Biegaczka z Laskowic konsekwentnie realizuje swoje sportowe marzenia. Obecnie ma na koncie cztery prestiżowe światowe maratony wchodzące w skład Abbott World Marathon Majors, to jest: Nowy Jork, Sydney, Chicago, a ostatnio – 26 kwietnia – Londyn.
Bieg przez stolicę Wielkiej Brytanii był zupełnie inny niż np. ten przez Chicago czy Nowy Jork.
– W wielu miejscach było bardzo wąsko – wspomina Grażyna Dalak-Ożóg z Laskowic. – Biegliśmy przez historyczne zaułki z ciasną zabudową. Nie brakowało też miejsc z nierówną nawierzchnią w postaci bruku. Dodatkowym utrudnieniem okazała się wysoka temperatura. Było ponad 22 stopnie Celsjusza, znacznie cieplej niż w Polsce.
Wprawdzie uzyskany tam czas – 4 godziny i 39 minut – był najgorszy z jej dotychczasowych, ale i tak jest to wynik dla większości zupełnie nieosiągalny. Mówimy o dystansie 42 km!
– Każdy biegacz dąży do tego, aby z imprezy na imprezę osiągać coraz lepszy czas, ale w tym przypadku czułam, że pewnie mi się to nie uda – przyznaje 64-latka. – Wszystko przez długą zimę. Nie było gdzie trenować. Pobocza dróg były śliskie i oblodzone, w lasach było podobnie. Wszystkie ścieżki były skute lodem. To nie były komfortowe warunki dla biegaczy, gdy trzeba było na każdym kroku uważać, aby się nie poślizgnąć i nie ulec kontuzji.
Wspomniany Abbott World Marathon Majors tworzy obecnie siedem maratonów. Po przebiegnięciu wszystkich otrzymuje się specjalny medal Six Star Medal.
Przed biegaczką z Laskowic jeszcze wyzwania w postaci biegów w Berlinie, Bostonie i Tokio.
W tym pierwszym ma zamiar wziąć udział już we wrześniu.
– Biegam, żeby pokonywać swoje ograniczenia, a przy okazji być inspiracją dla osób w moim wieku, które nierzadko uważają, że pozostało im już tylko siedzenie przed telewizorem i narzekanie – podkreśla Grażyna Dalak-Ożóg. – Nic podobnego. Nie chcę tak żyć. Chcę spełniać swoje marzenia. Robię to bez żadnego szczególnego wsparcia. Za wszystko płacę sama. Nie jestem związana z żadnym klubem sportowym, który mógłby mnie w czymś wesprzeć - dodaje.






