W sobotę 7 lutego Justyna i Piotr Brachuccy oraz trójka ich dzieci stracili swoją bezpieczną przystań – 70-metrowy dom przy ul. Brzegowej w Świeciu. W jednej chwili zawalił się cały ich świat.
Ze słowami wsparcia i deklaracjami pomocy pospieszyli mieszkańcy Świecia i okolic.
- Trener Piotr wrócił z obozu w Turcji, a miła chwila szybko zamieniła się w koszmar, jakim był widok płonącego dobytku – czytamy na profilu klubu Wda Świecia, gdzie Piotr Brachucki jest trenerem dziecięcej drużyny.
Pożar domu jednorodzinnego przy ul. Brzegowej na terenie ogródków działkowych niedaleko zamku wybuchł w sobotę po południu. W akcji brało udział pięć zastępów straży. Niestety, dom nie nadaje się do zamieszkania. Budynek miał drewnianą konstrukcję, ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko.
Państwo Brachuccy z trójką dzieci w wieku 12,8 i 6 lat, znaleźli tymczasowe schronienie u bliskich.
Zniszczeniu uległy też ubrania, meble, sprzęty, szkolne rzeczy dzieci, dokumenty, pamiątki z całego życia. W pożarze zginęły również ich ukochane zwierzęta, pies i kot.
Rodzina jest umówiona na rozmowę w sprawie przydziału lokalu z zasobów gminy. To jednak rozwiązanie tymczasowe. Państwo Brachuccy chcą odbudować zniszczony dom, dlatego założono zbiórkę na portalu zrzutka.pl.
Potrzeba 300 tys. zł. W chwili publikacji artykułu wpłynęło już prawie 70 tys. zł – w ciągu zaledwie trzech dni, co najlepiej pokazuje skalę odzewu po dramacie, jaki spotkał rodzinę.
Przeżyli koszmar. Dramat 5-osobowej rodziny [zdjęcia]
Wrócili z obozu sportowego i zobaczyli coś, czego nikt nie powinien nigdy oglądać - ich dom stał w ogniu. W jednej chwili zawalił się cały ich świat.

