Przypomnijmy. W ubiegłą sobotę o godz. 6.48 strażacy dostali wezwanie do pożaru samochodu osobowego. Auto znajdowało się w głębi lasu niedaleko miejscowości Krzewiny (gmina Warlubie), w pobliżu jeziora Radodzierz, na drodze prowadzącej od trasy wojewódzkiej nr 214.
Straż pożarną powiadomił pracownik leśnictwa. Kiedy strażacy dojechali na miejsce, volkswagen polo już się dopalał. Przy jego wraku znajdowały się zwęglone zwłoki mężczyzny.
W sobotę policja nie miała jeszcze informacji na temat okoliczności tragedii ani tożsamości mężczyzny. W trakcie śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową w Świeciu ustalono kilka nowych faktów.
- Na 99 procent wiemy, kim był mężczyzna. Ostateczną odpowiedź uzyskamy, kiedy poznamy wyniki sekcji zwłok, którą wyznaczono na 23 czerwca. Nie mogę podać więcej szczegółów w tej sprawie, poza tym, że nie był to mieszkaniec powiatu świeckiego - mówi Janusz Borucki, prokurator rejonowy w Świeciu.
Jeśli sekcja zwłok nie rozwieje wszystkich wątpliwości, trzeba będzie przeprowadzić badania genetyczne.
Prokuratura na obecnym etapie śledztwa wyklucza udział osób trzecich.
- Biegły z dziedziny pożarnictwa ustalił, że źródło pożaru znajdowało się wewnątrz samochodu, a nie na zewnątrz. Nic nie wskazuje na to, aby pojazd został oblany łatwopalną cieczą i podpalony - argumentuje Janusz Borucki. - Niemal na pewno nie mamy tu do czynienia z zabójstwem.
Na razie nie wiadomo czy pożar wybuchł na skutek awarii auta, czy nieszczęśliwego wypadku. Nie można też wykluczyć, że doszło do niego, bo mężczyzna targnął się na swoje życie.
Prokuratura jako najbardziej prawdopodobną przyjmuje tę ostatnią wersję.
a.pudrzynski@extraswiecie.pl