Reklama
Reklama
Reklama

Bolszewicy byli coraz bliżej Świecia. Dziś uczczono obrońców Ojczyzny [wideo]

Mieszkańcy, przedstawiciele władz i poczty sztandarowe upamiętnili dziś w Świeciu 106. rocznicę Bitwy Warszawskiej. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że w sierpniu 1920 r. Armia Czerwona znajdowała się już tylko kilkadziesiąt kilometrów od granic powiatu świeckiego.
Reklama

Sobotnie obchody Cudu nad Wisłą i Święta Wojska Polskiego rozpoczęły się mszą w intencji Ojczyzny w kościele pw. św. Andrzeja Boboli w Świeciu. Potem złożono kwiaty na mogile żołnierzy poległych w wojnie polsko-bolszewickiej na starym cmentarzu oraz pod pomnikiem przy kościele pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny. Program świeckich obchodów upamiętniał wydarzenia, które 106 lat temu zdecydowały o losach Polski i naszego regionu.

Przygotowania do obrony

W połowie sierpnia 1920 r. ofensywa bolszewików przestała być odległym zagrożeniem. Rosjanie szybko przesuwali się w stronę Pomorza, zajmując między 10 a 16 sierpnia m.in. Mławę, Działdowo, Lidzbark i Brodnicę. Próbowali sforsować Wisłę koło Nieszawy, atakowali Włocławek i dotarli do Lubicza pod Toruniem.

Armia Czerwona znajdowała się wtedy kilkadziesiąt kilometrów od granic powiatu świeckiego. Gdyby nie przełom na froncie, po kilku dniach bolszewicy mogli pojawić się także w tej części Pomorza.

W odpowiedzi rozpoczęto przygotowania do obrony linii Wisły między Grudziądzem, Świeciem, Chełmnem i Toruniem. Odbudowywano pruskie umocnienia i ustawiano zasieki z drutu kolczastego, rekwirowanego od rolników oraz zakładów.

Kiedy 14 sierpnia dowództwo odcinka świecko-chełmińskiego objął gen. Juliusz Bijak, dysponował niewielkimi siłami. Było to nieco ponad 200 oficerów i podoficerów z Centralnej Szkoły Karabinów Maszynowych w Chełmnie oraz 160 słabo wyszkolonych ochotników. Brakowało broni i amunicji.

W Świeciu dopiero organizowano straż obywatelską. W miejscowych koszarach urządzono szpital wojskowy przeniesiony z Wołkowyska na Białorusi, w którym przebywało ponad 500 chorych. W Przechowie powstawały natomiast magazyny żywności dla garnizonu świecko-chełmińskiego.

Sytuacja poprawiła się 16 sierpnia, gdy do Świecia dotarł batalion piechoty, a posiłki skierowano także do Chełmna. Powołano tam 2 tys. członków straży obywatelskiej. Mieli do dyspozycji 800 zarekwirowanych strzelb myśliwskich. Ci, dla których zabrakło broni palnej, otrzymali kosy osadzone na sztorc. Łącznie garnizon liczył około 7 tys. ludzi, ale wielu z nich nie miało odpowiedniego wyszkolenia ani uzbrojenia.

Czekanie na wiadomości z frontu

15 sierpnia, kiedy obecnie obchodzimy Święto Wojska Polskiego, Bitwa Warszawska trwała już od dwóch dni. Tego dnia wojska gen. Władysława Sikorskiego rozpoczęły walki nad Wkrą, zdobyły Ciechanów i wyparły Rosjan za Narew. Dzień później Józef Piłsudski poprowadził znad Wieprza uderzenie na wojska bolszewickie. Zaskoczony przeciwnik rozpoczął bezładny odwrót. Był to początek końca sowieckiej ofensywy.

Mieszkańcy powiatu świeckiego jeszcze o tym nie wiedzieli. Z powodu problemów z łącznością pomorska prasa publikowała wiadomości z frontu z dwu- lub trzydniowym opóźnieniem. Kiedy losy wojny zaczynały przechylać się na stronę Polski, w Świeciu i okolicznych miejscowościach nadal obawiano się rychłego wkroczenia Armii Czerwonej.

W niedzielę 15 sierpnia czytelnicy "Dziennika Bydgoskiego" poznali dopiero informacje o pierwszych walkach pod Warszawą z 13 sierpnia. W poniedziałki gazeta się nie ukazywała, co zwiększało dezorientację. Krążyły pogłoski o kolejnych zwycięstwach Sowietów, a strach potęgowały relacje uciekinierów.

Dopiero 18 sierpnia gazeta przyniosła wyraźnie optymistyczną wiadomość: "Kontrofensywa polska rozwija się na całym froncie pomyślnie".

Tego samego dnia Polacy zwyciężyli pod Brodnicą. Spośród 2,5 tys. żołnierzy aż 2 tys. stanowili słabo doświadczeni ochotnicy. Pokonali około 3 tys. zaprawionych w walkach czerwonoarmistów, zatrzymując ich marsz na zachód.

Reklama

W kolejnych dniach napływały informacje o następnych sukcesach polskich wojsk. Powiat świecki uniknął walk i zniszczeń. Gdyby jednak bolszewicy zwyciężyli pod Warszawą lub przełamali polską obronę na Pomorzu, historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej.

a.pudrzynski@extraswiecie.pl

Udostępnij

Wybrane dla Ciebie

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors