Mieszkaniec powiatu tucholskiego, niewiele się zastanawiając, podniósł plik i odjechał. Jak się okazało, chwilę wcześniej wypadł on z kieszeni innego mężczyzny, który poszedł do sklepu zrobić zakupy. Kiedy zorientował się, że zgubił pieniądze, wrócił na parking, ale już ich nie było.
REKLAMA
Policjanci z Bukowca ustalili tożsamość 38-latka. Został wezwany na miejscowy posterunek. Usłyszał zarzut przywłaszczania mienia. Przy okazji zwrócił pieniądze, które wróciły do pokrzywdzonego.
Policja nie podaje dokładnej kwoty. Wiadomo, że chodziło o więcej niż 500 zł, bo czyn potraktowano jako przestępstwo. Na pewno nie były to jednak tysiące, bo mieszkańcowi powiatu tucholskiego grozi „tylko” do 1 roku więzienia.
REKLAMA
Ktoś może powiedzieć, że przecież 38-latek podniósł tylko pieniądze leżące na ulicy, dlaczego więc go karać? Tym bardziej, że nawet nie widział, komu wypadły one z kieszeni.
- W prawie nie ma zastosowania popularne powiedzenie „znalezione, nie kradzione”. W tym przypadku mężczyzna powinien zgłosić fakt znalezienia pieniędzy policji lub wejść do sklepu, przed którym leżały i zapytać klientów, czy ktoś ich nie zgubił – wyjaśnia podkom. Joanna Tarkowska, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Świeciu.
a.pudrzynski@extraswiecie.pl
A jak Wy zachowalibyście się w podobnej sytuacji? Zgłosilibyście zgubę policji, szukali właściciela pieniędzy czy schowali je do kieszeni, ciesząc się, że mieliście farta?
REKLAMA