).
Do największego pożaru, o czym już informowaliśmy, doszło w nocy w Zdrojewie w gminie Nowe (zobacz nagranie poniżej).
- Płonęła stodoła o powierzchni około 80 m kw. Ogień zagrażał także znajdującemu się w pobliżu budynkowi mieszkalnemu i lasowi - powiedział Extra Świecie st. asp. Marcin Klemański ze świeckiej straży pożarnej.
Z domu ewakuowano 10 mieszkańców, którzy na czas akcji znaleźli schronienie u krewnych. Stodoła spłonęła doszczętnie. Ucierpiała też przylegająca do niej szopa. Od wysokiej temperatury zniszczeniu uległy również drzwi i orynnowanie w budynku mieszkalnym.
Strażacy przez kolejne 24 godziny pełnili dyżury przy butlach z tlenem, acetylenem i argonem, które znajdowały się w miejscu objętym pożarem. Polewali je wodą, aby nie doszło do eksplozji. Przyczyna pożaru w Zdrojewie na razie nie jest znana.






Z budynku zostały jedynie zgliszcza. Ewakuowano mieszkańców domu [zdjęcia]
Jedenaście zastępów straży gasiło pożar, który wybuchł wczoraj w nocy. Na miejscu nadal są strażacy, którzy schładzają butle z gazem, aby nie doszło do eksplozji.

