Od kilku lat przy ul. Hallera, nieopodal siedziby Ośrodka Pomocy Społecznej w Świeciu, znajduje się lodówka społeczna. Zasady jej funkcjonowania są powszechnie znane. Osoby mające nadwyżki jedzenia, aby go nie marnować, mogą pozostawiać w lodówce odpowiednio zapakowane potrawy lub produkty. Z założenia mają one trafiać do potrzebujących takiego wsparcia.
Okazuje się, że chętnych do korzystania z jej zasobów jest więcej niż darczyńców. Tak przynajmniej wynika z doświadczeń naszego Czytelnika.
- Byłem tam chyba ze 30 razy i za każdym razem było pusto - ubolewa pan Daniel. - Czy trafiają tam w ogóle jakieś produkty? Jeśli tak, to kto je zabiera?
Miejsce, w którym znajduje się lodówka, jest monitorowane. Tym samym OPS ma pełen wgląd w to, jak duże jest zainteresowanie z obu stron.
- Najwięcej osób dzielących się żywnością jest w okresach świątecznych – mówi Sylwia Kryszak, kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Świeciu. - Natomiast zwiększone zapotrzebowanie widać od wiosny do jesieni, gdy schronisko opuszczają osoby bezdomne, które od tej chwili zwykle muszą samodzielnie zadbać o wyżywienie.
Z nagrań wynika, że wśród stałych darczyńców nie brakuje właścicieli restauracji, barów oraz Domu Pomocy Społecznej prowadzonego przez siostry zakonne. Osób prywatnych jest stosunkowo niewiele.
Dania pozostawiane zwykle w godzinach popołudniowych znikają wieczorem lub wcześnie rano.
- Nie brakuje sytuacji, że jedna osoba zabiera wszystko, co pozostawiono, nie zwracając uwagi na innych, którzy też chętnie by z tego skorzystali - zauważa Sylwia Kryszak. - Nie mamy jednak na to żadnego wpływu. Możemy jedynie apelować o solidarność z innymi potrzebującymi.

