- Lekarze mówili, że Oluś urodzi się zdrowy - wspomina pani Marta ze Świecia, mama chłopca. - W najgorszych snach nie dopuszczaliśmy do siebie myśli, że coś pójdzie nie tak. Cała ciąża przebiegała książkowo. Po porodzie, który trwał prawie 19 godzin i zakończył się cięciem cesarskim, synek otrzymał 10 punktów, a my byliśmy najszczęśliwsi. Trzymaliśmy jego małe rączki, głaskaliśmy główkę, czuliśmy ogromną radość, która mogłaby trwać wiecznie. Niestety była nam dana tylko jedna doba, by ją zapamiętać.
Mamę noworodka zaniepokoił jego ciężki oddech. Jednak nikt z personelu nie zauważył niczego niepokojącego. Dopiero lekarz, który badał go dzień po narodzinach, od razu zorientował się, że nad Olkiem czyha niebezpieczeństwo. Jego kolor skóry mówił wszystko.
REKLAMA
- Usłyszeliśmy, że podejrzewają u Olusia ciężką wadę serca - mówi pani Marta. - Lekarze zdecydowali o szybkim przetransportowaniu go do innego szpitala, gdzie spędził kilka godzin, a później do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. To wszystko działo się tak szybko, a nasz świat z minuty na minutę walił się bardziej.
Po kompleksowych badaniach okazało się, że chłopiec ma zespół hipoplazji lewego serduszka – HSLH, który jest ciężką i zarazem rzadką wadą. Już w siódmej dobie życia odbyła się pierwsza operacja ratująca życie Olusia, a to był dopiero początek. W czasie operacji doszło do komplikacji. Dziecko straciło parametry życiowe. Niekończące się chwile grozy. Na szczęście udało się przywrócić oddech.
REKLAMA
- Najcięższa jest rozłąka - zaznacza ojciec Olka. - Dzieli nas ponad 300 km, które pokonujemy kiedy tylko możemy. Dopiero niedawno, po 2 miesiącach od narodzin, pierwszy raz można było wziąć go w ramiona, poczuć zapach, miękką skórę, spojrzeć głęboko w oczy, mówiąc, jak bardzo go kochamy i jak bardzo się o niego boimy.
- Modliliśmy się i modlimy się nadal, aby tylko wszystko się udało - mówi mama. - Oluś to nasz bohater. Walczy każdego dnia. W tym momencie jego stan jest stabilny, jednak cały czas przebywa na oddziale intensywnej terapii kardiochirurgii, podłączony do respiratora. Trwają diagnozy, specjaliści podejrzewają, że z płucami Olka też może być coś nie tak.
REKLAMA
Aby wesprzeć Olka i jego rodziców można dokonać wpłaty za pośrednictwem Fundacji Siepomaga tutaj.
Uruchomiono również licytacje na Facebooku Licytacje dla Olusia - Olusiowe Serduszko.