Totalna szklanka na drogach i chodnikach to gotowy scenariusz na nieszczęście. Jak powiat świecki długi i szeroki zarówno kierowcy, jak i piesi zmagali się wczoraj ze ślizgawicą. Z różnym skutkiem.
Tego, co może się zdarzyć był w pełni świadomy personel oddziału ratunkowego w Nowym Szpitalu w Świeciu. Liczono się z nawałem pacjentów przede wszystkim z różnego rodzaju urazami kończyn, czym często kończą się upadki na lodzie.
O dziwo, nic takiego nie miało miejsca.
- Liczba pacjentów oddziału w zasadzie nie odbiegała od tej, która jest zwykle - mówi Tomasz Ławrynowicz, wiceprezes Nowego Szpitala w Świeciu. - Też było to dla nas pewnym zaskoczeniem, zważywszy na panujące warunki.
Jak przekonuje prezes, nie jest wykluczone, że zwłaszcza osoby starsze, poważnie potraktowały alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa i ograniczyły do minimum wyjścia z domu. Z kolei młodsi byli bardzo ostrożni, co skutkowało niewielką liczbą urazów.

