Podróżujący dziś autostradą A1 mogli mieć powody do narzekania. O godz. 14.31 wpłynęło zgłoszenie, że Mercedes jadący w kierunku Gdańska, na wysokości Rychławy (gmina Nowe), uderzył w barierę energochłonną.
Co prawda nikomu nic się nie stało, ale działania ratowników wiązały się z poważnymi utrudnieniami. Były one jednak nieporównywalnie mniejsze niż te na jezdni w kierunku Łodzi.
– O godz. 14.32 Volkswagen Transporter, którym podróżowało siedem osób, w tym dwoje dzieci, najechał na Volvo, którym podróżowały dwie osoby dorosłe i dziecko – informuje st. asp. Marcin Klemański ze świeckiej straży pożarnej.
Po przebadaniu wszystkich uczestników tego zdarzenia ratownicy uznali, że nikt z nich nie wymaga dalszej diagnostyki w szpitalu.
Działania służb zakończyły się o godz. 16.45. Przez pewien czas ruch był całkowicie zablokowany, a później odbywał się jednym pasem. Do kolizji doszło na remontowanym odcinku autostrady.
Kolejne wezwanie wpłynęło o godz. 16.06. Tym razem pomocy potrzebował kierowca BMW, który, jadąc trasą S5, uszkodził miskę olejową. Według jego relacji najechał na metalowy przedmiot.
– Na wysokości Morska powstała plama oleju o długości około 500 m – mówi st. asp. Marcin Klemański. – Ślady oleju znajdowały się na obu pasach jezdni oraz pasie awaryjnym.
Do najgroźniejszego zdarzenia doszło o godz. 17.08 na drodze krajowej nr 91. W Dolnej Grupie (gmina Dragacz) zderzyły się trzy samochody. Troje dzieci, w tym niemowlę, zostało przewiezionych do szpitala.
Niecałe pół godziny później w Warlubiu, na drodze wojewódzkiej nr 214, na wiadukcie nad autostradą, zderzyły się dwa samochody. Na szczęście nie była konieczna pomoc medyczna.
WIDEO Festyn w Decznie poświęcony bezpiecznemu wypoczynkowi nad wodą

