Reklama
Reklama
Reklama

Przez pięć lat opiekował się przystanią w Żurze. Teraz stracił do niej dostęp

Jacek Otremba, który przez blisko pięć lat opiekował się przystanią kajakową w Żurze ma żal do gminy Osie o to, że z dnia na dzień i bez uprzedzenia, został pozbawiony dostępu do miejsca, któremu poświęcił tyle energii.
Jacek Otremba włożył wiele pracy w remont przystani / Fot. nadesłane
Reklama

Stara przystań kajakowa w Żurze to miejsce niezwykle urokliwe. Mimo to przez wiele lat pozostawała nieco zapomniana, co odbiło się dość mocno na kondycji m.in. drewnianego hangaru, w którym przechowywano kajaki i inny sprzęt.

Przed pięcioma laty obiektem zainteresował się Jacek Otremba.

- Zacząłem od sprzątania - wspomina. - W środku była masa śmieci. Budynek nie był zabezpieczony i każdy mógł do niego wejść. Uznałem, że trzeba się tym zająć, bo szkoda byłoby, żeby popadało to w ruinę. To w końcu kawałek naszej lokalnej historii.

W tym miejscu pojawia się pierwszy problem. Jacek Otremba nikogo nie powiadomił o tym, że został samozwańczym opiekunem przystani.

Przekonuje jednak z pełną stanowczością, że władze gminy Osie o tym wiedziały.

- W pobliżu mieszkają sołtys i jeden z radnych - tłumaczy. - Było powszechnie wiadomo, że staram się ożywić to miejsce. Organizowałem ogniska, spływy kajakowe i inne spotkania - wylicza. - Nikt ani razu nie sygnalizował, że coś jest nie tak. Wydawało mi się, że robię coś dobrego dla lokalnej społeczności.

Reklama

Jacek Otremba miał świadomość, że brak jakiegokolwiek formalnego porozumienia z gminą jest pewnym problemem, ale nie spodziewał się takiego obrotu spraw.

W grudniu 2025 roku okazało się, że ktoś zmienił kłódkę na drzwiach wejściowych.

Otremba nie mógł dostać się do środka. Kilkukrotnie spotykał się z urzędnikami z Osia, aby wyjaśnić sytuację, a w zasadzie odzyskać swobodny dostęp do hangaru. Wiele jednak wskazuje na to, że o porozumienie w tej sprawie może być trudno. Dlaczego?

Należałoby zacząć od tego, że właścicielem nieruchomości jest Enea. Gmina Osie dzierżawi tę przystań. To w dużej mierze tłumaczy, dlaczego nie przeprowadzano tam większych remontów. Ostatni wiązał się z naprawą dachu.

- Bez tego pewnie by się to już zapadło - mówi Michał Grabski, wójt gminy Osie.

Zgodnie z umową gmina nie może nikomu podnajmować tego miejsca ani czerpać korzyści finansowych z jego użytkowania. Może jednak przekazać je komuś pod opiekę. Wybór padł na Oskie Pantery, stowarzyszenie działające na rzecz rozwoju kultury fizycznej.

Reklama

- Jakiekolwiek pretensje pana Otremby są całkowicie nieuzasadnione - przekonuje wójt. - Zajął i przez kilka lat użytkował przystań, do której nie ma żadnego prawa. Mogę zrozumieć, że związał się z nią emocjonalnie, bo to piękne miejsce, ale nie jest jego. Nie ma do niego żadnego prawa.

Jacek Otremba jednak nie odpuszcza i pyta, dlaczego na opiekuna wyznaczono Oskie Pantery, a nie jego, chociaż powszechnie było wiadomo, że działał na rzecz tej przystani.

- Bardzo trudno byłoby uzasadnić taki wybór - przekonuje Michał Grabski. - Z jednej strony mamy mieszkańca, który nie ma żadnych konkretnych planów i po prostu chciałby tam wypoczywać, a z drugiej strony jest bardzo aktywne stowarzyszenie, które stale zyskuje nowych członków. Najprościej byłoby, gdyby pan Otremba zapisał się do Oskich Panter – wtedy dalej mógłby tam gościć, ale na to się raczej nie zanosi - dodaje wójt.

Przystań kajakowa w Żurze / Fot. nadesłane

a.bartniak@extraswiecie.pl

WIDEO Nie chcą mieć Dino za sąsiada

Udostępnij

Wybrane dla Ciebie

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors