Wiadomość do Przedsiębiorstwa Unieszkodliwiania Odpadów Eko-Wisła w Sulnówku dotarła w miniony czwartek o godz. 8.40.
Witam. Dzisiaj, z woli Allaha, nasz bojownik podłożył ładunki wybuchowe w waszym budynku – informował anonimowy nadawca. – Wszystkie ładunki są zapakowane w hermetyczne pojemniki, nie znajdziecie ich. Wybuch nastąpi za dwie godziny. Następnie przybędziemy na miejsce i rozprawimy się z ocalałymi przy użyciu broni automatycznej. Allahu akbar.
Wiadomość została wysłana również do kilkudziesięciu innych adresatów w kraju.
– Podejrzewałem, że to głupi żart, ale z drugiej strony nie można lekceważyć takich sygnałów. Tym bardziej, że w takim zakładzie jak nasz stosunkowo łatwo podłożyć ładunek wśród przywożonych odpadów – mówi Tadeusz Werkowski, prezes Eko-Wisły.
Jak dodaje prezes, w takich sytuacjach zawsze pojawia się dylemat: zlekceważyć informację, którą uważa się za fałszywą, czy też – w trosce o bezpieczeństwo pracowników – potraktować ją poważnie, mimo wątpliwości.
Prezes zarządził ewakuację wszystkich pracowników z budynków, a na miejsce wezwano policję. Po dokładnym przeszukaniu terenu zakładu nie znaleziono żadnych podejrzanych pojemników ani pakunków.
– Działania trwały około trzech godzin. W tym czasie zakład nie pracował i wstrzymaliśmy odbiór odpadów. To oznacza dla spółki konkretne straty finansowe, a dla pracowników niepotrzebny stres – zaznacza Tadeusz Werkowski. – Mam nadzieję, że policja ustali osobę, która stoi za cała tą sprawą.
To nie pierwsza sytuacja w Eko-Wiśle, która doprowadziła do wstrzymania pracy z powodu "wybuchowej niespodzianki".
W grudniu ubiegłego roku podczas sortowania tzw. elektrośmieci jeden z pracowników zauważył podejrzany przedmiot. Okazało się, że był to fragment pocisku moździerzowego. Teren zabezpieczyła policja, a na miejsce wezwano saperów, którzy wywieźli znalezisko. Okazało się, że - na szczęście - nie stwarzało ono realnego zagrożenia.

