Connect with us

Czego szukasz?

Reklama
Reklama

Historia

Guderian uderza. Morderczy blitzkrieg na ziemi świeckiej

Główną siłą Niemców atakujących oddziały Armii Pomorze na naszym terenie był XIX Korpus Armijny, dowodzony przez gen. Heinza Guderiana. Ten błyskotliwy niemiecki dowódca był twórcą teorii blitzkriegu, czyli wojny błyskawicznej polegającej na atakach szybkich grup pancernych i zmotoryzowanych, przerywających linie komunikacyjne przeciwnika i paraliżujących ośrodki dowodzenia przy silnym wsparciu lotniczym.

Udostępnij
18po-niemieckim-bombardowaniu-polskich-oddzialow-na-przeprawie-pod-przechowem

Korpus Guderiana (urodzonego w Chełmnie) miał dużą przewagę sił pancernych i lotnictwa nad źle rozmieszczonymi polskimi oddziałami Armii Pomorze. Już w pierwszych dniach kampanii Niemcy rozczłonkowali i okrążyli nasze wojska w tym regionie. Dowódca Armii Pomorze, generał Władysław Bortnowski, w pierwszych godzinach wojny utracił też możliwość kierowania swoimi oddziałami z powodu fatalnej łączności, opartej w większości na liniach kablowych.

W odwrocie

W nocy z 1 na 2 września silna, zmotoryzowana kolumna niemieckiej 20 Dywizji Zmotoryzowanej z 4 Armii, poruszająca się w kierunku wschodnim, rozbiła pod Mąkowarskiem 35 pp polskiej 9 Dywizji Piechoty i przedarła się przez Bory Tucholskie w rejon jezior koronowskich, przecinając tzw. magistralę węglową. Zagrożony został odwrót Grupy Operacyjnej Czersk, tucholskiego zgrupowania 9 DP oraz przecięta została droga odwrotu 27 Dywizji Piechoty, którą niefortunnie przeznaczono do użycia w ramach tzw. Korpusu Interwencyjnego, mającego udaremnić zajęcie przez Niemców Gdańska.

Reklama
Reklama

Generał Heinz Guderian

Z Bytowa na samotny batalion ON Kościerzyna z plutonem kawalerii 16 Pułku Ułanów Wielkopolskich i baterią konną 11 Dywizjonu Artylerii Konnej ruszyła niemiecka 10 Dywizja Pancerna.

Pułki Pomorskiej Brygady Kawalerii walczyły z niemieckimi patrolami już od pierwszych godzin wojny. 18 pułk ułanów zaszarżował pod Krojantami i zatrzymał w tym rejonie niemiecki atak na kilka godzin. Jednak PBK musiała się wycofać w kierunku południowym.

Reklama
Reklama

Przeważające siły nieprzyjaciela wyparły 16 Dywizję Piechoty znad Osy, a 22 Pułk Piechoty z linii jezior koronowskich. W kierunku na Sępólno zaatakowała niemiecka 3 Dywizja Pancerna, której czołgi posuwały się na wschód prawie bez oporu ze strony jednostek 9 DP i 3 września dotarły nad linię Wisły w rejonie Kosowa, około 12 km od Świecia.

Lotnisko w Lnianie

Walki na naszym terenie miały charakter trójwymiarowy. Toczyły się na lądzie, w powietrzu i na wodach Wisły. W starciach z niemieckim XIX korpusem Guderiana brały udział jednostki 9 Dywizji Piechoty, Pomorskiej Brygady Kawalerii, odziały Pomorskiej Brygady Obrony Narodowej. W powietrzu aktywni byli lotnicy 4 pułku lotniczego z Torunia, a szczególnie III Dywizjonu Myśliwskiego, w składzie którego, walczył nasz największy as myśliwski II wojny światowej, Stanisław Skalski.

Reklama
Reklama


Niemcy prowadzą polskich jeńców. Grupa, 3 września

Z polowego lotniska w Lnianie operował I pluton 46 eskadry obserwacyjnej, który rozpoznał siły niemieckie w rejonie Świekatowa. Pluton ten w połączeniu z meldunkami oficerów łącznikowych wysyłanych bezpośrednio w rejon walk stanowił dla dowódcy Armii Pomorze nieocenione źródło informacji, tym bardziej, że łączność była piętą achillesową polskich wojsk. 

Mostu nie będzie

Reklama
Reklama

Na Wiśle operował z Fordonu Oddział Wydzielony „Wisła” z kutrami uzbrojonymi ze składu Flotylli Pińskiej, mający za zadanie osłonę przeprawy wiślanej na wysokości Chełmna.

Jeden z kutrów oddziału miał niezwykłą konstrukcję. Kuter KU-30 zbudowany został z alupolonu, stopu aluminium o wielkiej lekkości. Była to jedna z najbardziej strzeżonych tajemnic wojskowych przemysłu obronnego II Rzeczpospolitej.

Oddział Wydzielony „Wisła” miał ochraniać most pontonowy, który zamierzano zbudować w rejonie Głogówka pod Świeciem. Niestety, elementy mostu wskutek uszkodzenia mostu w Fordonie i opadnięcia jego przęseł, nie mogły przepłynąć w rejon budowy planowanej przeprawy. Spowodowało to później gehennę polskich oddziałów, rozbitych w Borach Tucholskich.

Reklama
Reklama

Kuter Oddziału Wydzielonego „Wisła”

Batalion Obrony Narodowej „Świecie”, sformowany wiosną 1939 r., nie wziął udziału w walkach na terenie powiatu świeckiego, przydzielony do 16 Pomorskiej Dywizji Piechoty, która osłaniała kierunek na Grudziądz, w rejonie Mełna i Gruty.

Nie stać bezczynnie, gdy inni walczą

Reklama
Reklama

Do najcięższych walk na naszym terenie doszło w rejonie Bukowca. W starciu wziął udział 16 Pułk Ułanów Wielkopolskich pod dowództwem ppłk. Juliana Arnolda-Russockiego wsparty 2 baterią 11 Dywizjonu Artylerii Konnej pod dowództwem kpt. Janusza Pasturczaka przeciwko 3 Niemieckiej Dywizji Pancernej wspartej oddziałem 23 piechoty zmotoryzowanej i bombowcami Luftwaffe.

Przebieg bitwy miał charakter dramatyczny. 3 września o godz. 5.00 pułk ułanów, mimo znacznych braków w ludziach i uzbrojeniu, wyruszył w kierunku Poledno-Gruczno. Dowódca pułku, ppłk. Arnold-Russocki, otrzymał rozkaz, aby ubezpieczyć wycofującą się w stronę Świecia brygadę kawalerii.

W Bramce koło Bukowca napotkano 2 baterię 11 Dywizjonu Artylerii Konnej pod dowództwem kpt. Janusza Pasturczaka. Po krótkiej rozmowie kapitan sam zaproponował wspólne działania, aby, jak pisze w swoich wspomnieniach, nie stać bezczynnie, gdy inni walczą.

16 Pułk Ułanów Wielkopolskich zajął pozycje wzdłuż torów kolejowych oczekując natarcia nieprzyjaciela. Wysłano zwiad, który zameldował o dużym (ok. 100 pojazdów) zgrupowaniu czołgów Wehrmachtu w miejscowości Polskie Łąki (ok. 3 km od miejsca bitwy).

Reklama
Reklama

Bitwa pod Bukowcem

2 bateria 11 Dywizji Artylerii Konnej zajęła miejsce na przejeździe kolejowym, na wprost wojsk niemieckich. Natychmiast po otrzymaniu meldunku na horyzoncie pojawiły się pierwsze pojazdy. Pierwszy atak został odparty ogniem polskich dział. Niemcy stracili 15 czołgów. Wielką zasługę w tym miała 2 bateria, która zniszczyła prawie połowę wrogich jednostek.

Polska tankietka TK-3 (powyżej) i niemiecki czołg Panzer II (poniżej)

Reklama
Reklama

Drugi atak Niemców był bardziej zmasowany. Pojawiło się lotnictwo niemieckie, bombardując Polaków. Straty polskie rosły w zastraszającym tempie. Polacy stracili radiostacje, umożliwiające łączność między oddziałami. 3 września po godzinie 12.00 ppłk. Russocki nakazał wycofać się z pola bitwy.

W rejonie Polskich Łąk doszło też do jednej z pierwszych w II wojnie światowej potyczek pancernych z udziałem polskich tankietek TK z 81 dywizjonu pancernego i czołgów Panzer II z niemieckiej 3 dywizji pancernej.

Rozbite w walkach w tzw. korytarzu pomorskim oddziały kawalerii i piechoty ze składów wymienionych wyżej jednostek Armii Pomorze, przebijały się lasami w kierunku na Grupę i Grudziądz, licząc na przejście mostem grudziądzkim na prawy brzeg Wisły i w kierunku Świecia i Przechowa do mającej powstać  tam przeprawy.

Reklama
Reklama

Świecie i Nowe w rękach Niemców

Niestety, Niemcy już 3 września dotarli od strony rzeki Osy do Grudziądza, odcinając ten kierunek. Również w Przechowie oddziały polskie nie doczekały się spodziewanej przeprawy i zostały poddane morderczym bombardowaniom. Rozbite jednostki wycofały się wzdłuż Wisły na Bydgoszcz przebijając się przez niemieckie blokady w Topolinku i Luszkowie.

Pod Świecie, od strony Różanny, jednostki rozpoznawcze 3 Dywizji Pancernej XIX Korpusu Armijnego Guderiana dotarły już 2 września, a 3 września jednostki niemieckiej 23 Dywizji Piechoty doszły do Wisły od strony Grupy.

Reklama
Reklama

Feldwebel Kradmelder z czołówki motorowej w Świeciu u zbiegu ulic Sądowej i Mickiewicza. 3 września

Nieprzyjaciel wkroczył do Nowego i, jak się wkrótce okazało, także do Świecia. Piloci 46 eskadry obserwacyjnej, podporucznik obserwator Chominiec z pilotem st. sierżantem Domżalskim, prowadzący na samolocie RXIII Lublin rozpoznanie rejonu Świecia stwierdzili na rynku miasta obecność niemieckich czołgów. Niemcy zajęli Świecie bez walki.

Piąta kolumna w akcji

Reklama
Reklama

Z chwilą wtargnięcia wojsk niemieckich na teren województwa pomorskiego rozpoczęła się zorganizowana akcja grup ludności niemieckiej, tzw. V kolumny. Również na obszarze naszego powiatu działały takie bojówki, przekazujące informacje o ruchach polskich wojsk  i strzelające z ukrycia do wycofujących się oddziałów polskich.

W rejonie Nowego niemiecka bojówka przekazywała informacje wywiadowcze na prawy brzeg Wisły za pomocą wyszkolonego psa, który przepływał rzekę. Również wskazówkami na wieży kościoła ewangelickiego w Nowem pokazywano lotnikom niemieckim kierunki ataków. 

W Świeciu z wieży kościoła ewangelickiego wskazywano w nocy z 2 na 3 września światłem latarek kierunek nocnych nalotów na rejon Przechowa i Głogówka, gdzie zgrupowały się znaczne oddziały polskie i tabory cywilne.

Reklama
Reklama

Polskie władze powiatowe 1 września nakazały aresztowanie około 40 Niemców z okolic Pruszcza i Wałdowa jako potencjalnie niebezpiecznych dla obronności państwa. Pomaszerowali oni w kierunku Chełmna i jak podaje we wspomnieniach jeden z aresztowanych, lekarz Arthur Studziński, byli bici i poniżani przez obstawę policji i polskich mieszkańców miejscowości, przez które przechodzili.

O Studzińskim i jego przedwojennej antypolskiej działalności pisaliśmy już w poprzednim artykule (Otworzy się w nowym okniezobacz), więc trudno się dziwić reakcji polskiej ludności, a do tego jeszcze chęć zemsty potęgowały terrorystyczne naloty Luftwaffe. Niemcy wykorzystali później takie incydenty do pokazywania prześladowań Niemców ze strony Polaków.

Mord w Serocku

Reklama

Polska ludność uciekająca z obszarów objętych walkami była ostrzeliwana z powietrza przez nieprzyjacielskie samoloty. Niemcy robili to celowo, aby wzbudzić panikę i zablokować drogi, a tym samym utrudnić ruchy polskich wojsk. Również podpalanie zabudowań wiosek miało na celu zaznaczenie dla niemieckiego lotnictwa przebiegu linii frontu. Były to elementy blitzkriegu, podczas którego Niemcy przestali odróżniać cele wojskowe od cywilnych.

Według relacji starszych mieszkańców, kilka bomb lotniczych miało spaść również w obszarze Świecia, m.in. koło mostu na Wdzie, niszcząc kapliczkę św. Jana Nepomucena.

Od początku działań wojennych wojska niemieckie nie tylko bombardowały cywilne tabory i podpalały zabudowania polskich mieszkańców powiatu, ale  również dopuszczały się mordów na jeńcach wojennych i ludności cywilnej. Czynił to bardzo wybielany po wojnie Wehrmacht. Co potrafił, świadczy przykład Serocka.

4 września 1939 r., około godziny 19.30, żołnierze Wehrmachtu przyprowadzili na pole pod Serockiem liczącą około 3,5 tys. osób grupę jeńców z rozbitych oddziałów Armii Pomorze, wśród których znajdowała się pewna ilość internowanych osób cywilnych. Jeńcom rozkazano ułożyć się do noclegu pod gołym niebem.

