Dwa pierwsze pojemniki do zbierania nakrętek pojawiły się w Świeciu pod koniec listopada 2020 roku. Jeden z nich zamontowano w sąsiedztwie OSP Ratownik, drugi na Dużym Rynku.
Potem w już ramach budżetu obywatelskiego sfinansowano jeszcze trzy takie metalowe serca. Ustawiono je w pobliżu parku wodnego, hali widowiskowo-sportowej oraz w Decznie.
Zgodnie z umową zawartą z gminą Świecie, za opróżnianie pojemników oraz dalsze dysponowanie nakrętkami odpowiedzialna była Fundacja Makowo. Faktycznie przez pierwsze lata system działał sprawnie.
- Co kwartał nakrętki trafiały do innej rodziny mającej dziecko z niepełnosprawnością, która mogła je sprzedać w wybranym skupie - mówi Anita Koprowska, prezes Makowa.
Nie były to duże pieniądze, ale mogły stanowić niewielkie wsparcie dla tych rodzin. Ceny nakrętek wahają się w granicach od 30 do 80 groszy za kilogram.
- Pierwszy wyraźny spadek liczby nakrętek zauważyliśmy w momencie wejścia w życie przepisów zobowiązujących producentów do przymocowywania nakrętek do butelek - zauważa Anita Koprowska. - Wielu ludziom po prostu nie chciało się z nimi szarpać.
Teraz przyszedł kolejny cios. Znacznie mocniejszy. Chodzi o system kaucyjny. Aby zwrócić butelkę, musi ona posiadać korek.
Mimo poważnych niedociągnięć skala zwrotów butelek okazała się wyższa od oczekiwań.
Jak powiedziała na antenie RMF FM Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska, zebrano nawet o 100 proc. więcej plastikowych butelek niż wcześniej trafiało do żółtych pojemników. Skala ta zaskoczyła zarówno operatorów systemu, jak i rynek.
W najbliższym czasie operatorzy mają zwiększać liczbę automatów i usprawniać odbiory. To z kolei oznacza, że serca na nakrętki za chwilę będą stały puste lub prawie puste.
- Zastanawiamy się na ich przyszłym losem - mówi Magdalena Arczyńska-Górna, kierownik Wydziału Rolnictwa, Ochrony Środowiska i Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Świeciu. - Na razie jeszcze spełniają swoją funkcję, ale nie jest wykluczone, że trzeba będzie je po prostu zdemontować.

