"Rzym nieoczywisty" ukazał się przed kilkoma miesiącami. Książka z pewnością może zaskoczyć nawet tych, którym wydaje się, że widzieli już w Wiecznym Mieście wszystko, co warte zobaczenia.
W najbliższą niedzielę, po mszy o godz. 17.00 w kościele farnym, odbędzie się spotkanie z mieszkającym w Świeciu ks. prof. Wojciechem Pikorem, którego fascynacja tym miastem i jego zabytkami trwa już od 30 lat.
Podejrzewam, że żadne inne miasto nie doczekało się tylu przewodników co Rzym. Niektórzy mogą więc zadać sobie pytanie: po co kolejna taka pozycja? Czym ten przewodnik różni się od innych?
- Czytając liczne książki o Rzymie i szukając informacji o kolejnych miejscach, odkrywałem paradoksalnie, że liczba publikacji nie zawsze przekłada się na ich jakość. Bardzo często znajdowałem w nich powierzchowne informacje. Taka jest zresztą specyfika wielu przewodników. Ta książka powstała z potrzeby serca. Przez lata, wędrując po Rzymie z przyjaciółmi, odkrywałem szczegóły, które wymagały interpretacji. Często właśnie taki detal stawał się punktem wyjścia do poznania historii miejsca i ludzi, którzy je tworzyli.
Kiedy pojawił się pomysł na napisanie przewodnika, który byłby bardziej kompletnym kompendium rzetelnej wiedzy o mieście?
- Pomysł zrodził się w bardzo konkretnym momencie. Jesienią 2024 roku, przed Rokiem Jubileuszowym, pomyślałem, że chciałbym podzielić się tym Rzymem, który znam i który widzę nieco inaczej. Początkowo miały to być krótkie teksty do dwutygodnika "Pielgrzym". Kiedy jednak ks. Wojciech Węckowski, prezes Wydawnictwa Bernardinum, przeczytał cztery pierwsze, zapytał wprost: "Kiedy będzie książka?". To on podsunął myśl, aby zamiast krótkich tekstów powstała książka, która będzie nie tyle przewodnikiem, ile opowieścią.
Książka liczy ponad 600 stron. Jak na przewodnik to bardzo dużo. Także jej forma różni się nieco od tej, do której przyzwyczaiły nas typowe przewodniki. Mam wrażenie, że "Rzym nieoczywisty" można czytać jako książkę o historii i sztuce Rzymu.
- Podkreślę jeszcze raz znaczenie słowa "opowieść". Rzym sam w sobie jest opowieścią, za którą stoją konkretni ludzie - ci, którzy tworzyli to miasto i pozostawili w nim swoje ślady. Rzym cały czas do nas mówi. Często jednak sprowadzamy zwiedzanie do zrobienia pięknego zdjęcia i zobaczenia miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć. Rzadziej pozwalamy, by miasto do nas przemówiło. Chciałbym, żeby moja książka pomagała czytelnikowi samodzielnie odkrywać te opowieści, uczyła go patrzeć i stawiać pytania.
Turyści często nie docierają do wielu miejsc opisanych w "Rzymie nieoczywistym". Nie wiedzą o ich istnieniu, mają za mało czasu, a może powodów jest więcej?
- Powodów jest kilka. Po pierwsze, pewne schematy zwiedzania. Wystarczy wpisać w internecie "10 miejsc, które musisz zobaczyć w Rzymie", a otrzymamy gotową listę. Po drugie, czas. Kiedy jedziemy na trzy czy cztery dni, działamy pod jego presją. A przecież chcemy nie tylko zobaczyć zabytki, lecz także poczuć atmosferę miejsca, zrobić zdjęcia i wypić kawę. Po trzecie, często nie zdajemy sobie sprawy z tego, co jest naprawdę wartościowe. W książce zamieściłem blisko 500 własnych fotografii, które współtworzą opowieść. Ważniejsze od zdjęć robionych aparatem czy telefonem są jednak obrazy, które pozostają w naszej pamięci. To właśnie tę pamięć Rzymu zabieramy ze sobą. Trzeba tylko zacząć inaczej chodzić po mieście i dostrzegać to, co zwykle umyka naszej uwadze.