Pomnik ku czci ofiar zbrodni w Serocku

W nocy (między godziną 24.00 a 1.00) Niemcy oświetlili nagle całe pole reflektorami samochodowymi i rozpoczęli bezładną strzelaninę. Przerażeni jeńcy próbowali ukrywać się w stogach siana. W wyniku niemieckiego ostrzału zginęło kilkudziesięciu jeńców i kilka osób cywilnych. Dokumenty Wehrmachtu mówiły o 84 ofiarach. Zbrodni dokonali żołnierze niemieckiego 604 Batalionu Budowy Dróg.

Dzisiaj, kiedy po latach zaciera się pamięć i odchodzą ludzie żyjących w tamtych czasach, żywi świadkowie wydarzeń, warto przypominać o tych faktach, żeby za chwilę historia nie została zmieniona na tyle, iż z ofiar staniemy się sprawcami wojny. W obliczu wydarzeń ostatnich lat i podejmowanych przez niektóre środowiska działań jest to bardzo możliwe.

redakcja@extraswiecie.pl

Udostępnij

Komentarze (2)

  1. Renata

    21 sierpnia 2021 21:27

    Dziękuję.Chwała bohaterskim

    Dziękuję.Chwała bohaterskim Polskim Żołnierzom! 

  2. Dawid Pe

    14 września 2022 14:51

    Nie zgineli na marne!

    Nie zgineli na marne! Pamiętajmy o nich !

Reklama
Reklama
Reklama

Popularne

Wiadomości

Do wypadku w Kozłowie doszło wcześnie rano. Kierująca samochodem kobieta trafiła do szpitala.

Wiadomości

Zapachy produktów sygnowanych marką Looks Yummy, stworzoną przez Agnieszkę Biesek ze Świecia, roznoszą się w coraz większej liczbie domów, mieszkań i biur w całej...

Wiadomości

Spadki temperatur są szczególnie uciążliwe - a mogą okazać się śmiertelne - dla osób bezdomnych, koczujących w trudnych warunkach. Niedawno już doszło do tragedii.

Wiadomości

Dwudziestu wystawców zaprezentowało swoją ofertę na Jarmarku Mikołajkowym, który w niedzielę po południu odbywał się przed Parkiem Wodnym w Świeciu.

Wiadomości

Ponad 1500 kierowców zostało sprawdzonych w miniony piątek w ramach działań "Trzeźwy kierujący". Niektórzy kierowcy tego dnia pożegnali się z prawem jazdy.

Reklama
Reklama

Wideo

Reklama
Reklama

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wiadomości

Do wypadku w Kozłowie doszło wcześnie rano. Kierująca samochodem kobieta trafiła do szpitala.

Wiadomości

To już niemal tradycja. Zmotoryzowane Mikołaje ze Świecia przygotowały niespodziankę dla dzieci. Spotkanie było nie tylko okazją do poczęstunku, ale także zrobienia wyjątkowego zdjęcia.

Wiadomości

Na ul. Tucholskiej w Świeciu samochód dostawczy uderzył w latarnię. Kiedy na miejsce przyjechali policjanci, szybko wyszło na jaw, co było powodem braku koncentracji...

Wiadomości

Za czyją sprawą woda w strumieniu przepływającym przez Warlubie przybrała mleczną barwę? Miejscowa firma mleczarska zapewnia, że nie ma z tym nic wspólnego.

Wiadomości

Właściciele i szefowie firm będą biznesowymi doradcami gminy Świecie. Właśnie zainicjowano czteroletnią kadencję Społecznej Rady Gospodarczej. Czym się będzie zajmowała?

Wiadomości

Radni przyjęli nowe stawki podatku od nieruchomości, które zaczną obowiązywać w 2024 r.

Wiadomości

Zapachy produktów sygnowanych marką Looks Yummy, stworzoną przez Agnieszkę Biesek ze Świecia, roznoszą się w coraz większej liczbie domów, mieszkań i biur w całej...

Wiadomości

Ten bieg wymaga siły, wytrzymałości i determinacji. Starszy aspirant Dawid Janus z Komendy Powiatowej Policji w Świeciu uczestniczył w Maratonie Komandosa. Z sukcesem.

