Jak już informowaliśmy, do pożaru doszło w czwartek 8 października około godz. 21.30 w Żurze (gmina Osie).
Działania opóźnił nieco fakt, że droga prowadząca do posesji była zabezpieczona metalowym szlabanem, a wjazdu na jej teren broniła dodatkowo zamknięta brama.
Kiedy strażacy dotarli do budynku, pożar był już mocno rozwinięty. Ogień obejmował cały drewniany obiekt.
Budynek nie był zamieszkany na stałe i pełnił funkcję rekreacyjną. W chwili wybuchu pożaru nikogo nie było w środku. Straty są duże.
- Około 500 tys. zł - szacuje właściciel nieruchomości.
Udało się uratować jedynie część wyposażenia oraz niewielką ilość sprzętu. Całą resztę strawił ogień. W akcji uczestniczyło siedem zastępów straży pożarnej.
- Ekspertyza biegłego z zakresu pożarnictwa jednoznacznie wskazuje, że dom został podpalony – mówi właściciel. - Dlatego zwracam się z prośbą do wszystkich, którzy przejeżdżali tego dnia w godz. 17.00-22.00 w pobliżu mojego domu (po drugiej stronie ulicy hodowli pstrąga) i zauważyli bądź zarejestrowali na kamerach samochodowych stojące na poboczu auta lub przechodzących ludzi o kontakt pod numerem telefonu 603 633 847.


Czytaj też: Budynek w ogniu. Strażacy musieli sforsować szlaban i bramę

