Reklama
Reklama
Reklama

Ależ to były emocje! Do sensacji zabrakło 35 sekund! Zobacz zdjęcia

Zaledwie 35 sekund zabrakło Futsalowi Świecie do pokonania aktualnych brązowych medalistów Polski. Mimo niedosytu remis może okazać się bardzo cenny w końcówce sezonu. Punkt dla gości uratował w ostatniej chwili Arkadiusz Szypczyński.
Mecz Futsal Świecie - GI Malepszy Leszno w świeckiej hali / Fot. Andrzej Bartniak
Reklama

"Świeckie Pantery" zagrały dziś kolejny dobry mecz z drużyną z czołówki tabeli, ale tym razem zakończony zdobyczą punktową. Spotkanie rozpoczęło się idealnie dla gospodarzy.

Już po półtorej minuty gry, świecianie wywalczyli rzut karny, po tym jak strzał Matheusa Inacio ręką w polu karnym zatrzymał Daniel Garcia Gallego. Karnego pewnie wykorzystał Krzysztof Elsner i trybuny w świeckiej hali po raz pierwszy wybuchły okrzykami radości.

Goście najbliżsi wyrównania byli w 6. minucie, gdy mocny strzał po ziemi Garcii obronił Piotrowski. Tymczasem w 12. minucie Piotr Kaczkowski popisał się genialną asystą przez połowę boiska do Matheusa Inacio, a Brazylijczyk wiele się nie namyślając uderzył mocno przy słupku i Futsal Świecie prowadził już 2:0! Po kilku słabszych meczach, brazylisjki pivot wreszcie zagrał na miarę oczekiwań kibiców, będąc wyróżniającą się postacią pierwszej połowy.

Goście z Leszna próbowali jeszcze odrobić część strat przed przerwą. W 15. minucie Betowski odegrał do Lisowskiego, ale ten minimalnie przestrzelił. Chwilę później w odwrotnej sytuacji podanie Lisowskiego na gola zdołał już jednak zamienić Betowski. Na dwie minuty przed przerwą okazję do podwyższenia wyniku miał Cyman, ale dobijając strzał Zaręby, nieczysto trafił w piłkę.

W drugiej połowie goście za wszelką cenę dążyli do wyrównania, ale obrona "Świeckich Panter" nadal dwoiła się i troiła, wybijając z rytmu przeciwników. Świecianie grali z ogromnym poświęceniem. Wiele skutecznych interwencji w obronie pokazali Elsner i harujący jak wół Tavo. Świecianie często nie widząc innego wyjścia wybijali po prostu piłkę albo daleko do przodu albo nawet w trybuny, ale taka taktyka bardzo długo okazywała się skuteczna.

Z sytuacji stworzonych przez gospodarzy należy odnotować strzał w słupek Tavo po podaniu od Inacio i kilka sekund później uderzenie tego samego zawodnika, które pewnie jednak wybronił bramkarz gości.

W 30. minucie paradą meczu popisał się z kolei Bartosz Piotrowskim, broniąc strzał Adriana Skrzypka. Świecianom dodatkowo w końcówce grę utrudniał problem z faulami. Na pięć minut przed końcem gospodarze złapali piąte przewinienie i musieli bardzo uważać.

Trener gości, Tomasz Trznadel, postanowił to wykorzystać, wycofując bramkarza. Pierwsza akcja nie przyniosła skutku, a gdy piłka wyszła na aut, o czas poprosił Marcin Mikołajewicz i ku zdziwieniu wszystkich również wycofał bramkarza!

Świecianie chcieli w ten sposób ugrać cenne sekundy, ale stracili piłkę i doszło do sytuacji, gdy Piotrowski nie zdążył zmienić się z Zarębą i to "Zari" ubrany w plastron lotnego bramkarza ustawił się w bramce, ale na szczęście nie musiał interweniować, bo sędziwie przerwali grę po tym jak na parkiet padł uderzony przez rywala Karol Czyszek.

W końcówce Futsal Świecie heroicznie bronił jednobramkowej przewagi. Do pełni szczęścia zabrakło 35 sekund. Gola, dającego remis leszczynianom, strzelił Arkadiusz Szypczyński.

Mimo to, Futsal Świecie i tak sprawił ogromną niespodziankę zdobywając punkt z tak utytułowanym rywalem. Ponadto świecianie zakończyli serię gier z drużynami z czołówki tabeli i już do końca sezonu będą mierzyć się jedynie z drużynami z dolnej "ósemki", co dodatkowo zwiększa szanse zespołu ze Świecia na pozostanie na kolejny sezon w Fogo Futsal Ekstraklasie.

Futsal Świecie – GI Malepszy Leszno 2:2 (2:1)
Bramki:
Futsal Świecie: Elsner 2’ (rzut karny), Matheus Inacio 12’
GI Malepszy Leszno: Betowski 15’, Szypczyński 40’
Żółte kartki: Czyszek (Świecie), Szypczyński, Garcia (Leszno)

Reklama
Udostępnij

Wybrane dla Ciebie

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors