12 marca 1933 r. w „Dzienniku Bydgoskim” ukazał się spory artykuł pod groźnym tytułem: Właściciel 140-morgowego gospodarstwa hersztem szajki złodziejskiej. Informacja pod tytułem podana wytłuszczoną, dużą czcionką brzmiała równie intrygująco: W Grucznie zlikwidowano bandę, która dokonała 11 kradzieży i planowała napad na listonosza.
Autor artykułu informował czytelników o wspaniałych dokonaniach policjantów ze Świecia, którzy ledwo co unieszkodliwili groźną bandę w Nowem mającą na koncie kradzież towarów za prawie 7 tys. zł (warto wspomnieć, że posterunkowy zarabiał w tamtym czasie około 150 zł miesięcznie), a już wpadli na trop nowej złodziejskiej szajki działającej w okolicach Gruczna.
Gruczno przed 1918 r.
Na jej czele stał Teofil Gwizdała, właściciel gospodarstwa w Luszkowie koło Pruszcza. Herszt miał pod swoją komendą czterech zbirów, jak donosi „Dziennik Bydgoski”: pasierba, 16-letniego Baumgarta Konrada, Rybickiego Teodora, owczarza z Luszkowa, Szarafińskiego Bolesława, ślusarza z Warlubia i Szeleżniaka Wacława biuralistę bez stałego miejsca zamieszkania.
Banda dokonywała zuchwałych kradzieży, jak skrupulatnie wylicza „Dziennik”: gęsi i kaczek u Witakowej Marji w Luszkowie, świni wagi 75 kg. u Witaka Bolesława w Luszkowie, dwukrotnie skradli pewną ilość podkładów kolejowych ze stacji kolejowej Parlin, dwie świnie po 85 kg każda z majętności Niewieścin, jedną krowę wartości 250 zł z obory Malinowskiego Jana w Luszkówku, dwa razy okradli śpichrz zbożowy Kłusaka Edmunda w Pruszczu, gdzie zabrali: 1 worek pszenicy, 1 owsa, 1 gorczycy i 10 ctr. żyta; w drugim wypadku 9 worków żyta, 1 koniczyny, 1 mąki pszennej, 1 mąki tzw. krupczatki, 6-8 worków ospy pszennej, 8 kur u Świerzyńskiego Jana w Luszkowie, 5 kur u Polaka Franc. w Luszkowie i 7 i pół ctr. żyta u Miskego Kurta w Luszkowie.
Pocztówka z widokami Parlina koło Pruszcza, czasy zaboru pruskiego
Banda planowała też jeszcze groźniejszy napad na miejscowego listonosza, który przewoził pocztę ze stacji kolejowej w Parlinie do urzędu pocztowego w Grucznie. Policja udaremniło jednak ten plan rabusiów i jak czytamy w artykule: zanim zdołali przystąpić do dzieła znaleźli się za kratami.
Dzisiaj możemy oczywiście podśmiechiwać czytając te lokalne sensacje, ale dla społeczeństwa tamtych czasów były to sprawy nader poważne i śmiechu nie wywoływały. Dla nas współczesnych nadal pozostaje aktualna dbałość o własne bezpieczeństwo i ostrożność, szczególnie w przypadku pojawienia się w okolicy biuralisty bez stałego miejsca zamieszkania.
redakcja@extraswiecie.pl