"Świeckie Pantery" zagrały dziś kolejny dobry mecz z drużyną z czołówki tabeli, ale tym razem zakończony zdobyczą punktową. Spotkanie rozpoczęło się idealnie dla gospodarzy.
Już po półtorej minuty gry, świecianie wywalczyli rzut karny, po tym jak strzał Matheusa Inacio ręką w polu karnym zatrzymał Daniel Garcia Gallego. Karnego pewnie wykorzystał Krzysztof Elsner i trybuny w świeckiej hali po raz pierwszy wybuchły okrzykami radości.
Goście najbliżsi wyrównania byli w 6. minucie, gdy mocny strzał po ziemi Garcii obronił Piotrowski. Tymczasem w 12. minucie Piotr Kaczkowski popisał się genialną asystą przez połowę boiska do Matheusa Inacio, a Brazylijczyk wiele się nie namyślając uderzył mocno przy słupku i Futsal Świecie prowadził już 2:0! Po kilku słabszych meczach, brazylisjki pivot wreszcie zagrał na miarę oczekiwań kibiców, będąc wyróżniającą się postacią pierwszej połowy.
Goście z Leszna próbowali jeszcze odrobić część strat przed przerwą. W 15. minucie Betowski odegrał do Lisowskiego, ale ten minimalnie przestrzelił. Chwilę później w odwrotnej sytuacji podanie Lisowskiego na gola zdołał już jednak zamienić Betowski. Na dwie minuty przed przerwą okazję do podwyższenia wyniku miał Cyman, ale dobijając strzał Zaręby, nieczysto trafił w piłkę.
W drugiej połowie goście za wszelką cenę dążyli do wyrównania, ale obrona "Świeckich Panter" nadal dwoiła się i troiła, wybijając z rytmu przeciwników. Świecianie grali z ogromnym poświęceniem. Wiele skutecznych interwencji w obronie pokazali Elsner i harujący jak wół Tavo. Świecianie często nie widząc innego wyjścia wybijali po prostu piłkę albo daleko do przodu albo nawet w trybuny, ale taka taktyka bardzo długo okazywała się skuteczna.
Z sytuacji stworzonych przez gospodarzy należy odnotować strzał w słupek Tavo po podaniu od Inacio i kilka sekund później uderzenie tego samego zawodnika, które pewnie jednak wybronił bramkarz gości.
W 30. minucie paradą meczu popisał się z kolei Bartosz Piotrowskim, broniąc strzał Adriana Skrzypka. Świecianom dodatkowo w końcówce grę utrudniał problem z faulami. Na pięć minut przed końcem gospodarze złapali piąte przewinienie i musieli bardzo uważać.
Trener gości, Tomasz Trznadel, postanowił to wykorzystać, wycofując bramkarza. Pierwsza akcja nie przyniosła skutku, a gdy piłka wyszła na aut, o czas poprosił Marcin Mikołajewicz i ku zdziwieniu wszystkich również wycofał bramkarza!
Świecianie chcieli w ten sposób ugrać cenne sekundy, ale stracili piłkę i doszło do sytuacji, gdy Piotrowski nie zdążył zmienić się z Zarębą i to "Zari" ubrany w plastron lotnego bramkarza ustawił się w bramce, ale na szczęście nie musiał interweniować, bo sędziwie przerwali grę po tym jak na parkiet padł uderzony przez rywala Karol Czyszek.
W końcówce Futsal Świecie heroicznie bronił jednobramkowej przewagi. Do pełni szczęścia zabrakło 35 sekund. Gola, dającego remis leszczynianom, strzelił Arkadiusz Szypczyński.
Mimo to, Futsal Świecie i tak sprawił ogromną niespodziankę zdobywając punkt z tak utytułowanym rywalem. Ponadto świecianie zakończyli serię gier z drużynami z czołówki tabeli i już do końca sezonu będą mierzyć się jedynie z drużynami z dolnej "ósemki", co dodatkowo zwiększa szanse zespołu ze Świecia na pozostanie na kolejny sezon w Fogo Futsal Ekstraklasie.
Futsal Świecie – GI Malepszy Leszno 2:2 (2:1)
Bramki:
Futsal Świecie: Elsner 2’ (rzut karny), Matheus Inacio 12’
GI Malepszy Leszno: Betowski 15’, Szypczyński 40’
Żółte kartki: Czyszek (Świecie), Szypczyński, Garcia (Leszno)

























