Reklama
Reklama
Reklama

Leżała zakrwawiona na chodniku. "Dziękuję ratownikom za pomoc"

Ten dzień Kamila Wolak zapamięta na długo. Na oblodzonym z powodu gołoledzi chodniku doznała poważnego urazu oka i głowy. Była wtedy z dwójką małych dzieci.
Kamila Wolak trafiła na SOR w Świeciu | Fot. nadesłane / Andrzej Bartniak
Reklama

W poniedziałek 26 stycznia panowały bardzo trudne warunki pogodowe. Marznący deszcz zamienił chodniki i ulice w ślizgawki. Tego dnia w południe Kamila Wolak wracała do domu ulicą Mestwina w Świeciu z dwójką dzieci: trzyletnią córką oraz dziewięciomiesięcznym synem, którego wiozła w wózku.

- Chodnik był całkowicie oblodzony, nieposypany ani piaskiem, ani solą - relacjonuje Kamila Wolak.

Z powodu skrajnie śliskiej nawierzchni nie była w stanie bezpiecznie iść dalej. Zatrzymała wózek przy murku, zabezpieczyła go hamulcem i próbowała pomóc córce, prowadząc ją powoli, jednocześnie trzymając się murka.

W pewnym momencie, gdy chciała wrócić po wózek z młodszym dzieckiem, poślizgnęła się na oblodzonym chodniku i z impetem uderzyła głową o ziemię.

- Zaczęłam bardzo mocno krwawić. Bałam się, że stracę przytomność - mówi poszkodowana.

Doszło do silnego krwawienia z okolic oka i łuku brwiowego. Na szczęście w pobliżu przejeżdżała karetka pogotowia zmierzająca do innego zdarzenia. Ratownicy zauważyli zakrwawioną kobietę z dziećmi i natychmiast się zatrzymali, udzielając jej pomocy.

Reklama

- Gdyby nie oni, nie otrzymałabym pomocy na czas. Mogłam się wykrwawić albo całkowicie stracić oko. Cały czas myślałam też o dzieciach - co by się z nimi stało - opowiada Kamila Wolak.

Ratownicy medyczni udzielili pierwszej pomocy na miejscu. Jeden z nich oczyścił ranę i założył opatrunek, pozostali zajęli się dziećmi. Zabezpieczyli wózek i zaprowadzili córkę do karetki.

Cała trójka czekała w ambulansie na przyjazd męża kobiety, który po zakończeniu pracy odebrał dzieci.

- Panowie byli niezwykle empatyczni. Pomogli mi wstać z mokrego, lodowego chodnika, zaopiekowali się dziećmi i nie zostawili nas samych ani na chwilę - podkreśla Kamila Wolak.

Po powrocie męża kobieta została przewieziona do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Świeciu, gdzie przebywała od godziny 12.30 do 19.00.

Lekarze stwierdzili rozcięcie łuku brwiowego oraz poważny uraz oka.

Reklama
Kamila Wolak: Dziękuję ratownikom za szybką reakcję i profesjonalizm / Fot. nadesłane

- Miałam zakładane szwy. Lekarz powiedział, że na szczęście nie trzeba było zszywać samego oka, ale czeka mnie długie leczenie u okulisty. Nadal słabo widzę i wszystko bardzo boli – relacjonuje.

Poszkodowana podkreśla, że mimo silnego bólu stara się zachować spokój dla dobra dzieci, zwłaszcza córki, która bardzo przeżyła całe zdarzenie.

Kamila Wolak kieruje szczególne podziękowania do zespołu ratowników medycznych, którzy 26 stycznia udzielili jej pomocy na ulicy Mestwina.

- Dziękuję im z całego serca za szybką reakcję, profesjonalizm i opiekę. Nie tylko nade mną, ale też nad moimi dziećmi. Uratowali mi zdrowie, a być może nawet życie - mówi.

Do podziękowań dla ratowników za udzieloną pomoc dołączają również mąż Dawid Wolak oraz dzieci: Julia i Roman.

a.pudrzynski@extraswiecie.pl

Reklama
Udostępnij

Wybrane dla Ciebie

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors