Do wypadku doszło w niedzielę kilka minut przed godz. 6.00 na autostradzie A1 na wysokości Rychławy (gmina Nowe).
Nissan Qashqai dachował na pasie awaryjnym. Samochodem podróżował tylko kierowca.
- Kiedy na miejsce dotarli strażacy, kierowca znajdował się już poza pojazdem. W opuszczeniu samochodu pomogli mu świadkowie wypadku - wyjaśnia st. asp. Marcin Klemański z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Świeciu.
Mężczyzna doznał obrażeń głowy i ramienia. Wezwano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, ale po przebadaniu przez zespół ratownictwa medycznego okazało się, że transport śmigłowcem nie będzie konieczny. Mężczyzna został przewieziony do szpitala karetką.
Strażacy odłączyli akumulator w samochodzie i zabezpieczyli miejsce zdarzenia na czas czynności prowadzonych przez policję. Jeden pas autostrady w kierunku Łodzi był wyłączony z ruchu do około 9.40.
- Przez krótki czas nieprzejezdny był także drugi pas, aby zrobić miejsce do lądowania dla śmigłowca LPR, ale kiedy okazało się, że nie będzie on potrzebny, pas został ponownie otwarty - wyjaśnia Marcin Klemański.


