Zmiana polityki prywatności

Drogi Użytkowniku,

Chcielibyśmy poinformować, że zaktualizowaliśmy naszą Politykę prywatności. W dokumencie tym wyjaśniamy w sposób przejrzysty i bezpośredni jakie informacje zbieramy i dlaczego to robimy.

Nowe zapisy w Polityce prywatności wynikają z konieczności dostosowania naszych działań oraz dokumentacji do nowych wymagań europejskiego Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RODO), które będzie stosowane od 25 maja 2018 r.

Informujemy jednocześnie, że nie zmieniamy niczego w aktualnych ustawieniach ani sposobie przetwarzania danych. Ulepszamy natomiast opis naszych procedur i dokładniej wyjaśniamy, jak przetwarzamy Twoje dane osobowe oraz jakie prawa przysługują naszym użytkownikom.

Zapraszamy Cię do zapoznania się ze zmienioną Polityką prywatności.

Close GDPR info

Reklama

Extra Świecie

Imieniny obchodzą:

Anita, Eliza, Jacek
  • słabe opady deszczu
    Dzisiaj:
    32°C / 19°C
  • zachmurzenie duże
    Jutro:
    32°C / 20°C
  • zachmurzenie duże
    Pojutrze:
    34°C / 23°C
REKLAMA

Łukasz Kuc: Miałem okazję wymieniać tapicerkę nawet w przedwojennym rolls-royce

Andrzej Bartniak
30 lipca, 23:20
- Jedni wymieniają obicie, bo wychodzi to taniej niż zakup nowego mebla, inni robią to ze względów sentymentalnych - mówi Łukasz Kuc, właściciel zakładu tapicerskiego w Świeciu. - W ostatnim czasie wyraźnie do łask wracają meble z okresu PRL-u. Zwłaszcza krzesła.
Łukasz Kuc z uczniami Mikołajem Kotowiczem i Wojciechem Sukiennikiem
Fot. Andrzej Bartniak
REKLAMA
REKLAMA

Historia powstania zakładu tapicerskiego Łukasz w Świeciu jest dość nietypowa. Jego właściciel, Łukasz Kuc, od 2003 roku związany był z zakładem należącym do Mirosława Paczkowskiego. To tam nauczył się zawodu.

Gdy przed trzema laty postanowił się usamodzielnić, oprócz dobrego słowa, dostał też realną pomoc od dawnego szefa.

W biznesie nie jest to codzienna sytuacja. Można nawet powiedzieć, że to rzadkość, aby ktoś się cieszył, że zyskuje konkurenta. Rzecz jednak w tym, że tak naprawdę zakłady nie są dla siebie konkurencją, bo zleceń jest więcej, niż są w stanie przyjąć.

REKLAMA
REKLAMA

- W pewnym uproszczeniu, klientów decydujących się na renowację mebli można podzielić na dwie grupy - tłumaczy Łukasz Kuc. - Jedni wymieniają tapicerkę, bo zwyczajnie wychodzi to taniej niż zakup nowego mebla, inni robią to ze względów czysto sentymentalnych.

Bo jak inaczej uzasadnić naprawę o równowartości podobnego nowego mebla? Zwłaszcza osoby starsze niechętnie pozbywają się swoich ulubionych mebli.

- Czas robi jednak swoje i nawet najlepsze materiały czy gąbki po prostu się zużywają. Bywa, że konieczna jest też wymiana niektórych elementów drewnianych. Chociaż to dotyczy głównie obecnie produkowanych mebli - przyznaje.

REKLAMA
REKLAMA

Te stare, zrobione z drewna dobrego gatunku, wciąż prezentują się dobrze. Najlepszym tego przykładem są krzesła i fotele, które ostatnio trafiają do zakładu Łukasz przy ul. Chmielniki w Świeciu.

- Wyraźnie do łask wracają meble z okresu PRL-u - mówi właściciel, prezentując fotel z lat 70. lub 80. oraz leżące niedaleko krzesła. - Gdy nałoży się nowy materiał i wymieni gąbki, będą się prezentować naprawdę świetnie.

Jednak zakres zadań, w których umiejętnościami i pomysłowością musi się wykazać Łukasz Kuc jest znacznie szerszy. Regularnie do jego zakład trafiają kierowcy szukający ratunku dla uszkodzonej tapicerki samochodowej.

- Jedną z najciekawszych i najbardziej pracochłonnych prac tego typu była renowacja tapicerki w rolls-royce z 1936 roku - wspomina. - Była to wyjątkowo żmudna praca. Jak na luksusowe auto przystało, musiała być wykonana wzorowo.

REKLAMA
REKLAMA

Jak przekonuje, szansę na dobrą naukę tego zawodu dają tylko małe zakłady.

- Podstawą jest wszechstronność - podkreśla Łukasz Kuc. - Jednego dnia robimy tapczan, drugiego kanapę samochodową, a trzeciego przedwojenny fotel. Mając tak różne wyzwania młody tapicer uczy się rozwiązywać trudności, których nie doświadczy w dużym zakładzie, gdzie przez jeden rok np. obija materiałem pufę, a w kolejnym montuje skrzynie do łóżka. Oczywiście może robić to bardzo sprawnie, ale to tylko malutki wycinek tego, co można się nauczyć w małej firmie - zaznacza właściciel zakładu przy ul. Chmielniki.    

a [dot] bartniakatextraswiecie [dot] pl

REKLAMA