Nie udało się uratować strażaka z Osia. Lekarze walczyli o jego życie pięć dni

29-letni strażak z OSP Osie, który ucierpiał w wypadku samochodowym na trasie Osie-Stara Rzeka, zmarł w środę w bydgoskim szpitalu. Mimo wysiłków lekarzy, nie udało się go uratować. Obrażenia, których doznał były zbyt poważne.

miedzno-czolo-x_czb

REKLAMA

Przypomnijmy. Do wypadku doszło 18 lipca. Podczas wymijania się z innym samochodem 25-letni kierowca vw bora stracił panowanie nad pojazdem i wypadł z drogi. Auto przekoziołkowało i uderzyło w drzewo. 29-letni Marcin siedział na miejscu pasażera.

- Siła uderzenia wyrzuciła go na zewnątrz. Akurat przejeżdżał tamtędy lekarz chirurg. Wspólnie ze strażakami z OSP Osie udzielili mu pierwszej pomocy – relacjonuje asp. Marcin Klemański z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Świeciu.

- Niestety, pasażer nie miał zapiętych pasów - przyznaje mł. asp. Julia Świerczyńska, p.o. oficera prasowego Komendy Powiatowej Policji w Świeciu.
REKLAMA

Kierujący autem 25-latek był zakleszczony w aucie. Strażacy musieli użyć nożyc hydraulicznych, aby rozciąć blachy i wydostać go na zewnątrz. Mężczyzna ma rany głowy i złamane lewe ramię. Istniało podejrzenie, że ma uszkodzony kręgosłup. Karetka pogotowia przewiozła go do szpitala.

Pasażer w ciężki stanie został zabrany do szpitala w Bydgoszczy, gdzie lekarze przez pięć dni walczyli o jego życie. Policja bada okoliczności wypadku.

- Na razie trudno powiedzieć czy kierowca był trzeźwy, jego stan nie pozwolił na badanie alkomatem - tłumaczy Julia Świerczyńska. - Wyniki badania krwi poznamy za kilka dni. 

a.bartniak@extraswiecie.pl
REKLAMA


Udostępnij

Wybrane dla Ciebie

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors