Jeszcze niedawno średnia cena mieszkania o przyzwoitym standardzie na rynku wtórnym w Świeciu, czyli najprościej mówiąc "używanego", kupowanego od prywatnej osoby, a nie od dewelopera, kształtowała się na poziomie około 6 tys. zł za m kw.
W nowych blokach stawianych przez deweloperów ceny oscylują w granicach 8,5-9 tys. zł za metr, ale w budynkach z lat 70., 80. czy 90. poszybowały w dół. I to sporo.
Warto przy tym rozróżnić to, za ile nieruchomość na rynku wtórnym chciałby sprzedać właściciel wystawiając ogłoszenie o sprzedaży, od tego, ile za nią faktycznie dostanie.
To, że ktoś zażąda obecnie 6 tys. zł za metr mieszkania o niskim standardzie na czwartym piętrze w bloku sprzed 40 czy 50 lat nie znaczy, że kupujący będzie chciał zapłacić mu choćby zbliżoną cenę.
Jeszcze rok czy dwa lata temu sprzedający byli mniej skłonni do negocjacji, nawet jeśli cena była wysoka. Liczyli na to, ze prędzej czy później sprzedadzą mieszkanie, bo był duży popyt.
- Teraz on zmalał i mamy rynek kupującego, który może przebierać w ofertach i się targować - przyznaje Ewa Wiśniewska, właścicielka biura Ewa Wiśniewska Nieruchomości w Świeciu.
Co wpłynęło na zmianę cen?
To trend ogólnokrajowy, bardziej odczuwalny w mniejszych niż w większych miastach. Powodem są utrzymujące się wysokie stopy procentowe kredytów. Na obniżki cen, zapoczątkowanych w ubiegłym roku, ma także wpływ wygaśnięcie "Bezpiecznego kredytu 2 proc."
- Trzeba mieć teraz naprawdę wysokie dochody i duży wkład własny, aby dostać kredyt na kupno mieszkania - mówi Ewa Wiśniewska.
W Świeciu ceny mieszkań na rynku wtórnym spadły o około 1000 zł za m kw.
- Oczywiście zdarzają się lokale, które nadal znajdują nabywców za ceny podobne do tych sprzed roku. Warunkami są dobra lokalizacja, standard mieszkania i położenie nie wyżej niż na drugim piętrze - wylicza Ewa Wiśniewska. - Takich transakcji jest jednak coraz mniej - dodaje.
Znacznie trudniej sprzedać obecnie mieszkanie na trzecim i czwartym piętrze w bloku bez windy.
Tutaj średni spadek cen jest jeszcze większy niż w przypadku mieszkań położonych na niższych kondygnacjach.
- Szczególnie, jeśli takie mieszkanie nie ma odpowiedniego standardu i trzeba na "dzień dobry" wydać sporo na remont - zwraca uwagę pośredniczka w handlu nieruchomościami.
Niektórym sprzedającym trudno się pogodzić z tym, że za 50-metrowe mieszkanie, które rok temu sprzedaliby za około 300 tys. zł, teraz dostaną 10 czy 15 procent mniej.
Eksperci od rynku nieruchomości nie są zgodni w ocenie, czy ceny na rynku mieszkań "używanych" będą nadal spadać. To zależy od sytuacji ekonomicznej kraju, inflacji i polityki kredytowej banków. Dla sprzedających pewną pociechą może być jednak to, że rosnąca różnica cen między rynkiem pierwotnym a wtórnym może za pewien czas podnieść wśród kupujących atrakcyjność mieszkań "używanych".
- Zdjęcie Arkadiusz Rulewski

Komentarze (0)