Okupacja niemiecka na ziemiach polskich wiązała się z niewyobrażalnym bestialstwem. W latach 1939-1945 śmierć poniosło kilka tysięcy mieszkańców powiatu świeckiego, nie licząc mieszkańców innych terenów zamordowanych m.in. w Mniszku. Dokładna liczba ofiar jest trudna do precyzyjnego ustalenia ze względu na skalę terroru. Niestety, po wycofaniu się Niemców, nie wszystkim dane było cieszyć się pokojem.
Sugestywny obraz tego, co działo się w Świeciu 80 lat temu, na przełomie stycznia i lutego 1945 r., przedstawił znany pasjonat historii Józef Szydłowski w jednym ze swoich artykułów.
Niemieckie przygotowania do obrony Świecia przed nacierającymi jak burza na Grudziądz i Chełmno, przeważającymi liczebnie i sprzętowo, oddziałami sowieckimi, rozpoczęły się już w styczniu 1945 r.
Niemieckie władze okupacyjne miasta i powiatu świeckiego nie miały złudzeń, że Wisła będzie w stanie na dłużej powstrzymać atak Rosjan.
Mimo kategorycznych zakazów ewakuacji płynących z Berlina i Gdańska, kreisleiter Ziebell (powiatowy naczelnik NSDAP) podjął samowolnie decyzję o ewakuacji niemieckich kobiet i dzieci, najpierw do Nowego, a potem w kierunku portów bałtyckich, gdzie organizowany był transport morski do Niemiec.
Z 27 na 28 stycznia rosyjska piechota z lekkim uzbrojeniem przeszła po lodzie Wisłę pod Chełmnem, a zwiadowcy sowieccy dotarli nawet w okolice Dużego Rynku i "starego cmentarza" przy ul. Mickiewicza w Świeciu.
28 stycznia 1945 r. komendantem wojskowym został płk von Wedel, który przejął władzę w mieście od burmistrza Aloisa Musolfa. Cywilne władze administracyjne miasta i powiatu już w nocy tego samego dnia otrzymały oficjalny nakaz ewakuacji. Kończył się tym samym krwawy okres okupacji, naznaczony terrorem oraz śmiercią wielu mieszkańców Świecia i powiatu.
W tych dniach siły niemieckie w samym mieście stanowił zmobilizowany oddział Volkssturmu, pospolitego ruszenia złożonego z wyrostków Hitlerjugend i panów w bardzo już podeszłym wieku, których nie powołano z tego względu do regularnej służby wojskowej. Uzupełnienie stanowił kombinowany oddział złożony z lekko rannych żołnierzy z wojskowego lazaretu oraz służb tyłowych i pomocniczych, które akurat znajdowały się w Świeciu.
Na szczęście dla Niemców, rejon Świecia przejęła do obrony regularna jednostka - 542 Dywizja Grenadierów Ludowych oraz pododdziały dywizji "Lobrik", batalion kombinowany skierowany do obrony Przechowa.
Na początku lutego do miasta przebiła się też duża grupa 73 Dywizji Piechoty, która wyrwała się z okrążonego Torunia, ale bez ciężkiego uzbrojenia, którego nie udało się przeprawić przez oblodzoną Wisłę.
Mimo wyparcia rosyjskich czołówek z miasta, Rosjanie stworzyli dwa silne punkty wypadowe w rejonie kościoła farnego i zamku, ze snajperami na wieżach i karabinami maszynowymi.
Świecie już pod koniec stycznia zostało odcięte od strony południowej i zachodniej przez szybkie pancerne jednostki Armii Czerwonej, które dotarły pod Pruszcz oraz w rejon Drzycimia i Sierosławia. W Pruszczu pojawiły się też pododdziały I Armii Wojska Polskiego z rejonu Bydgoszczy.
Na początku lutego Rosjanie rozpoczęli walki o Gruczno, przechodząc w tamtym rejonie Wisłę po lodzie, a następnie kontynuowali natarcie na Przechowo, gdzie obiektem ataków lotniczych stały się tamtejsze młyny. Na skutek ostrzału artyleryjskiego mocno ucierpiał kościół farny w Świeciu, gdzie Rosjanie ulokowali punkt medyczny.
Rosjanie, którzy wkroczyli do Świecia 10 lutego 1945 r, po krótkim odpoczynku, zostali skierowani do dalszych walk. W powiecie świeckim nadal trwały krwawe boje z Niemcami, którzy stawali zażarty opór.
14 lutego Rosjanie zajęli ważny węzeł kolejowy w Laskowicach. Odepchnęli też wojska niemieckie broniące się wzdłuż linii Wdy, zabezpieczającej ich lewą flankę. Na terenie elektrowni w Żurze utworzono obóz zaopatrzeniowy dla wojsk radzieckich. Mimo gwałtownych walk oraz zmasowanego ostrzału artyleryjskiego w okolicy, budynki wchodzące w skład elektrowni nie zostały znacząco uszkodzone.
Padały kolejne punkty niemieckiego oporu m.in. w gminach Jeżewo, Drzycim, Osie i Warlubie. Po ciężkich walkach, których skutkiem było zniszczenie wielu budynków, czerwonoarmiści zajęli 19 lutego Nowe.
W pierwszych dniach po wkroczeniu Rosjan do Świecia zaczęły się nieliczne jeszcze gwałty, rabunki mieszkań oraz wyrzucanie mieszkańców z ich domów, które zajęto na kwatery dowództwa. Rosyjscy dowódcy zachowywali się różnie, częste były jeszcze przypadki dyscyplinowania żołnierzy.
Najgorsze przyszło w marcu 1945. Wtedy miasto objęły jednostki tyłowe. Zaczęły się gwałty, rabunek oraz masowe wywózki mieszkańców Świecia i okolicznych miejscowości na Sybir. Sowieci wywieźli z naszego terenu 1 441 osób do przymusowej pracy w łagrach za Uralem. Większość już stamtąd nie wróciła.
W jednym z budynków szpitala psychiatrycznego urządzono areszt dla złapanych dziewczyn, które zostały zgwałcone, a potem wywiezione na Sybir.
5 marca 1945 r. Rosjanie wysadzili w powietrze kościół w Przechowie, bo miał przeszkadzać w startach i lądowaniach samolotów z pola umiejscowionego przy świątyni. Zaczęły się też próby grabieży maszyn i urządzeń ze świeckiej cukrowni. W obronie stanęli robotnicy i nie pozwolono Rosjanom na rozgrabienie zakładu. Część z broniących cukrowni zapłaciła za to zsyłką do łagru.
Rosjanie wyrzucili mieszkańców z domów m.in. przy ul. Klasztornej i obecnej 10 Lutego na odcinku od Mickiewicza do Dużego Rynku, zajmując je na kwatery. Opuścili je dopiero jesienią 1945 r., pozostawiając po sobie zdewastowane i ograbione z wszystkiego mieszkania.
Żołnierzy sowieckich poległych w walkach o Świecie i okoliczne miejscowości pochowano w zbiorowej mogile na Dużym Rynku. W latach 1946-48 ekshumowano ich na cmentarz wojskowy w jednostce wojskowej. Według oficjalnych danych spoczywa ich 778, w tym tylko 42 zidentyfikowanych, reszta to bezimienni.
Źródła:
- Józef Szydłowski: "Krew na śniegu. Walki, gwałty i kradzieże. Mija kolejna rocznica dramatycznych wydarzeń", Extra Świecie
- Hubert Siekierkowski: "Działania wojenne na ziemi świeckiej we wrześniu 1939 roku i w styczniu-lutym 1945 roku", Bractwo Czarnej Wody

