Świecianie udali się do Pniew bez swojego kapitana Piotra Kaczkowskiego, który zmaga się z urazem. Opaskę przejął po nim Karol Czyszek.
W składzie znalazł się Marcin Mrówczyński, ale nie był na tyle w pełni sił, by pojawić się na parkiecie. Spotkanie rozpoczęło się fantastycznie dla "Świeckich Panter", które już w 11. sekundzie objęły prowadzenie. Inacio odegrał do Tavo, a ten wygrał pojedynek sam na sam z Gomesem.
Gospodarze bardzo szybko chcieli odrobić straty i udało im się to już w 6. minucie. Dośrodkowanie po ziemi Siudy skutecznie wykończył Kostecki. Na tym etapie meczu więcej z gry mieli gospodarze, przeprowadzając większą liczbę ataków, ale Futsal Świecie doskonale kontrował. W 9. minucie szybką akcję wyprowadził Zaręba, który odegrał do Cymana, a ten ponownie dał prowadzenie świecianom.
Od 18. minuty na parkiecie pojawił się Aleksander Kozak, który dał się we znaki "panterom" już w meczu w Świeciu. Na pół minuty przed przerwą młodzieżowiec z Pniew miał pierwszą świetną sytuację, której jednak nie wykorzystał. Równo z syreną na przerwę gospodarze trafili jeszcze w słupek.
Zwroty akcji po przerwie
Kibice w hali w Pniewach długo jednak nie musieli czekać na wyrównanie. Trzy minuty po wznowieniu gry drugą asystę w meczu zaliczył Oliwier Siuda, który wypatrzył w polu karnym Piotra Błaszyka, a ten wślizgiem zdobył drugiego gola dla gospodarzy.
Zespół "Czerwonych Smoków" po raz pierwszy wyszedł na prowadzenie w 29. minucie. Po rzucie rożnym piłka trafiła do Delgado, a ten płaskim strzałem z dystansu zaskoczył Piotrowskiego.
Futsal Świecie zdołał jeszcze odpowiedzieć — i to dwukrotnie, odzyskując prowadzenie w meczu. Kilkadziesiąt sekund po golu Delgado "pantery" znów wyprowadziły zabójczą kontrę. Piotrowski wyrzucił piłkę do Czyszka, ten odegrał do Cymana, który zdobył swoją drugą bramkę w spotkaniu. Dwie minuty później koronkową akcję duetu Tavo – Silva wykończył ten drugi i świecianie po raz trzeci objęli prowadzenie.
Końcówka dla Red Dragons
Na odpowiedź Red Dragons potrzeba było zaledwie trzech minut. Piłkę spod własnej bramki wybijał bramkarz Guilherme Gomes. Aleksander Kozak przyblokował Bartosza Piotrowskiego na tyle skutecznie, że futsalówka wpadła do siatki. Na hali można było odnieść wrażenie, że był to bezpośredni gol bramkarza Red Dragons, ale ostatecznie w protokole meczowym bramkę zapisano młodemu Kozakowi.
W 36. minucie nastąpiła przełomowa akcja meczu. Przy remisie Futsal Świecie prowadził atak, lecz strzał Zaręby został zablokowany, a piłka dość szczęśliwie dotarła do Aleksandra Kozaka. Przy braku asekuracji w obronie Świecian wyszedł on sam na sam z Piotrowskim i wykorzystał sytuację. Tym samym młodzieżowiec Red Dragons Pniewy zanotował piątą bramkę w dwumeczu z Futsalem Świecie.
Minutę później Delgado odebrał piłkę Elsnerowi, który po kontakcie z rywalem upadł. Sędzia nie dopatrzył się jednak faulu i Hiszpan nie zmarnował okazji. W końcówce mecz zrobił się bardzo nerwowy. Żółte kartki za protesty obejrzeli Elsner i Mrówczyński (z ławki), a sędziowie odesłali na trybuny kierownika Futsalu Świecie, Krzysztofa Dobrowolskiego. W 39. minucie, przy wycofanym bramkarzu gości, wynik na 7:4 ustalił Piotr Błaszyk, który świętował tego dnia zdobycie setnej bramki w Fogo Futsal Ekstraklasie.
- Wynik meczu: Red Dragons Pniewy – Futsal Świecie 7:4 (1:2)
- Bramki: Red Dragons: Kostecki 6’, Błaszyk 23’, 39’, Delgado 29’, 37’, Kozak 34’, 36’. Futsal Świecie: Tavo 1’, Cyman 9’, 29’, Silva 31’
- Żółte kartki: Siuda (Pniewy), Silva, Mrówczyński, Elsner (Świecie)