Można pojechać do Rzymu i zrezygnować z zobaczenia Koloseum czy Fontanny di Trevi?
- Nie zachęcam do rezygnowania z tych miejsc, bo one też są wyjątkowe. Weźmy Koloseum. Mógłbym zrobić quiz: ile osób, które tam były, widziało jego "zamrożone" mury? Przez wieki budowla popadała w ruinę. Trzęsienia ziemi doprowadziły do zawalenia się części zewnętrznego pierścienia. Na początku XIX wieku podjęto prace zabezpieczające. Jeśli spojrzymy na Koloseum od strony południowo-wschodniej, zobaczymy fragmenty murów, które wyglądają tak, jakby zatrzymano je w chwili osuwania się. To tylko szczegół, ale jakże przemawia do wyobraźni! Pozwala zobaczyć w Koloseum nie tylko antyczny amfiteatr, lecz także ślady jego burzliwych dziejów.
Zatem opowieść księdza o Rzymie nie proponuje całkowicie alternatywnych tras, lecz inne spojrzenie na to, czym może zachwycić nas to miasto?
- Właśnie tak. Początkowo zamierzałem skupić się wyłącznie na miejscach mniej znanych. Z czasem zrozumiałem jednak, że niezwykłe odkrycia czekają na nas również tam, gdzie chodzą wszyscy turyści. Moja przygoda z Rzymem zaczęła się podczas studiów, 30 lat temu. Później wracałem tam, by pracować naukowo w bibliotece Papieskiego Instytutu Biblijnego. Popołudniami spacerowałem znanymi trasami, ale za każdym razem odkrywałem coś nowego. Czasem wystarczy odejść kilkaset metrów od głównego szlaku. Jesteśmy na Piazza Navona. Wszyscy znają Fontannę Czterech Rzek, ale mało kto wie, że w pobliskim kościele Santa Maria dell’Anima można zobaczyć swoistą wersję 2.0 Piety Michała Anioła, wyrzeźbioną przez Lorenzetta. To dzieło zachwycające i całkowicie nieoczywiste. Kilka kroków dalej znajduje się kościół Santa Maria della Pace z freskiem Rafaela przedstawiającym cztery sybille. Patrząc na niego, odkrywamy, jak wiele Rafael zaczerpnął od Michała Anioła. Zwykle przewodniki nie prowadzą nas do takich miejsc.
Na koniec: trzy nieoczywiste miejsca, które trzeba zobaczyć w Rzymie?
- Zacznijmy od Rzymu antycznego. Polecam Forum Trajana i Hale Trajana. Zwykle zwracamy uwagę na Forum Romanum i Fora Cesarskie, tymczasem tutaj możemy wejść między zachowane budowle z początku II wieku, zobaczyć starożytną ulicę i z bliska przyjrzeć się Kolumnie Trajana. To zupełnie inne doświadczenie niż oglądanie samych ruin.
Rzym wczesnochrześcijański reprezentuje bazylika św. Szczepana w Rotundzie, czyli Santo Stefano Rotondo. To niezwykły kościół na planie centralnym, pochodzący z V wieku. Zachowane kręgi kolumn tworzą przestrzeń, która robi ogromne wrażenie. Drugim powodem, dla którego warto tam wejść, jest cykl XVI-wiecznych fresków przedstawiających męczeństwo pierwszych chrześcijan. Są tak realistyczne, że niektóre sceny mogą wręcz szokować dosłownością.
Jeśli zaś chodzi o Rzym barokowy, bez wahania polecam kościół św. Karola przy Czterech Fontannach – San Carlo alle Quattro Fontane, arcydzieło Francesca Borrominiego. Zachwyca tu sama architektura: prostota wnętrza, oszczędność dekoracji i niezwykła gra form geometrycznych, które nadają tej niewielkiej przestrzeni zaskakującą dynamikę.


