Nie bez powodu strażacy są coraz lepiej przygotowani do udzielania pierwszej pomocy. Często to właśnie oni jako pierwsi pojawiają się na miejscu zdarzenia. Ma to szczególne znaczenie w sytuacjach, gdy wydłuża się czas oczekiwania na przyjazd karetki.
Tak było między innymi w miniony poniedziałek w Pruszczu. U jednego z mieszkańców Domu Pomocy Społecznej doszło do nagłego zatrzymania krążenia.
Wezwano pomoc. Jako pierwsi na miejscu zjawili się druhowie z OSP Pruszcz.
– Do czasu przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego kontynuowali resuscytację rozpoczętą przez pracowników DPS – mówi st. asp. Marcin Klemański ze świeckiej straży pożarnej. – W sumie próba przywrócenia krążenia trwała ponad 30 minut.
Niestety, tym razem nie udało się uratować mężczyzny.
Od początku roku odnotowano 31 zdarzeń, podczas których strażacy – zarówno ochotnicy, jak i funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej – prowadzili resuscytację przed przyjazdem zespołu ratownictwa medycznego.
Współpraca z ratownikami medycznymi ma również inny wymiar. W tym roku strażacy 49 razy byli proszeni o pomoc w przetransportowaniu chorej osoby do karetki. Zwykle było to konieczne ze względu na dużą masę ciała pacjenta albo utrudniony dostęp, na przykład wąski korytarz.