Reklama

Wiadomości

Guderian uderza. Morderczy blitzkrieg na ziemi świeckiej

Główną siłą Niemców atakujących oddziały Armii Pomorze na naszym terenie był XIX Korpus Armijny, dowodzony przez gen. Heinza Guderiana. Ten błyskotliwy niemiecki dowódca był twórcą teorii blitzkriegu, czyli wojny błyskawicznej polegającej na atakach szybkich grup pancernych i zmotoryzowanych, przerywających linie komunikacyjne przeciwnika i  paraliżujących ośrodki dowodzenia przy silnym wsparciu lotniczym.

Udostępnij
droga_tuchola_swiecie_po_niemieckim_nalocie

Korpus Guderiana (urodzonego w Chełmnie) miał dużą przewagę sił pancernych i lotnictwa nad źle rozmieszczonymi polskimi oddziałami Armii Pomorze. Już w pierwszych dniach kampanii Niemcy rozczłonkowali i okrążyli nasze wojska w tym regionie. Dowódca Armii Pomorze, generał Władysław Bortnowski, w pierwszych godzinach wojny utracił też możliwość kierowania swoimi oddziałami z powodu fatalnej łączności, opartej w większości na liniach kablowych.

W odwrocie

W nocy z 1 na 2 września silna, zmotoryzowana kolumna niemieckiej 20 Dywizji Zmotoryzowanej z 4 Armii, poruszająca się w kierunku wschodnim, rozbiła pod Mąkowarskiem 35 pp polskiej 9 Dywizji Piechoty i przedarła się przez Bory Tucholskie w rejon jezior koronowskich, przecinając tzw. magistralę węglową. Zagrożony został odwrót Grupy Operacyjnej Czersk, tucholskiego zgrupowania 9 DP oraz przecięta została droga odwrotu 27 Dywizji Piechoty, którą niefortunnie przeznaczono do użycia w ramach tzw. Korpusu Interwencyjnego, mającego udaremnić zajęcie przez Niemców Gdańska.

Generał Heinz Guderian

Z Bytowa na samotny batalion ON Kościerzyna z plutonem kawalerii 16 Pułku Ułanów Wielkopolskich i baterią konną 11 Dywizjonu Artylerii Konnej ruszyła niemiecka 10 Dywizja Pancerna.

Pułki Pomorskiej Brygady Kawalerii walczyły z niemieckimi patrolami już od pierwszych godzin wojny. 18 pułk ułanów zaszarżował pod Krojantami i zatrzymał w tym rejonie niemiecki atak na kilka godzin. Jednak PBK musiała się wycofać w kierunku południowym.

Przeważające siły nieprzyjaciela wyparły 16 Dywizję Piechoty znad Osy, a 22 Pułk Piechoty z linii jezior koronowskich. W kierunku na Sępólno zaatakowała niemiecka 3 Dywizja Pancerna, której czołgi posuwały się na wschód prawie bez oporu ze strony jednostek 9 DP i 3 września dotarły nad linię Wisły w rejonie Kosowa, około 12 km od Świecia.

Lotnisko w Lnianie

Walki na naszym terenie miały charakter trójwymiarowy. Toczyły się na lądzie, w powietrzu i na wodach Wisły. W starciach z niemieckim XIX korpusem Guderiana brały udział jednostki 9 Dywizji Piechoty, Pomorskiej Brygady Kawalerii, odziały Pomorskiej Brygady Obrony Narodowej. W powietrzu aktywni byli lotnicy 4 pułku lotniczego z Torunia, a szczególnie III Dywizjonu Myśliwskiego, w składzie którego, walczył nasz największy as myśliwski II wojny światowej, Stanisław Skalski.


Niemcy prowadzą polskich jeńców. Grupa, 3 września

Z polowego lotniska w Lnianie operował I pluton 46 eskadry obserwacyjnej, który rozpoznał siły niemieckie w rejonie Świekatowa. Pluton ten w połączeniu z meldunkami oficerów łącznikowych wysyłanych bezpośrednio w rejon walk stanowił dla dowódcy Armii Pomorze nieocenione źródło informacji, tym bardziej, że łączność była piętą achillesową polskich wojsk. 

Mostu nie będzie

Na Wiśle operował z Fordonu Oddział Wydzielony „Wisła” z kutrami uzbrojonymi ze składu Flotylli Pińskiej, mający za zadanie osłonę przeprawy wiślanej na wysokości Chełmna.
REKLAMA

Jeden z kutrów oddziału miał niezwykłą konstrukcję. Kuter KU-30 zbudowany został z alupolonu, stopu aluminium o wielkiej lekkości. Była to jedna z najbardziej strzeżonych tajemnic wojskowych przemysłu obronnego II Rzeczpospolitej.

