Connect with us

Czego szukasz?

Reklama
Reklama

Historia

Jak bestie. W Bramce gang wymordował całą rodzinę - osiem osób. W Żurze zastrzelili małżeństwo

Rodzinny gang i ich pomocnicy terroryzował ludność po obu stronach Wisły. Gdyby raz jeszcze zabili za jednym razem osiem osób, to osiągnęliby „morderczy hat-trick”. W tamtym okresie zaliczani byli do najbardziej niebezpiecznych band na Pomorzu. Nie oszczędzali nawet dzieci.

Udostępnij
siekiera

Rodzina Jankowskich pochodziła spod Wąbrzeźna. Ojciec Franciszek, synowie Stanisław i Antoni, córki Bronisława i Marianna Grandt i jej mąż Albert. W tej grupie był również Jan Piątek, Piotr Rejewski oraz niejaki Kwiatkowski.

Przestępstw dokonywali na terenach powiatów świeckiego, chełmińskiego, wąbrzeskiego, brodnickiego i gniewskiego. W latach 1918-1922 popełnili szereg morderstw i kradzieży. Ich łupem padały konie, wozy i dobytek gospodarzy. Dokonywali też włamań do kościołów rozbijając skarbonki.

Świętokradztwo nie było im obce w Piasecznie. Włamawszy się do świątyni, ukradli puszkę z 30 poświęconymi hostiami, które, jak później sami przyznali, zjedli w trakcie popełnienia tego czynu. Czasami w ich fachu zdarzało się, że to myśliwy stawał się zwierzyną. Tak było w Ernestowie koło Świecia. Podczas kradzieży ziemniaków, stary Jankowski został postrzelony śrutem w udo przez gospodarza Wróblewskiego. W trakcie swoich łupieżczych wypraw mieszkali tam, gdzie były dobre widoki na rabunek.

Reklama
Reklama

Mord na Rosenbergach

Trudno dzisiaj powiedzieć czy to był pierwszy ich pierwszy napad, w którym doszło do zabójstwa. 9 kwietnia 1919 r. w Żurze koło Osia dopuścili się zbrodniczego czynu, o czym pisano w „Dzienniku Bydgoskim” 15 kwietnia 1919 r.:

Reklama
Reklama

W wydaniu tej samej gazety z 18 kwietnia jest mowa o ujęciu sprawców przez oddział szturmowy. Wspomniano również, że przy zatrzymanych znaleziono ubrania wojskowe, w których mieli dokonać zbrodni oraz maski i amunicję. W trakcie procesu też o tym wspomniano.

Druga krew i „pierwsza ósemka”

Z późniejszych relacji z procesu sądowego wiadomo, że 16 października 1919 r. dokonali kolejnego, tym razem jeszcze bardziej bestialskiego napadu, tym razem w Pływaczewie niedaleko Wąbrzeźna. Ofiarami była rodzina Block (w trakcie procesu podawano nazwisko Bloch). Wśród zamordowanych byli dwaj mężczyźni, dwie kobiety oraz czworo dzieci.

Reklama
Reklama