Po tym, jak GDDKiA rozwiązała umowę z włoską spółką Impresa Pizzarotti na trzech odcinkach planowanej trasy ekspresowej S5, rozgrzebana inwestycja z miesiąca na miesiąc przedstawia coraz bardziej opłakany widok. Przede wszystkim trzeba zabezpieczyć skarpy i nasypy przed rozmywaniem, naprawić uszkodzone miejsca, nadzorować wykonane już sieci gazowe i wodno-kanalizacyjne oraz zapewnić ochronę mienia.
Chodzi o odcinki Nowe Marzy-Dworzysko, Dworzysko-Aleksandrowo i Białe Błota-Szubin.
REKLAMA
W bydgoskim oddziale GDDKiA 16 października otwarto koperty pięciu oferentów. Firmy zaproponowały od 23,8 do 41 mln zł. Tymczasem GDDKiA ma na ten cel w budżecie tylko 14,9 mln zł. Co dalej? Albo dołoży pieniędzy, albo unieważni przetarg i ogłosi kolejny. Tyle że to drugie rozwiązanie wcale nie daje gwarancji, że znajdą się tańsi wykonawcy.
Prace zabezpieczające mają być prowadzone do połowy marca. Drogowcy liczą, że po tym terminie uda się wyłonić wykonawców robót, który przejmą cały zakres prac po Włochach (otwarcie ofert zaplanowano na koniec listopada).
REKLAMA
Generalna dyrekcja dróg zapowiada, że trzy feralne odcinki trasy S5 będą gotowe do końca 2021 r. Czy wobec tego na początku 2022 r. pomkniemy wreszcie trasą S5 przez powiat świecki? Pewnie wszyscy kierowcy chcieliby w to w końcu uwierzyć.