W miniony piątek kilka minut po godz. 1.00 w nocy piątka rodzeństwa trafiła do Domu Dziecka w Bąkowie. Wcześniej wszystkich przebadał lekarz, aby upewnić się, że nikomu nic nie dolega. Nocleg w tym nietypowym dla nich miejscu miał związek z czwartkową interwencją policyjną.
REKLAMA
Przypomnijmy. Funkcjonariusze policji, którzy pojawili się w domu wskazanym przez jednego z mieszkańców gminy Pruszcz, potwierdzili, że rodzice są pijani. Mieli 2,2 i 1,8 promila alkoholu w organizmie. Ponieważ jako opiekunowie byli „niewydolni”, dzieci zabrano do Bąkowa.
Na mocy decyzji sądu, w piątek o godz. 15.00, 33-letnia matka, już trzeźwa, mogła zabrać dzieci do domu. Najmłodsze z nich miało 5 lat, a najstarsze 16. O tym, że rodzice tak szybko odzyskali swoje dzieci wpływ miała pozytywna opinia.
REKLAMA
Otworzy się w nowym oknie
- Wprawdzie w 2011 roku toczyła się sprawa dotycząca sposobu opieki nad dziećmi, jednak nie było podstaw do tego, aby ingerować - mówi Maria Krutnik-Ratkowska, prezes Sądu Rejonowego w Świeciu.- Od tamtej pory nic złego się w tej rodzinie nie działo. Żadnych innych spraw z jej udziałem nie było w naszym sądzie. Interwencji nie odnotowała też policja.
Oszczędne w słowach, ale pozytywne świadectwo wystawia też Mariola Janiszewska, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Pruszczu.
- Znam tę rodzinę, kiedyś korzystała naszego wsparcia, ale od kilku lat radzi sobie bez tego - tłumaczy. - Nie mieliśmy żadnych sygnałów świadczących o tym, że występuje tam jakiś problem, zwłaszcza alkoholowy. Jednak w związku z całą sytuacją w najbliższym czasie pojawi się u tych państwa pracownik socjalny.
Incydent będzie miał jednak swoje konsekwencje. Do sądu trafił wniosek o ograniczenie władzy rodzicielskiej. Niebawem sąd w Świeciu rozstrzygnie czy był to jednorazowy błąd, czy też rodzice nagminnie nie wywiązują się należycie ze swoich obowiązków.
a.bartniak@extraswiecie.pl