Jak informowaliśmy w Extra Świecie, w piątek około godz. 19.00 nad Jeziorem Stelchno (gmina Jeżewo) usłyszano dramatyczne wołanie o pomoc.
– Męski głos dobiegający od strony jeziora słyszała zarówno kobieta mieszkająca przy ul. Leśnej, jak i osoby biegające ul. Spacerową. Powiadomiono służby. Zgłoszenie uznano za uzasadnione i rozpoczęto akcję poszukiwawczą – wyjaśnia st. asp. Marcin Klemański ze świeckiej straży pożarnej.
Na miejsce skierowano policję, 50 strażaków i WOPR.
Poszukiwania prowadzono w pobliżu linii brzegowej i na jeziorze.
– Miejscami jezioro było niezamarznięte, a w innych miejscach pokrywa lodowa miała do 20 cm grubości. Użyto sań lodowych i dronów z kamerami termowizyjnymi – mówi Marcin Klemański.
Początkowo poszukiwania prowadzono od strony ulic Leśnej i Spacerowej. Potem rozszerzono obszar na okolice plaży w Borcach. Policjanci przepytywali okolicznych mieszkańców, czy nikt nie zaginął oraz czy nie słyszeli ani nie widzieli niczego podejrzanego. W czasie działań do policji nie wpłynęła informacja o zaginięciu.
– Tuż przed północą zdecydowano o zakończeniu akcji. Ani na jeziorze, ani w jego pobliżu nikogo nie znaleziono. Nie stwierdzono również charakterystycznych załamań pokrywy lodowej, które świadczyłyby o tym, że ktoś wpadł do wody – relacjonuje st. asp. Marcin Klemański.
Dalsze czynności w tej sprawie prowadzi policja. Służby nie wykluczają tzw. fałszywego alarmu w dobrej wierze – sytuacji, w której zgłoszenie okazuje się niepotwierdzone, ale osoby zgłaszające działały w usprawiedliwionym przekonaniu, że zagrożenie rzeczywiście istnieje.
Dramatyczne wołanie o pomoc nad jeziorem. Nocna akcja służb [aktualizacja]
W piątek wieczorem nad Jeziorem Stelchno rozpoczęła się akcja poszukiwawcza. Na miejsce skierowano straż pożarną, WOPR i policję.