Oddział Wydzielony „Wisła” miał ochraniać most pontonowy, który zamierzano zbudować w rejonie Głogówka pod Świeciem. Niestety, elementy mostu wskutek uszkodzenia mostu w Fordonie i opadnięcia jego przęseł, nie mogły przepłynąć w rejon budowy planowanej przeprawy. Spowodowało to później gehennę polskich oddziałów, rozbitych w Borach Tucholskich.

Kuter Oddziału Wydzielonego „Wisła”

Batalion Obrony Narodowej „Świecie”, sformowany wiosną 1939 r., nie wziął udziału w walkach na terenie powiatu świeckiego, przydzielony do 16 Pomorskiej Dywizji Piechoty, która osłaniała kierunek na Grudziądz, w rejonie Mełna i Gruty.

Nie stać bezczynnie, gdy inni walczą

Do najcięższych walk na naszym terenie doszło w rejonie Bukowca. W starciu wziął udział 16 Pułk Ułanów Wielkopolskich pod dowództwem ppłk. Juliana Arnolda-Russockiego wsparty 2 baterią 11 Dywizjonu Artylerii Konnej pod dowództwem kpt. Janusza Pasturczaka przeciwko 3 Niemieckiej Dywizji Pancernej wspartej oddziałem 23 piechoty zmotoryzowanej i bombowcami Luftwaffe.

Przebieg bitwy miał charakter dramatyczny. 3 września o godz. 5.00 pułk ułanów, mimo znacznych braków w ludziach i uzbrojeniu, wyruszył w kierunku Poledno-Gruczno. Dowódca pułku, ppłk. Arnold-Russocki, otrzymał rozkaz, aby ubezpieczyć wycofującą się w stronę Świecia brygadę kawalerii.
REKLAMA

W Bramce koło Bukowca napotkano 2 baterię 11 Dywizjonu Artylerii Konnej pod dowództwem kpt. Janusza Pasturczaka. Po krótkiej rozmowie kapitan sam zaproponował wspólne działania, aby, jak pisze w swoich wspomnieniach, nie stać bezczynnie, gdy inni walczą.

16 Pułk Ułanów Wielkopolskich zajął pozycje wzdłuż torów kolejowych oczekując natarcia nieprzyjaciela. Wysłano zwiad, który zameldował o dużym (ok. 100 pojazdów) zgrupowaniu czołgów Wehrmachtu w miejscowości Polskie Łąki (ok. 3 km od miejsca bitwy).

Bitwa pod Bukowcem

2 bateria 11 Dywizji Artylerii Konnej zajęła miejsce na przejeździe kolejowym, na wprost wojsk niemieckich. Natychmiast po otrzymaniu meldunku na horyzoncie pojawiły się pierwsze pojazdy. Pierwszy atak został odparty ogniem polskich dział. Niemcy stracili 15 czołgów. Wielką zasługę w tym miała 2 bateria, która zniszczyła prawie połowę wrogich jednostek.

Polska tankietka TK-3 (powyżej) i niemiecki czołg Panzer II (poniżej)

Drugi atak Niemców był bardziej zmasowany. Pojawiło się lotnictwo niemieckie, bombardując Polaków. Straty polskie rosły w zastraszającym tempie. Polacy stracili radiostacje, umożliwiające łączność między oddziałami. 3 września po godzinie 12.00 ppłk. Russocki nakazał wycofać się z pola bitwy.

W rejonie Polskich Łąk doszło też do jednej z pierwszych w II wojnie światowej potyczek pancernych z udziałem polskich tankietek TK z 81 dywizjonu pancernego i czołgów Panzer II z niemieckiej 3 dywizji pancernej.

Rozbite w walkach w tzw. korytarzu pomorskim oddziały kawalerii i piechoty ze składów wymienionych wyżej jednostek Armii Pomorze, przebijały się lasami w kierunku na Grupę i Grudziądz, licząc na przejście mostem grudziądzkim na prawy brzeg Wisły i w kierunku Świecia i Przechowa do mającej powstać  tam przeprawy.

Świecie i Nowe w rękach Niemców

Niestety, Niemcy już 3 września dotarli od strony rzeki Osy do Grudziądza, odcinając ten kierunek. Również w Przechowie oddziały polskie nie doczekały się spodziewanej przeprawy i zostały poddane morderczym bombardowaniom. Rozbite jednostki wycofały się wzdłuż Wisły na Bydgoszcz przebijając się przez niemieckie blokady w Topolinku i Luszkowie.

Pod Świecie, od strony Różanny, jednostki rozpoznawcze 3 Dywizji Pancernej XIX Korpusu Armijnego Guderiana dotarły już 2 września, a 3 września jednostki niemieckiej 23 Dywizji Piechoty doszły do Wisły od strony Grupy.

Feldwebel Kradmelder z czołówki motorowej w Świeciu u zbiegu ulic Sądowej i Mickiewicza. 3 września

Nieprzyjaciel wkroczył do Nowego i, jak się wkrótce okazało, także do Świecia. Piloci 46 eskadry obserwacyjnej, podporucznik obserwator Chominiec z pilotem st. sierżantem Domżalskim, prowadzący na samolocie RXIII Lublin rozpoznanie rejonu Świecia stwierdzili na rynku miasta obecność niemieckich czołgów. Niemcy zajęli Świecie bez walki.

Piąta kolumna w akcji

Z chwilą wtargnięcia wojsk niemieckich na teren województwa pomorskiego rozpoczęła się zorganizowana akcja grup ludności niemieckiej, tzw. V kolumny. Również na obszarze naszego powiatu działały takie bojówki, przekazujące informacje o ruchach polskich wojsk  i strzelające z ukrycia do wycofujących się oddziałów polskich.
REKLAMA
Otworzy się w nowym oknieOtworzy się w nowym oknie

Otworzy się w nowym oknieOtworzy się w nowym oknieOtworzy się w nowym oknie

W rejonie Nowego niemiecka bojówka przekazywała informacje wywiadowcze na prawy brzeg Wisły za pomocą wyszkolonego psa, który przepływał rzekę. Również wskazówkami na wieży kościoła ewangelickiego w Nowem pokazywano lotnikom niemieckim kierunki ataków. 

W Świeciu z wieży kościoła ewangelickiego wskazywano w nocy z 2 na 3 września światłem latarek kierunek nocnych nalotów na rejon Przechowa i Głogówka, gdzie zgrupowały się znaczne oddziały polskie i tabory cywilne.

Polskie władze powiatowe 1 września nakazały aresztowanie około 40 Niemców z okolic Pruszcza i Wałdowa jako potencjalnie niebezpiecznych dla obronności państwa. Pomaszerowali oni w kierunku Chełmna i jak podaje we wspomnieniach jeden z aresztowanych, lekarz Arthur Studziński, byli bici i poniżani przez obstawę policji i polskich mieszkańców miejscowości, przez które przechodzili.

Przechowo. Rozbite zaprzęgi i zabite konie polskiego wojska po bombardowaniu Luftwaffe

O Studzińskim i jego przedwojennej antypolskiej działalności pisaliśmy już w poprzednim artykule (zobacz), więc trudno się dziwić reakcji polskiej ludności, a do tego jeszcze chęć zemsty potęgowały terrorystyczne naloty Luftwaffe. Niemcy wykorzystali później takie incydenty do pokazywania prześladowań Niemców ze strony Polaków.

Mord w Serocku

Polska ludność uciekająca z obszarów objętych walkami była ostrzeliwana z powietrza przez nieprzyjacielskie samoloty. Niemcy robili to celowo, aby wzbudzić panikę i zablokować drogi, a tym samym utrudnić ruchy polskich wojsk. Również podpalanie zabudowań wiosek miało na celu zaznaczenie dla niemieckiego lotnictwa przebiegu linii frontu. Były to elementy blitzkriegu, podczas którego Niemcy przestali odróżniać cele wojskowe od cywilnych.

Według relacji starszych mieszkańców, kilka bomb lotniczych miało spaść również w obszarze Świecia, m.in. koło mostu na Wdzie, niszcząc kapliczkę św. Jana Nepomucena.

Od początku działań wojennych wojska niemieckie nie tylko bombardowały cywilne tabory i podpalały zabudowania polskich mieszkańców powiatu, ale  również dopuszczały się mordów na jeńcach wojennych i ludności cywilnej. Czynił to bardzo wybielany po wojnie Wehrmacht. Co potrafił, świadczy przykład Serocka.

4 września 1939 r., około godziny 19.30, żołnierze Wehrmachtu przyprowadzili na pole pod Serockiem liczącą około 3,5 tys. osób grupę jeńców z rozbitych oddziałów Armii Pomorze, wśród których znajdowała się pewna ilość internowanych osób cywilnych. Jeńcom rozkazano ułożyć się do noclegu pod gołym niebem.

