Przeglądasz ogłoszenia na OLX albo OTOMOTO i zaczynasz zauważać pewien wzorzec. Volkswagen Passat z 2015 roku, przebieg 147000 kilometrów. BMW serii 5 z 2016, 143000. Audi A6 z 2017, 149000. Mercedes klasy E, 146000. Wszystkie te auta mają przebieg dziwnie blisko, ale zawsze poniżej tej magicznej granicy 150 tysięcy. Przypadek? Raczej nie. To efekt czegoś, co w branży nazywa się psychologicznym progiem cenowym, a co w praktyce oznacza, że ktoś prawdopodobnie cofnął licznik żeby auto wyglądało na mniej zużyte niż jest w rzeczywistości.
Dane carVertical pokazują konkretny przypadek, który idealnie ilustruje ten mechanizm. Samochód miał przy ostatnim odczycie w styczniu 2020 roku przebieg 192559 kilometrów. W maju 2022 roku ten sam samochód pojawił się z przebiegiem 152360 kilometrów. Ktoś cofnął licznik o prawie 135000 kilometrów, ale co ciekawe, nie cofnął go do 50 czy 80 tysięcy, tylko do poziomu tuż poniżej 200 tysięcy. Dlaczego? Bo dla wielu kupujących 200000 kilometrów to psychologiczna bariera, której nie chcą przekraczać. Auto z przebiegiem 152000 wydaje się znacznie atrakcyjniejsze niż to samo auto z 192000, mimo że różnica w rzeczywistym stanie technicznym jest minimalna.
Rozmawiałem z mechanikiem ze Świecia, który od piętnastu lat zajmuje się naprawą i diagnostyką aut osobowych. Powiedział mi, że kiedy widzi ogłoszenie z przebiegiem kończącym się na 47, 48, 49 tysięcy albo 147, 148, 149 tysięcy, od razu zapala mu się czerwona lampka. Te okrągłe progi, szczególnie 50000, 100000, 150000 i 200000 kilometrów, działają na kupujących jak niewidzialne bariery. Ludzie są gotowi zapłacić znacznie więcej za auto, które ma 149000 niż za identyczne z 151000. Oszuści doskonale o tym wiedzą i manipulują licznikami tak, żeby trafić w ten psychologiczny sweet spot, kilka tysięcy poniżej okrągłej liczby.
Według badań carVertical, kupujący przepłacają średnio o 26.3% kupując samochód z cofniętym licznikiem. To oznacza, że auto warte realnie 40000 złotych może być sprzedane za ponad 50000 jeśli ktoś odpowiednio zmniejszy przebieg. Przy droższych samochodach ta różnica jest jeszcze bardziej dramatyczna. Badania pokazują, że przy autach premium jak BMW, Mercedes czy Audi, każde cofnięte 100000 kilometrów może sztucznie podnieść wartość samochodu o 7000 do 10000 euro. Nie dziwi więc, że właśnie te marki dominują w statystykach cofniętych liczników. Audi A6 jest najczęściej manipulowanym modelem w Europie, z 8.4% wszystkich sprawdzanych egzemplarzy mających sfałszowany przebieg. Mercedes klasy E i BMW serii 5 są tuż za nim.
Jest coś jeszcze, co wiąże się z tymi okrągłymi progami. Samochód z przebiegiem poniżej 150000 kilometrów może uniknąć pewnych interwencji serwisowych, które są wymagane przy wyższych przebiegach. Wymiana rozrządu, przegląd zawieszenia, serwis skrzyni biegów, to wszystko często jest zalecane przez producentów przy 150 lub 200 tysiącach. Jeśli licznik pokazuje 147000, kupujący myśli że ma jeszcze zapas, że te kosztowne naprawy są przed nim, nie za nim. W rzeczywistości auto mogło mieć 240000 kilometrów i wszystkie te interwencje były już dawno spóźnione, a części pracują na granicy żywotności.
Matas Buzelis, ekspert motoryzacyjny w carVertical, zwraca uwagę na skalę problemu w Polsce i Europie Wschodniej. Kupujący zawsze szukają aut z niższym przebiegiem, ale jeśli nie sprawdzą czy ta liczba jest prawdziwa, ryzykują przepłacenie i problemy związane ze zużyciem części, które pojawią się wkrótce po zakupie. W Polsce około 5% aut w niższych przedziałach cenowych ma sfałszowany przebieg, ale przy droższych autach importowanych ten odsetek może być znacznie wyższy. Łotwa prowadzi w europejskich statystykach z 11.2% sfałszowanych liczników, ale Litwa z 7.8% i Rumunia z 6.5% też nie wyglądają dobrze. Polska traci na tym procederze około 230 milionów euro rocznie.
Problem z psychologicznymi progami polega na tym, że działają one na kupujących podświadomie. Nikt nie siada przed komputerem i nie myśli sobie: okej, kupię tylko auto poniżej 150 tysięcy bo taka jest moja arbitralna granica. To działa bardziej subtelnie. Przeglądasz dziesiątki ogłoszeń, widzisz różne przebiegi, i gdzieś w głowie zaczyna się formować przekonanie, że 147000 to jeszcze w porządku, ale 162000 to już za dużo. Ta granica nie ma żadnego uzasadnienia technicznego, samochód z przebiegiem 162000 nie jest gorszy od tego z 147000 tylko dlatego że przekroczył jakąś okrągłą liczbę. Ale oszuści wiedzą, że tak właśnie myślisz, i wykorzystują to przeciwko tobie.

Co robić, żeby nie wpaść w tę pułapkę? Przede wszystkim przestać traktować przebieg jako główne kryterium oceny samochodu. Ważniejsze jest jak te kilometry zostały zrobione, czy auto było regularnie serwisowane, czy ma kompletną historię, czy części eksploatacyjne były wymieniane w odpowiednich momentach. Samochód z przebiegiem 180000 kilometrów, który całe życie jeździł po autostradzie i był serwisowany co 15000 kilometrów, może być w znacznie lepszym stanie niż egzemplarz z 120000 kilometrów, który służył jako auto do nauki jazdy w mieście i miał wymieniane tylko to co absolutnie konieczne.
Warto też zwracać uwagę na te podejrzane klastry przebiegów w ogłoszeniach. Jeśli przegląda się oferty konkretnego modelu i zauważa, że dziwnie dużo egzemplarzy ma przebieg między 145000 a 149000 kilometrów, to nie jest przypadek. Statystycznie przebiegi powinny rozkładać się równomiernie, a nagromadzenie tuż pod okrągłą granicą sugeruje manipulację. Podobnie podejrzane jest auto siedmio czy ośmioletnie z przebiegiem poniżej 100000 kilometrów. Średni roczny przebieg w Polsce to około 15000 do 20000 kilometrów, więc ośmioletni samochód powinien mieć raczej 120000 do 160000, a nie 87000.
Na koniec najważniejsza rada: przed zakupem każdego używanego samochodu sprawdź jego historię przez VIN. Raport pokaże wszystkie zapisane odczyty licznika z przeglądów technicznych, wizyt w serwisach i innych źródeł. Jeśli w 2019 roku auto miało 180000 kilometrów, a teraz ma 145000, to wiesz że ktoś coś kombinował. Ta informacja jest warta znacznie więcej niż koszt raportu, bo pozwala uniknąć przepłacenia za samochód, który jest znacznie bardziej zużyty niż sugeruje to liczba na liczniku.

