Tomek, czyli idiota i polowanie na czarownicę. Gdzie i za co trafiali za kratki mieszkańcy powiatu

Nękające miasto ciągłe powodzie wymusiły przenosiny na obecny, wyższy brzeg Wdy, co potwierdza dokument z 28 grudnia 1857 r., wystawiony przez księcia Wilhelma I, późniejszego król Prus. Nim ta decyzja zapadła, większość budynków urzędów i instytucji była już przeniesiona na lewy brzeg rzeki, w tym sąd i więzienie.
sad-krolewski_ok

Jak pisał w swojej książce dr Gustav Kötz, sąd z więzieniem dla dorosłych i młodocianych w obecnym miejscu powstały w latach 1847-1849. Latem 1903 r. gmach sądu został rozbudowany, o czym nawet pisano na łamach „Gazety Toruńskiej”. Wówczas zatrudnionych było 6 sędziów.

„Gazeta Toruńska” 24 lipca 1903 r.

Gdy się przyjrzymy fotografii z ok. 1903 r. to widzimy po prawej, jak i lewej stronie od głównego wejścia cztery okna, natomiast już na ujęciu z ok. 1915 r., tak jak i dzisiaj, po prawej stronie jest już jedenaście okien.

Ze starej prasy można się dowiedzieć, jakie tutaj były rozpatrywane sprawy karne i cywilne. Podajemy kilka przykładowych procesów.

Budynek sądu około 1903 r. / Fot. archiwum Kazimierza Szałwickiego

Proces „Tomek”

Nie od dzisiaj wiadomo że, imiona stają się synonimami zachowań ludzkich. Dzisiaj popularnymi stali się „Janusz i Grażyna”, którzy skupiają na sobie negatywne cechy Polaków, znane przede wszystkim z memów.

Tutaj z góry chcę przeprosić wszystkich panów, którzy noszą szlachetne imię Tomasz. Znany zazwyczaj jako synonim braku wiary – niewierny Tomasz. Jednak, gdy jeden obywatel Świecia nazwał drugiego „Sie Polack” (ty Polaku lub Polaczku), a drugi nazwał go „Tomkiem” to mnie samego nie tylko zaskoczyło jako autora, ale przede wszystkim jako mieszkańca Świecia, bo okazuje się, że wtedy było to określenie obraźliwe.

„Gazeta Toruńska” 10 maja 1898 r.

Rok później na wokandę trafiła sprawa miejscowych strażaków, którzy nie dopełnili swoich obowiązków. Przed sądem stanęło 80 druhów.

„Gazeta Toruńska” 6 maja 1899 r.

Polowanie na czarownicę, czyli samosąd i sąd

1910 rok to XX wiek, jak wiadomo Świecie to nie XVII-wieczne Salem, ale czy tak do końca…

„Dziennik Bydgoski” 29 listopada 1910 r.

Może to nie chronologiczne, ale do najgłośniejszych spraw prowadzonych w tutejszym sądzie z okresu zaborów należy sprawa Pawła Gackowskiego z Błądzimia. Nazywany był „pomorskim Drzymałą”, któremu zabroniono budowy domu. Mieszkał wraz z rodziną w wozie cygańskim. W latach 1902-1906 walczył przed tutejszym wymiarem sprawiedliwości o swoje prawa. Temat tej postaci poruszymy w innym artykule.

Lepkie ręce urzędnika i młody herszt bandy

W 1920 r. Świecie, jak i Pomorze, wraca do macierzy. Jak wynika z akt Urzędu Miasta z 14 lipca 1920 r. cały obiekt został przekazany Skarbowi Państwa, z przekazu ustnego – wpisany do księgi wieczystej w 1928 r.

W okresie międzywojennym Sąd Grodzki w Świeciu podlegał Sądowi Okręgowemu w Grudziądzu, Sąd Apelacyjny w Poznaniu. W  poważniejszych sprawach odbywały się tutaj sesje wyjazdowe wspomnianego sądu w Grudziądzu lub trafiały tam na wokandę bezpośrednio. Poniżej kilka spraw prowadzonych we wspomnianym okresie.

„Dziennik Bydgoski” 10 marca 1935 r.

„Słowo Pomorskie” 23 marca 1938 r.

„Słowo Pomorskie” 28 lipca 1939 r.

Wybuch II wojny światowej kończy działalność Sądu Grodzkiego w Świeciu w okresie II Rzeczpospolitej. Lata 1939-1945 oraz czasy powojenne to już oddzielny temat.

Koniec części pierwszej.

redakcja@extraswiecie.pl

Udostępnij

Wybrane dla Ciebie

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors