O dziwnym zachowaniu jednego z ptaków bytujących na Dużym Blankuszu powiadomiła straż miejską jedna z mieszkanek. Również z naszą redakcją kontaktowali się mieszkańcy, zastanawiając się, czy nie jest to kolejna ofiara ptasiej grypy.
- Gdy na miejsce przybyli strażacy, zobaczyli ptaka, który sprawiał wrażenie martwego - wyjaśnia Roman Witt, komendant Straży Miejskiej w Świeciu. - Ponieważ znajdował się na wodzie, wezwano na pomoc strażaków, którzy dysponują odpowiednim sprzętem. Tę procedurę mamy już przećwiczoną przy okazji innych podobnych zdarzeń, których w ostatnim czasie nie brakowało.
Po wydobyciu ptaka z wody i stwierdzeniu, że faktycznie jest martwy, przekazano go do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Świeciu. Stamtąd zabrano go do instytutu badawczego, aby stwierdzić, z jakiego powodu padł łabędź. Właśnie dotarły wyniki.
- Przyczyną nie była ptasia grypa - uspokaja Katarzyna Wolska, powiatowy lekarz weterynarii. - Wynik był ujemny. Przyczyna śmierci była inna.
Nie jest wykluczone, że niewłaściwe żywienie. Mimo licznych apeli, nadal nie brakuje osób, które próbują dokarmiać ptactwo wodne chlebem.
Chleb czy bułki spożywane przez łabędzie przez długi okres wywołują u nich schorzenia układu pokarmowego. Zawierają dużo soli, której ptaki nie tolerują, bo prowadzi do zaburzenia gospodarki wodnej ich organizmów. Poza tym szybko chłoną wodę, pęcznieją i łatwo pleśnieją. Efektem może być poważna choroba, kwaśnica żołądka.
Prawidłową karmą są zboża oraz warzywa, najlepiej surowe lub gotowane bez soli i drobno pokrojone.
a.bartniak@extraswiecie.pl