Zmiana polityki prywatności

Drogi Użytkowniku,

Chcielibyśmy poinformować, że zaktualizowaliśmy naszą Politykę prywatności. W dokumencie tym wyjaśniamy w sposób przejrzysty i bezpośredni jakie informacje zbieramy i dlaczego to robimy.

Nowe zapisy w Polityce prywatności wynikają z konieczności dostosowania naszych działań oraz dokumentacji do nowych wymagań europejskiego Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RODO), które będzie stosowane od 25 maja 2018 r.

Informujemy jednocześnie, że nie zmieniamy niczego w aktualnych ustawieniach ani sposobie przetwarzania danych. Ulepszamy natomiast opis naszych procedur i dokładniej wyjaśniamy, jak przetwarzamy Twoje dane osobowe oraz jakie prawa przysługują naszym użytkownikom.

Zapraszamy Cię do zapoznania się ze zmienioną Polityką prywatności.

Close GDPR info

Extra Świecie

Imieniny obchodzą:

Milena, Robert, Rafał

Schronisko nie jest dla nas - mówią dwaj bezdomni. Wolą koczować w ruderze

Andrzej Bartniak
26 listopada, 20:59
- Jak się dobrze przykryję trzema kołdrami, to nie ma takiego mrozu, żebym nie mógł wytrzymać - przekonuje pan Arkadiusz, który wraz ze swoim kompanem stanowczo odmawia przeniesienia się do schroniska dla bezdomnych. Dlaczego obaj boją się tego miejsca i wolną życie w opuszczonym garażu?
Pracownik socjalny z Nowego regularnie odwiedza miejsce pobytu bezdomnych
Fot. Andrzej Bartniak

Co roku wraz z nastaniem jesiennych chłodów bezdomni znowu zaczynają skupiać na sobie większą uwagę, nie tylko pracowników socjalnych, ale też policji, która regularnie penetruje miejsca, w których szukają schronienia.

O tej porze roku skoki temperatur potrafią być bardzo gwałtowne i niemiło zaskoczyć w środku nocy. Szczególnie tych, którzy nocują w spartańskich warunkach, bez ogrzewania, a nierzadko także w budynkach bez drzwi i okien, jak dwaj bezdomni z Nowego, którzy mieszkają na obrzeżach miasta.

Nie są oni jedynymi mieszkańcami gminy, którzy nie mają własnego dachu nad głową. Pozostali jednak dali się namówić na to, by przenieść się do schroniska.
REKLAMA

- To dorośli ludzie odpowiadający za swoje czyny i nie możemy ich w żaden sposób zmusić do tego, aby porzucili, choćby na jakiś czas, dotychczasowe życie - tłumaczy Wojciech Kuziemski, pracownik socjalny do spraw bezdomności w Miejsko-Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Nowem. - Jedyne, co mogę zrobić, to być blisko i pomagać im w sprawach bytowych, przy okazji tłumacząc, że w każdej chwili mogą zmienić zdanie i przeczekać najtrudniejszy okres w lepszych warunkach.

Na razie mężczyźni stanowczo odmawiają przenosin do schroniska, twierdząc, że jest na tyle ciepło, że pomieszczenie, które sobie zaadaptowali zapewnia im właściwe schronienie.

To dorośli ludzie odpowiadający za swoje czyny
i nie możemy ich zmusić do tego, aby porzucili, choćby na jakiś czas, dotychczasowe życie

Obydwaj są mieszkańcami Nowego, którzy za sprawą różnych zdarzeń stracili dom. Tkwią w tym stanie od trzech, czterech lat. Żaden nie potrafi podać dokładnej daty. Problem z tym ma zwłaszcza 34-letni Michał, który swego czasu próbował ułożyć sobie życie w Anglii. Nie udało się. Za drobne przestępstwo został zatrzymany przez policję i deportowany do Polski.

Obydwaj bezdomni koczują w opuszczonym garażu na obrzeżach Nowego / Fot. Andrzej Bartniak

Starszy o 10 lat Arkadiusz to też życiowy rozbitek. O tyle niezwykły, że wygląd zewnętrzny w żaden sposób nie zdradza jego statusu. Niemal nowe buty, kurtka i spodnie nie pasują do stereotypowego wyobrażenia o zaniedbanym bezdomnym, który ciągnie za sobą przykry zapach. Wprost trudno uwierzyć, że śpi w ruderze, a cały jego majątek można zmieścić w jednym, nieco większym kartonie.  

- Siostra mi pomaga - zdradza. - Poza tym zawsze mogę się umyć i zrobić pranie w naszej ogrzewalni. Dlatego wyglądam jak człowiek - podkreśla z satysfakcją. - Raz jest lepiej, raz gorzej, ale nikt mi nie mówi, co mam robić.

Mężczyźni wzbraniają się przed schroniskiem, chociaż żaden z nich nigdy nie spędził w nim nawet jednego dnia. Czego tak się boją? Nie potrafią albo chcą tego nazwać.
REKLAMA

Schroniska, zwłaszcza teraz, wymuszają dyscyplinę. Wyjście możliwe jest tylko na kilka godzin. Po drugie, nic się nie zmieniło odnośnie trzeźwości. Osoby będące pod wpływem alkoholu nie mają prawa do noclegu. Chyba, że jest to wyjątkowa sytuacja.

- Czasem coś się wypije - przyznaje pan Michał. - Ale nie za często. Nie ma pieniędzy. Te 350 zł, które dostajemy z gminy wydajemy na jedzenie. Żeby się zabawić, trzeba coś zanieść do skupu złomu, albo zarobić, jak się uda.

a [dot] bartniakatextraswiecie [dot] pl
REKLAMA