Pomnik ku czci ofiar zbrodni w Serocku

W nocy (między godziną 24.00 a 1.00) Niemcy oświetlili nagle całe pole reflektorami samochodowymi i rozpoczęli bezładną strzelaninę. Przerażeni jeńcy próbowali ukrywać się w stogach siana. W wyniku niemieckiego ostrzału zginęło kilkudziesięciu jeńców i kilka osób cywilnych. Dokumenty Wehrmachtu mówiły o 84 ofiarach. Zbrodni dokonali żołnierze niemieckiego 604 Batalionu Budowy Dróg.

Dzisiaj, kiedy po latach zaciera się pamięć i odchodzą ludzie żyjących w tamtych czasach, żywi świadkowie wydarzeń, warto przypominać o tych faktach, żeby za chwilę historia nie została zmieniona na tyle, iż z ofiar staniemy się sprawcami wojny. W obliczu wydarzeń ostatnich lat i podejmowanych przez niektóre środowiska działań jest to bardzo możliwe.

redakcja@extraswiecie.pl

Udostępnij

Komentarze (6)

  1. m

    3 września 2019 09:49

    10/10. Dziękuję za ten

    10/10. Dziękuję za ten artykuł.

  2. o

    5 września 2019 23:21

    1. Nie ma podanych źródeł,

    1. Nie ma podanych źródeł, bibliografii, zeznań świadków (pisemnych) – skąd autor czerpał wiedzę o wydarzeniach zawartych w artykule. Równie dobrze wiele zdań tutaj napisanych można by przypisać bogatej wyobraźni autora.

    2. Ostatnie zdanie bardzo enigmatyczne – „W obliczu wydarzeń ostatnich lat i podejmowanych przez niektóre środowiska działań jest to bardzo możliwe.” O jakie wydarzenia chodziło autorowi tegoż artykułu i konkretnie jakie środowiska podejmowały działania i jakie to działania były? A tak brak konkretów czyni to zdanie hipotetycznym.

    • Piter

      6 września 2019 13:29

      Znowu jakiś czytelnik/czka z

      Znowu jakiś czytelnik/czka z niedowartościowaniem, z grupy „anonimowych kytykoholików”. Do komisji śledczej po zeznania świadków.

  3. Piter

    6 września 2019 13:31

    Artykuł jest super, czekam na

    Artykuł jest super, czekam na następne. Do autora: proszę nie zwracać uwagi na internetowych krytykoholików, specjalistów od niczego.

  4. alb

    6 września 2019 22:37

    Świetny artykuł! Dużo

    Świetny artykuł! Dużo informacji i w szczegółach dopracowany. Jestem pod wrażeniem. Nie pochodzę z opisywanych stron, ale historia II wojny światowej a zwłaszcza martyrologia naraodu polskiego nie ograniczają równowależniki czy południki. Krew dzielnych, polskich żołnierzy zasługuje na szczególną pamięć. Życzę dalszych artykułów.

  5. Mieczysław Spica

    5 grudnia 2020 22:58

    Super to wszystko opisane !

    Super to wszystko opisane !

Reklama
Reklama

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wiadomości

Do wypadku w Kozłowie doszło wcześnie rano. Kierująca samochodem kobieta trafiła do szpitala.

Wiadomości

To już niemal tradycja. Zmotoryzowane Mikołaje ze Świecia przygotowały niespodziankę dla dzieci. Spotkanie było nie tylko okazją do poczęstunku, ale także zrobienia wyjątkowego zdjęcia.

Wiadomości

Na ul. Tucholskiej w Świeciu samochód dostawczy uderzył w latarnię. Kiedy na miejsce przyjechali policjanci, szybko wyszło na jaw, co było powodem braku koncentracji...

Wiadomości

Za czyją sprawą woda w strumieniu przepływającym przez Warlubie przybrała mleczną barwę? Miejscowa firma mleczarska zapewnia, że nie ma z tym nic wspólnego.

Wiadomości

Właściciele i szefowie firm będą biznesowymi doradcami gminy Świecie. Właśnie zainicjowano czteroletnią kadencję Społecznej Rady Gospodarczej. Czym się będzie zajmowała?

Wiadomości

Radni przyjęli nowe stawki podatku od nieruchomości, które zaczną obowiązywać w 2024 r.

Wiadomości

Zapachy produktów sygnowanych marką Looks Yummy, stworzoną przez Agnieszkę Biesek ze Świecia, roznoszą się w coraz większej liczbie domów, mieszkań i biur w całej...

Wiadomości

Ten bieg wymaga siły, wytrzymałości i determinacji. Starszy aspirant Dawid Janus z Komendy Powiatowej Policji w Świeciu uczestniczył w Maratonie Komandosa. Z sukcesem.

Reklama