Dziś wiadomo już znacznie więcej o okolicznościach niedzielnego pościgu, który mógł zakończyć się tragicznie (o sprawie pisaliśmy wczoraj).
Wszystko zaczęło się na stacji paliw w Kończycach (gmina Nowe.). Około godz. 22.30 pojawił się tam patrol policji z Nowego. Było to bez związku z wydarzeniami, które miały się rozegrać chwilę później. Na tę samą stację zajechał volkswagen polo.
- Wysiadło z niego dwóch młodych mężczyzn - relacjonuje mł. asp. Julia Świerczyńska, p.o. oficera prasowego Komendy Powiatowej Policji w Świeciu. - Gdy zobaczyli radiowóz, przestraszyli się, wsiedli do auta i natychmiast odjechali. Policjantom wydało się to podejrzane, dlatego ruszyli za nimi.
REKLAMA
Pościg odbywał się przeważnie leśnymi drogami. Kierujący volkswagenem polo nie reagował na znaki świetlne wzywające do zatrzymania. Zamiast tego, próbował dwukrotnie zepchnąć radiowóz z drogi.
Około godz. 22.50 policjanci z Nowego powiadomili o prowadzonym pościgu Komendę Powiatową Policji w Starogardzie Gdańskim. Ustawiono blokadę - jeden z radiowozów stanął w poprzek drogi - ale kierowca polo ją ominął. Zatrzymał się dopiero wtedy, gdy w Skórczu (województwo pomorskie) został zepchnięty do rowu przez policjantów z Nowego, którzy sporo ryzykowali tym manewrem.
Obaj doznali urazów kręgosłupa i przebywają na zwolnieniu lekarskim. Ucierpiał też radiowóz.
REKLAMA
- Według wstępnej ekspertyzy auto nadaje się jednak do naprawy - mówi mł. asp. Julia Świerczyńska.
Sprawcami przestępstwa, a nawet kilku przestępstw, okazali się dwaj mieszkańcy powiatu świeckiego w wieku 25 i 28 lat (z naszych informacji wynika, że to mieszkańcy gminy Nowe). Prowadzący polo był pijany. Nie miał też uprawnień do prowadzenia pojazdów. Dalsze czynności prowadzi policja w Starogardzie Gdańskim.