Dwa tygodnie temu, po powrocie z pracy, Marcin Schmidt zauważył u syna dziwną białą poświatę na źrenicy prawego oka.
- Zaniepokoiło nas to, więc pojechaliśmy do okulisty dziecięcego w Toruniu. Słowa, które usłyszeliśmy brzmiały jak wyrok - siatkówczak obustronny – wspomina ojciec.
Siatkówczak to złośliwy nowotwór wewnątrzgałkowy występujący u dzieci. Pojawia się na skutek mutacji genu. Można go uleczyć i zachować poprawną widoczność oka, jeśli zostanie w porę zdiagnozowany. W przypadku Mikołaja sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że rak zaatakował oboje oczu.
- Nie było czasu na zadawanie sobie pytań, dlaczego nas to spotkało, dlaczego akurat my? Spakowaliśmy się i pojechaliśmy do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. W prawym oku występuje najgorszy z możliwych nowotworów. Z lewym jest lepiej – mówi Marcin Schmidt.
REKLAMA
Mikołaj jest już po pierwszych chemiach. Badania płynu rdzeniowo-mózgowego rozwiały początkowe obawy, że pojawiły się przerzuty. Rodzice czekają jeszcze na wyniki badań szpiku.
Leczenie, dojazdy i pobyt w Warszawie, konsultacje, kontrole, remont pokoju, tak aby zapewnić dziecku jak najbardziej sterylne środowisko z powodu osłabienia układu odpornościowego po chemioterapii – wszystko to wiąże się z ogromnymi kosztami, przekraczającymi możliwości finansowe rodziców.
- Mamy jednak najlepszych przyjaciół na świecie, którzy od razu zaczęli organizować różnego rodzaju zbiórki i licytacje, za co z całego serca dziękujemy – podkreśla Marcin Schmidt.
REKLAMA
Mikołaj spędził święta w domu w Laskowicach. Jest osłabiony. Dostaje antybiotyk i leki przeciwwymiotne, a oprócz tego lekarstwa związane z wadą nerki. Chemię otrzymuje w sześciu seriach co trzy tygodnie każda. Kolejna czeka go w Centrum Zdrowia Dziecka 9 stycznia. W celu uniknięcia konieczności wielokrotnych nakłuć żył, lek wprowadzany będzie przez wszczepiony podskórny port dożylny. W lutym zostanie przeprowadzone badanie, które pozwoli stwierdzić czy nowotwór ustępuje.
- W międzyczasie czekają nas badania genetyczne na obecność mutagenu. Mikołaj ma również wodonercze prawej nerki i torbiel na śledzionie. W styczniu jedziemy na USG w Bydgoszczy, aby sprawdzić czy ulegają one zanikowi – mówi Marcin Schmidt.
REKLAMA
Wszyscy, którzy chcieliby wesprzeć leczenie Mikołaja, mogą wziąć udział w licytacjach na Facebooku na stronie Pomoc dla Mikołaja lub wpłacić pieniądze za pośrednictwem serwisu zrzutka.pl. Przez dwa tygodnie ponad 930 osób przekazało prawie 53 tys. zł. Potrzeba 250 tys.
- Liczymy, że leczenie naszego synka pójdzie szybko, sprawnie i obędzie się bez komplikacji, wiec jeżeli koszty będą niższe od zebranej kwoty, resztę przekażemy na cele charytatywne – deklaruje Marcin Schmidt.