Rekordzista, Czesław Woźnica, nieprzerwanie pełni funkcję sołtysa Sartowic od 1994 r. W tym czasie był świadkiem wielu zmian, które odmieniły wieś. Dziś martwi go przede wszystkim demografia.
- W latach 90. wieś liczyła 500 mieszkańców, w tym około 100 dzieci – wspomina Czesław Woźnica. - Dziś jest już tylko 359 mieszkańców i 60 dzieci – wylicza. – To nie wróży dobrze na przyszłość. W tak małej społeczności trudniej jest zrealizować jakieś inicjatywy.
Czesław Woźnica nie ukrywa, że od pewnego czasu rozgląda się za kimś, kto mógłby go zastąpić.
- Co prawda daleko mi do rekordu pewnego sołtysa spod Kruszwicy, który piastuje tę funkcję od blisko 70 lat, ale i tak uważam, że pora, aby ktoś przejął po mnie pałeczkę. Oczywiście dalej chętnie będę służył swoim doświadczeniem. Niestety, na razie chętnych nie ma. Mam nadzieję, że nie będę musiał pełnić tej funkcji dożywotnio - śmieje się sołtys Sartowic.
O tym, że nadszedł już czas na zmianę, otwarcie mówi także Bożena Piędel, która od 2016 r. jest sołtysem Wiąga.
- Z końcem tej kadencji definitywnie żegnam się z pełnioną funkcją = zapowiada. - Chciałabym, aby zastąpił mnie ktoś znacznie młodszy, mający świeże spojrzenie na sprawy wsi. Pora zacząć wreszcie cieszyć się emeryturą, mieć więcej czasu dla wnuków i rozwijania swoich pasji.
Chociaż wciąż nie brakuje mu energii do działania, o przekazaniu pałeczki myśli także Jan Chudzinski, który funkcję sołtysa Gruczna sprawuje już trzecią kadencję.
- Gdyby ktoś taki się pojawił, to z wielką chęcią oddam mu tę funkcję - deklaruje. - Najlepiej komuś znacznie młodszemu, z otwartą głową i chęcią do działania. Gruczno to naprawdę piękne miejsce, a bycie sołtysem tego sołectwa to prawdziwe wyróżnienie.
O znalezieniu następcy mogą już teraz myśleć mieszkańcy sołectwa Sulnowo. Sołtys Elżbieta Biesek także uważa, że jej rola dobiega końca.
Wobec dość powszechnego narzekania, że młodzi ludzie nie garną się do tego, by brać na siebie odpowiedzialność za rozwój lokalnych społeczności, warto wskazywać tych, którzy zaprzeczają temu obrazowi. Takie przykłady znajdziemy także w gminie Świecie.
Sołtysem Topolinka, wsi, w której mieszka zaledwie 180 osób, jest Ewelina Siczek. - Wszyscy znamy się z imienia i nazwiska, co ułatwia tworzenie autentycznej wspólnoty - podkreśla.
Ewelina Siczek związana jest z Topolinkiem od urodzenia. Mimo to fakt, że dziś jest sołtysem, nadal w pewnym sensie ją dziwi.
- Przede wszystkim nigdy o tym nie myślałam - mówi. - Gdyby nie postawa mojej poprzedniczki, Hanny Wojciekiewicz, która najpierw umiejętnie mnie zachęciła, a później wprowadziła w obowiązki związane z tą funkcją, raczej nigdy nie zgłosiłabym swojej kandydatury. Tym bardziej nie myślałabym o drugiej kadencji, którą obecnie sprawuję. Z perspektywy czasu cieszę się, że mogę mieć pewien wpływ na to, jak wygląda i co dzieje się w mojej wsi.
Zdecydowanie najmłodszym sołtysem w gminie Świecie jest 23-letni Jarosław Krawański. W ubiegłym roku mieszkańcy wsi Terespol, Drozdowo i Polski Konopat zdecydowali, że to właśnie on będzie przewodził sołectwu. Zastąpił wieloletniego sołtysa Henryka Mollusa.
Warto podkreślić, że było aż trzech kandydatów, co nie zdarza się często. Ze sporą przewagą nad rywalami wygrał Krawański. Co na to wpłynęło? - Sądzę, że w tym przypadku pewnym atutem był mój wiek - mówi Jarosław Krawański. - Myślę, że mieszkańcy oczekują spojrzenia na ich potrzeby z innej perspektywy.
W materiale wykorzystano fragmenty artykułów z biuletynu informacyjnego Świecie.eu.

