Obie drużyny przystąpiły do tego spotkania podbudowane pozytywnymi wynikami w ligowych starciach. Zarówno Wda, jak i Kluczevia nie straciły jeszcze w tym roku gola w oficjalnych rozgrywkach.
Jednak w sobotnim spotkaniu dobra passa obu ekip została przerwana.
Po dość wyrównanym początku w 26. minucie piłkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Jakuba Skupnia głową strącił Paweł Słaby, a jeden z defensorów Kluczevii przeciął lot futbolówki ręką. Sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr.
Michał Kalitta tym samym w trzecim meczu z rzędu wykonywał rzut karny i udowodnił, że pomyłka w ostatnim spotkaniu w Swarzędzu była jedynie wypadkiem przy pracy. Kalitta uderzył mocno i pewnie. Przemysław Matłoka, bramkarz Kluczevii, wyczuł intencje strzelającego i nawet musnął piłkę, ale nie zdołał jej zatrzymać.
– Owszem, czułem już piłkę na ręce, ale to był bardzo dobrze wykonany rzut karny. Typowy strzał w boczną siatkę, więc ciężko było to obronić – powiedział po meczu golkiper drużyny gości.
W drugiej połowie inicjatywę przejęli goście i coraz mocniej pachniało golem dla Kluczevii. W 61. minucie, po dośrodkowaniu z prawej strony boiska, piłkę w bramce Wdy pewnym strzałem głową umieścił Kamil Bartoszyński.
Siedem minut później sędzia dopatrzył się zagrania ręką w polu karnym Wdy i podyktował rzut karny dla gości. Marcin Gawron, podobnie jak Michał Kalitta, uderzył w prawy róg bramki, ale Łukasz Zapała obronił jego strzał.
W 78. minucie Wda miała doskonałą sytuację do zdobycia zwycięskiego gola. Piłkę po strzale Pawła Woźnego na poprzeczkę sparował Przemysław Matłoka. Dobitkę wprowadzonego chwilę wcześniej, debiutującego w barwach Wdy Jana Bonikowskiego z linii bramkowej wybił natomiast jeden z obrońców Kluczevii.
Wda Świecie – Kluczevia Stargard 1:1 (1:0)
Bramki: Kalitta 27' (k.), Bartoszyński 61'
Wda: Zapała – Bigos, Słaby, Wypij, Nawrocki – Skupień (64. Bonikowski), Wenerski, Kolbus (73. Januszewski), Woźny, Jaskólski (87. Dawid) – Kalitta.

