REKLAMA

Na ogrodzeniu nieruchomości należącej do jednej z firm przy ul. Wodnej w Świeciu wisi kilka banerów kandydatów do parlamentu z Prawa i Sprawiedliwości. Ktoś napisał na nich "J…ć PiS" i zabazgrał twarze kandydatów.
Zniszczono baner wyborczy Radosława Kempinskiego, zastępcy wojewody kujawsko-pomorskiego, kandydującego do Senatu.
Podobny los spotkał banery kandydatów PiS startujących do Sejmu i rozwieszonych „po sąsiedzku” przy ul. Wodnej: ministra Łukasza Schreibera, przewodniczącego Komitetu Stałego Rady Ministrów, posła Bartosza Kownackiego i Ireneusza Stachowiaka, byłego wiceprezydenta Inowrocławia.
Niszczenie lub nieuzasadnione usuwanie banerów lub plakatów wyborczych jest wykroczeniem. Można za to dostać do 5 tys. zł grzywny.
Jeśli komitet wyborczy oszacuje, że straty przekraczają 500 zł, można nawet zostać skazanym na karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
Z drugiej strony, kara grzywny do 5 tys. zł lub ograniczenia wolności grozi też tym, którzy wykładają ulotki wyborcze lub wieszają banery czy plakaty w miejscach, gdzie tego nie wolno robić, czyli m.in. na terenie szkół, lokali wyborczych, urzędów, sądów czy jednostek wojskowych.
Jak zgłaszają nam Czytelnicy, plagą stało się wieszanie banerów lub plakatów na ogrodzeniach ich prywatnych posesji, bez pytania o zgodę właścicieli.
Komitetowi wyborczemu też teoretycznie grozi za to kara grzywny, ale większość osób albo macha na to ręką, albo sama je zdejmuje, jeśli komuś nie odpowiada opcja polityczna, która "powiesiła się" na jego prywatnym terenie.
Zgłaszano nam też przypadki umieszczania plakatów i banerów wyborczych na ogrodzeniach parafii.
Wbrew dość powszechnemu mniemaniu, nie jest to zakazane, chociaż budzi duże kontrowersje. Parafia powinna jednak wcześniej wyrazić na to zgodę.
Zobacz poniżej zdjęcia.



