- W środę Miki dostał nowy składnik do chemii, który spowodował straszne bóle mięśni i kości... Strasznie płakał, ale jest już na środkach przeciwbólowych – mówi Marcin Schmidt z Laskowic, tata Mikołaja. - To, co przeżywaliśmy patrząc na cierpiącego synka, jest nie do opisania.
Siatkówczak to złośliwy nowotwór wewnątrzgałkowy występujący u dzieci. Pojawia się na skutek mutacji genu. Można go uleczyć i zachować poprawną widoczność oka, jeśli zostanie w porę zdiagnozowany. W przypadku Mikołaja sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że rak zaatakował oboje oczu. Ratunkiem jest chemioterapia. Chłopiec otrzymuje chemię w sześciu seriach co trzy tygodnie w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.
REKLAMA
Aby uniknąć konieczności wielokrotnych nakłuć żył, lek jest wprowadzany przez wszczepiony podskórny port dożylny. W nocy z 13 na 14 stycznia Mikołaj dostawał płyny, przez co strasznie napuchł.
- Z tego powodu przełożono chemię na następny dzień – wyjaśnia Marcin Schmidt.
Kolejna wizyta w Centrum Zdrowia Dziecka czeka Mikołaja w lutym. Dostanie wtedy kolejną dawkę chemii. Zostanie też przeprowadzone badanie, które pozwoli stwierdzić czy nowotwór ustępuje.
REKLAMA
Leczenie, dojazdy i pobyt w Warszawie, konsultacje, kontrole, remont pokoju, tak aby zapewnić dziecku jak najbardziej sterylne środowisko z powodu osłabienia układu odpornościowego po chemioterapii – wszystko to wiąże się z ogromnymi kosztami, przekraczającymi możliwości finansowe rodziców.
W całym powiecie organizowane są spontaniczne akcje, z których dochód przekazywany jest na leczenie chłopca. Wszyscy, którzy chcieliby pomóc, mogą wziąć udział w licytacjach na Facebooku na stronie Pomoc dla Mikołaja lub wpłacić pieniądze za pośrednictwem serwisu zrzutka.pl. Do tej pory 1360 osób wpłaciło 125 tys. zł. Potrzeba 250 tys. Do końca zbiórki zostały 22 dni.
a.pudrzynski@extraswiecie.pl