Zmiana polityki prywatności

Drogi Użytkowniku,

Chcielibyśmy poinformować, że zaktualizowaliśmy naszą Politykę prywatności. W dokumencie tym wyjaśniamy w sposób przejrzysty i bezpośredni jakie informacje zbieramy i dlaczego to robimy.

Nowe zapisy w Polityce prywatności wynikają z konieczności dostosowania naszych działań oraz dokumentacji do nowych wymagań europejskiego Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RODO), które będzie stosowane od 25 maja 2018 r.

Informujemy jednocześnie, że nie zmieniamy niczego w aktualnych ustawieniach ani sposobie przetwarzania danych. Ulepszamy natomiast opis naszych procedur i dokładniej wyjaśniamy, jak przetwarzamy Twoje dane osobowe oraz jakie prawa przysługują naszym użytkownikom.

Zapraszamy Cię do zapoznania się ze zmienioną Polityką prywatności.

Close GDPR info

Reklama

Extra Świecie

Imieniny obchodzą:

Anita, Eliza, Jacek
  • słabe opady deszczu
    Dzisiaj:
    33°C / 19°C
  • zachmurzenie duże
    Jutro:
    33°C / 20°C
  • słabe opady deszczu
    Pojutrze:
    34°C / 22°C
REKLAMA

„Każdego ranka czekam aż do drzwi zadzwoni pani Ewelina”. Podczas pandemii ludzie boją się samotności

Andrzej Bartniak
22 listopada, 16:32
Każdego ranka dziewięciu pracowników socjalnych wyrusza do swoich podopiecznych, dla których są nierzadko jedynym łącznikiem ze światem zewnętrznym. W tym trudnym czasie praca opiekunów stała się ważniejsza niż kiedykolwiek.
Każdy dzień Krystyna Markowska (po lewej) i opiekunka Ewelina Zielińska zaczynają od kawy i rozmowy
Fot. Andrzej Bartniak

W gminie Nowe z usług opiekuńczych korzysta około 50 podopiecznych.

- W zdecydowanej większości są to osoby w podeszłym wieku - tłumaczy Arleta Maliszewska, kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nowem. - W tej grupie jest osiem osób leżących, całkowicie zdanych na naszą pomoc. W ostatnim przypadku opiekunki odwiedzają je także w soboty i niedziele. Ktoś przecież musi im przygotować posiłki czy zmienić pampersy. Kto nie wykonywał tej pracy, nie wie, jak bardzo jest ona wyczerpująca. Nie tylko fizycznie, ale też psychicznie - podkreśla Arleta Maliszewska.  
REKLAMA

W przypadku tych, którzy są w miarę samodzielni, opiekunki zwykle pojawiają się codziennie od poniedziałku do piątku. Grafik nie jest jednak sztywny, bo zmiany wymuszają różne sytuacje życiowe, takie jak chociażby pobyt w szpitalu czy odwiedziny krewnych, którzy na kilka dni przejmują obowiązki związane z robieniem zakupów, praniem, sprzątaniem i podawaniem leków.

Ograniczenia związane z pandemią sprawiają, że praca opiekunów stała się ważniejsza niż kiedykolwiek. Wielu stosuje się do zaleceń, aby jeśli tylko to możliwe, unikać wyjść z domu i nie narażać się na zakażenie koronawirusem. Niestety, taka postawa - w zasadzie słuszna - ma jednak swoje konsekwencje. Coraz bardziej powszechne poczucie samotności związane z izolacją.

Ktoś przecież musi im przygotować posiłki czy zmienić pampersy. Kto nie wykonywał tej pracy, nie wie, jak bardzo jest ona wyczerpująca. Nie tylko fizycznie, ale też psychicznie

- Każdego ranka czekam aż do drzwi zadzwoni pani Ewelina - przyznaje Krystyna Markowska z Nowego, która od dwóch lat praktycznie nie wychodzi z domu. - Zaczynamy dzień od wspólnej kawy i rozmowy. Bardzo czekam na ten moment. Zazwyczaj jest jedyną osobą, z którą mogę porozmawiać. Bardzo doceniam to, co dla mnie robi, ale tak samo ważne jest dla mnie to, że mogę porozmawiać z kimś miłym.

Niestety, na rozmowy nie ma zbyt wiele czasu, bo każdemu podopiecznemu opiekunka może poświęci tylko dwie godziny dziennie. W tym czasie trzeba posprzątać, wstawić pranie, zrobić zakupy, zapłacić rachunki itd.
REKLAMA

Dość poważnym utrudnieniem dla pracowników socjalnych stały się godziny dla seniorów w sklepach.

- Powoli się to zmienia, ale dość długo nie mogłam zrobić podopiecznym zakupów, chociaż miałam na to czas wcześniej, tylko w godz. 10.00-12.00 - żali się opiekunka Ewelina Zielińska. - Nie pomagało tłumaczenie, że wykonuję to w ramach obowiązków służbowych w imieniu starszej osoby, która nie może samodzielnie przyjść do sklepu. Odsyłano mnie tłumacząc, że sklep nie chce narażać się na mandat.

Na razie żaden z podopiecznych nie zrezygnował z pomocy M-GOPS w obawie o to, że opiekun zarazi go koronawirusem.
REKLAMA

- Pewnie dlatego, że gdyby nas zabrakło, to nie miałby kto wypełnić tej luki - mówi Arleta Maliszewska. - Coraz mniej osób może liczyć na pomoc rodziny. Nie dlatego, że nie chcą jej udzielić, chociaż i tak bywa, ale jest to po prostu niemożliwe. Wielu ludzi wyjechało zostawiając w gminie Nowe swoich rodziców i dziadków - dodaje kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nowem.       

a [dot] bartniakatextraswiecie [dot] pl