Gminie Warlubie może grozić zapaść finansowa

Wykonawca parku przemysłowego w Płochocinie, który nigdy nie został ukończony, domaga się 5 mln zł. Jedną batalię sądową z Warlubiem grudziądzki Prasbet już wygrał. Na rzecz firmy zasądzono ponad 900 tys. zł. Z odsetkami to już ponad 1 mln zł. Czy doją do tego kolejne miliony?

warlubie_1

Rzecz w tym, że gmina Warlubie odwołała się od wyroku w sprawie, której przedmiotem była niezapłacona faktura za prace budowlane wykonane w Płochocinie. Wyrok pierwszej instancji, który zapadł pod koniec ubiegłego roku, nakazywał gminie zapłacenie 85 proc. wartości faktury opiewającej na 1,1 mln zł. Do tego dochodzą odsetki i koszty postępowania.

Adwokaci gminy twierdzą jednak, że biegli źle ocenili sytuację, a Sąd Okręgowy w Bydgoszczy wydał złe orzeczenie i odwołali się od wyroku.
REKLAMA

Tymczasem grudziądzka firma Prasbet zgłosiła kolejne roszczenia. Tym razem opiewają one na kwotę 5 mln zł. Obejmują one nie tylko koszty materiałów i robocizny, ale także utracone zyski. Interesy z gminą Warlubie omal nie doprowadziły jej do bankructwa. Właściciel twierdzi, że spółka straciła wiele korzystnych zleceń, gdyż nie była w stanie im sprostać z powodu problemów finansowych, za które odpowiadała gmina Warlubie.

- Nie wiem, ile jeszcze to potrwa, ale w końcu odzyskam swoje pieniądze - zapowiada Michał Szulc, właściciel firmy Prasbet. - Prace zostały wykonane zgodnie ze zleceniem. Biegli, którzy wielokrotnie analizowali nasze działania, nie znaleźli żadnych istotnych uchybień. Winę za to, co się stało ponosi gmina Warlubie z wójtem na czele.  
REKLAMA

Przypomnijmy. W 2015 r. w Płochocinie miała powstać strefa przemysłowa zapewniająca nawet 500 miejsc pracy. Jednak w połowie 2015 r. Prasbet zaprzestał budowy parku przemysłowego. Decyzja była spowodowana tym, że gmina nie przelała na konto wykonawcy pieniędzy za żadną z wystawionych faktur.

Wójt mnożył trudności, by w ten sposób odsuwać moment wypłaty. Po tym, jak firma musiała zapłacić 700 tys. zł podatku od faktur wystawionych za inwestycję w Płochocinie, znalazła się na krawędzi bankructwa. Jedyną szansą na przetrwanie było szukanie innych robót i ubieganie się o swoje w sądzie.

Dlaczego gmina blokowała zapłatę za prace, które wykonano? Wójt twierdził, że faktura została nieprawidłowo wystawiona. W dodatku Krzysztof Michalak przekonywał, że inspektor nadzoru nie otrzymał  wniosków wykonawcy dotyczących odbiorów częściowych.
REKLAMA

Otworzy się w nowym oknieOtworzy się w nowym oknieOtworzy się w nowym oknieOtworzy się w nowym oknieOtworzy się w nowym oknie

Rzecz w tym, że budowę realizowano „na wariata”, bo trudno inaczej określić sytuację, gdy ktoś zleca prowadzenie tak poważnych prac na terenie, który do niego nie należy. A tak było w tym przypadku.

Najpierw okazało się, że gmina nie ma prawa własności do części gruntów, na których już działali budowlańcy. Później wyszło na jaw, że grunt nie jest odrolniony. I właśnie z tego powodu grudziądzka firma nie mogła złożyć pełnej dokumentacji. Obowiązku odrolnienia nie dopełniła gmina. Bez tego nie było możliwości uzyskania pozwolenia na budowę dla wszystkich odcinków prac. 
REKLAMA

W efekcie tej niefrasobliwości gmina straciła 9 mln zł unijnego dofinansowania.

Z pewnością nie jest to łatwy czas dla wójta Warlubia, który zapewne skupia się teraz nie tyle na apelacji w sprawie Płochocina, co swojej własnej. Jeśli Sąd Okręgowy w Bydgoszczy podtrzyma wyrok wydany przez sąd w Świeciu, wójt trafi do więzienia na półtora roku za nadużycia finansowe, których miał się dopuścić (patrz tekst niżej). 

a.bartniak@extraswiecie.pl
REKLAMA

Udostępnij

Wybrane dla Ciebie

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors